W poniedziałek (8 czerwca) po godzinie 5. rano brzozowscy policjanci otrzymali zgłoszenie o zdarzeniu drogowym w miejscowości Izdebki (woj. podkarpackie). Na miejscu znaleźli rozbite renault, ale w aucie ani w jego pobliżu nie było kierowcy.
Jak ustalili, pojazdem kierował 20-letni mieszkaniec powiatu brzozowskiego. Samochód należał do kobiety, która użyczyła mu auto. Mężczyzna został zatrzymany, był wtedy pod wpływem alkoholu – badanie wykazało 1,8 promila w jego organizmie.
Wjechał w skarpę i dachował
"Mężczyzna poinformował, że jechał sam i jak oświadczył, na łuku drogi inny pojazd stworzył zagrożenie, w wyniku czego stracił on panowanie nad autem, najechał na krawężnik, a następnie wjechał w skarpę i doszło do dachowania pojazd. Nic mu się nie stało, więc wysiadł i poszedł do domu" - przekazała brzozowska policja.
Policjanci zatrzymali 20-latka i odebrali mu prawo jazdy. Na miejscu wypadku pracowała grupa dochodzeniowo-śledcza, która zabezpieczyła ślady i prowadzi dalsze czynności wyjaśniające.
Mężczyzna usłyszał zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Grozi mu do trzech lat więzienia, wysoka grzywna oraz zakaz prowadzenia pojazdów.
Apel policji
Funkcjonariusze przypominają, że każda, nawet niewielka ilość alkoholu w organizmie, wpływa na koncentrację i refleks kierowcy. - Jazda po alkoholu to brak wyobraźni i odpowiedzialności. Kierowca w takim stanie stanowi zagrożenie nie tylko dla siebie, ale i dla innych uczestników ruchu - podkreśla policja.