Maks nie żyje, Lenka była bita. Skazany na dożywocie chce uniewinnienia

Maks nie żyje, Lenka była bita. Przed sądem odpowiada znajomy rodziny i matka dzieci
Prokuratura ujawniła wyniki sekcji zwłok (31.07.2017)
Źródło: tvn24

Skazany na dożywocie za zabójstwo półrocznego Maksa Grzegorz B. powinien zostać uniewinniony - przekazuje w przesłanej do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie apelacji jego obrońca. O uniewinnienie wniósł też obrońca matki Maksa i małej Leny, która została skazana za pomocnictwo w popełnianiu przestępstw i znęcanie się nad córką.

O wnioskach zawartych w przesłanych apelacjach poinformował rzecznik Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, sędzia Zygmunt Dudziński. Przekazał, że obrońca Grzegorza B. w apelacji domaga się uniewinnienia swojego klienta od popełnienia zarzucanych mu czynów lub też ewentualnie złagodzenia orzeczonych kar i wymierzenie ich w dolnych granicach ustawowego zagrożenia albo uchylenia zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania. Uniewinnienia swojej klientki lub uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania domaga się także adwokat Kariny B. Z kolei prokurator w apelacji dotyczącej Kariny B. wniósł o wymierzenie jej surowszej kary 15 lat pozbawienia wolności. W przypadku Grzegorza B. prokurator wnosi o uzupełnienie kwalifikacji prawnej o art. 4. par. 1 kk, który mówi: "Jeżeli w czasie orzekania obowiązuje ustawa inna niż w czasie popełnienia przestępstwa, stosuje się ustawę nową, jednakże należy stosować ustawę obowiązującą poprzednio, jeżeli jest względniejsza dla sprawcy". Chce także wskazania, z jakiego okresu przepisy prawa materialnego zostały zastosowane wobec oskarżonego jako przepisy tzw. ustawy względniejszej. Nie ma jeszcze terminu rozprawy odwoławczej.

Nieprawomocny wyrok

Sąd Okręgowy w Rzeszowie w październiku 2023 r. skazał nieprawomocnie Grzegorza B., 46-letniego znajomego rodziców dzieci, na dożywocie za zabójstwo sześciomiesięcznego Maksymiliana i znęcania się nad nim i nad jego, wówczas dwuipółletnią, siostrą Leną. Matka dzieci, 30-letnia Karina B., usłyszała wyrok 10 lat więzienia za pomocnictwo w popełnianiu tych przestępstw i znęcanie się nad córką. Ponadto Grzegorz B. miał zapłacić na rzecz Leny 10 tys. zł zadośćuczynienia i 8 tys. zł nawiązki na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, a matka Leny 8 tys. zł zadośćuczynienia i 6 tys. zł nawiązki na fundusz. Od tego wyroku obrona i oskarżenie odwołały się do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.

Czytaj też: Maksymiliana miał zabić, a nad Lenką się znęcać, bo jej nienawidził. Znajomy rodziców przed sądem

Koszmar dzieci

Proces w sprawie zabójstwa półrocznego Maksymiliana i znęcania się nad nim i jego siostrą rozpoczął się przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie w styczniu 2019 r. Toczył się przy drzwiach zamkniętych. O sprawie było głośno w lipcu 2017 r. Wówczas półroczny Maksymilian z licznymi obrażeniami ciała w stanie krytycznym trafił do szpitala, gdzie zmarł. Do szpitala trafiła także jego siostra Lena, u której policjanci zauważyli obrażenia. W związku ze sprawą zatrzymano rodziców dzieci, a także ich znajomego Grzegorza B. Rodzice dzieci nie mieszkali razem. Mąż wyprowadził się z domu kilka tygodni wcześniej. Rodzina miała założoną niebieską kartę. Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie postawiła Grzegorzowi B. zarzuty zabójstwa chłopczyka i znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad jego siostrą. Mężczyzna w prokuraturze przyznał się do tego, że mógł spowodować śmierć chłopca, ale utrzymywał, że obrażenia, jakich dziecko doznało, były przypadkowe. Sekcja zwłok wykluczyła jednak, by spowodował je nieszczęśliwy wypadek.

Czytaj też: "Nienawidził tych dzieci". Jest akt oskarżenia w sprawie zabójstwa Maksa

Oskarżony przyznawał się, a potem zmienił zdanie

Grzegorz B. przyznał się też do wielokrotnego znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad dziewczynką. Mówił, że z niezrozumiałych dla siebie powodów nienawidził tego dziecka, że sprawiało mu przyjemność zadawanie jej bólu i to, że dziecko się go boi. Miał ją podduszać, szarpać, ale tak, aby zostawiać jak najmniej śladów na ciele dziewczynki. W czasie posiedzenia sądu w sprawie aresztu zmienił zdanie i nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Odmówił też składania wyjaśnień. Matka podczas przesłuchania złożyła wyjaśnienia. Usłyszała zarzut zabójstwa dziecka. Później pojawiły się nowe dowody i sytuacja się zmieniła. Kobieta otrzymała wówczas status świadka w sprawie. Podobnie jak ojciec dzieci.

Czytaj też: Ośmioletni Kamil zakatowany. "To była zbrodnia dokonywana na raty. To była zbrodnia publiczna"

Śledztwo zostało przekazane do prokuratury w Lublinie. W lutym 2018 r. postawiła ona matce dzieci zarzuty pomocnictwa Grzegorzowi B. w popełnianiu przestępstw. Prokurator zarzucił jej też znęcanie się nad córką. Karina B. miała zwracać się do niej słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe, szarpać ją i zaniedbywać.

Ponadto – według prokuratury – mimo że dziewczynka była chora matka nie zaprowadziła jej do lekarza. Przez to dziewczynka zachorowała na ciężkie zapalenie oskrzeli.

Maks nie żyje, Lenka była bita. Przed sądem odpowiada znajomy rodziny i matka dzieci
Maks nie żyje, Lenka była bita. Przed sądem odpowiada znajomy rodziny i matka dzieci
Źródło: TVN24

Postępowania dyscyplinarne

W związku z tą sprawą na polecenie prokuratora generalnego wszczęte zostały postępowania dyscyplinarne wobec dwóch prokuratorek z Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów, które wcześniej – w 2016 i 2017 r. – prowadziły dochodzenia w sprawie znęcania się nad Leną i Maksymilianem i je umorzyły. Postępowanie wobec jednej z prokuratorek przekazano zastępcy rzecznika dyscyplinarnego prokuratora generalnego w Lublinie, a wobec drugiej – zastępcy rzecznika dyscyplinarnego prokuratora generalnego w Katowicach.

Pierwszą podejrzaną była matka
Pierwszą podejrzaną była matka (31.07.2017)
Źródło: tvn24
TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: