Autorzy petycji "Chrońmy japońską mangę", utworzonej na platformie Change.org, przedstawiają się jako fani mangi oraz anime. Jak podkreślają, mają "bardzo mieszane uczucia" co do udostępnianych przez Donalda Trumpa treści w stylistyce zaczerpniętej z takich tytułów, jak "Dragon Ball" i "Yu-Gi-Oh!", a ostatnio "Naruto".
Pierwotnie miłośnicy japońskich dzieł utworzyli petycję w marcu w związku z materiałem opublikowanym przez Biały Dom na platformie X. Odnosił się on do wojny w Iranie, ale nawiązywał do mangi "Yu-Gi-Oh!" autorstwa Kazukiego Takahashi. Inicjatorka protestu, 34-letnia Nana Suzuki, w rozmowie z BBC podkreśliła, że Takahashi zmarł, próbując ratować tonącego człowieka. - Bardzo mnie zasmuciło, że jego szlachetny duch, duch człowieka, który starał się ratować innych, oraz przesłanie jego twórczości zostały wykorzystane w kontekście wojennym. On (Kazuki Takahashi - red.) już nie żyje i nie może się bronić - zaznaczyła Suzuki.
W marcu petycję wręczono kilku japońskim parlamentarzystom, prosząc o wsparcie. Pismo trafiło także do japońskiego MSZ, który zwrócił się do ambasady USA w Japonii z pytaniem dotyczącym nieuprawnionego wykorzystania japońskich utworów.
Autorzy ponownie otworzyli petycję w ten wtorek, trzy dni po tym, jak Trump zamieścił w serwisie Truth Social film z piosenką o swojej wszechobecności.
Trump jedzie na lwie i udaje ninję
W nagraniu widzimy m.in., jak amerykański przywódca tańczy w Białym Domu, jedzie motocyklem, podróżuje na wielbłądzie, dosiada lwa, skacze ze spadochronem, spaceruje po Księżycu i pozuje przy Krzywej Wieży w Pizie. W filmie pojawia się również wizerunek Trumpa, który wygląda jak ninja Naruto Uzumaki z serii "Naruto". Tak to widzą autorzy petycji. Wyrażają w niej "zaniepokojenie" i zapowiadają, że powiadomią posiadaczy praw autorskich. Do środy podpis pod petycją złożyło ponad 22 tysiące osób.
Czy Donald Trump miał zgodę na wykorzystanie wspomnianych treści? "Firma Pokemon Company International oświadczyła, że Biały Dom nie posiadał zgody na wykorzystanie jej materiałów graficznych" - podał portal BBC w środę. Wspomniana firma stoi za grą wideo "Pokemon Pokopia", z której zrzut ekranu również został rzekomo wykorzystany w jednym z postów Białego Domu.
"Niezbyt śmieszne"
Niezadowolenia z powodu nowego filmu na koncie Trumpa nie kryją nie tylko autorzy petycji. "To nie jest śmieszne. To megalomania", "Niezbyt śmieszne", "Zaniemówiłam. To narcystyczny oszust. Zawsze nim był i zawsze nim będzie. To żenujące, że jest prezydentem Stanów Zjednoczonych. Niech Bóg nam pomoże przetrwać te najbliższe dwa i pół roku [do końca kadencji - red.]" - czytamy komentarze na platformie X. "Uwielbiam, kiedy wykonuje ten taniec. To takie prezydenckie" - ironizował inny użytkownik na X.
Brytyjski "Guardian" cytuje komentarz Japończyka, który napisał, że "z głębi serca pragnie", by Trump przestał korzystać z japońskiego dziedzictwa. "Brakuje mu poczucia etyki. Chcę, żeby rząd [Japonii - red.] się temu sprzeciwił" - czytamy.