24-letni kulomiot jest jednym z największych objawień obecnego roku wśród polskich lekkoatletów. Podczas halowego mityngu Pedro’s Cup w Łodzi pchnął kulę właśnie na odległość 21,35. W lipcu, na otwartym stadionie, uzyskał 21,23.- Ten rok jest najlepszy w mojej karierze i wydarzyło się w nim naprawdę dużo. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu nie byłem nawet w kadrze i mogłem tylko marzyć o występie na igrzyskach. Twardo stąpam po ziemi, choć mam nadzieję, że nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa – przyznał Haratyk.
Oczekiwania znacznie wzrosły
- Nie myślę, które miejsce zajmę, bo wiem jak mocną mam konkurencję. Za każdym razem, kiedy wybiegnę myślami za daleko, przypominam sobie, że nie tak dawno Rio było tylko odległym marzeniem. Zdaję też sobie sprawę, że oczekiwania kibiców wobec mnie znacznie wzrosły i postaram się im sprostać. Wrócę zadowolony, jeśli przekroczę 21 metrów, a szczęśliwy, jeśli poprawię rekord życiowy – zapewnił kulomiot.Polak z uzyskanym w maju w Kielcach rezultatem 21.23 w światowych tabelach sezonu zajmuje ósme miejsce (najwyższe z Polaków). Liderem i największym faworytem do złota w Rio jest Amerykanin Joe Kovacs, który w czerwcu uzyskał 22.13. Oprócz aktualnego mistrza świata z Pekinu barierę 22 metrów w tym sezonie przekroczył jego rodak Ryan Crouser (22.11).
Okrągła głowa bez brody
Haratyk zaznaczył, że nawet po zdobyciu złotego medalu nie zgoli bujnej brody, którą zapuszcza od lutego. - To nie jest żaden wyznacznik mojej formy. Po prostu bez brody mam okrągłą głowę i wolę siebie z zarostem – wytłumaczył. Obok niego w olimpijskim konkursie pchnięcia kulą wystąpi jeszcze dwóch Polaków - zdobywca tytułu i w roku 2008, i 2012 Tomasz Majewski oraz debiutant Konrad Bukowiecki. - Chętnie wysłucham rad Tomka, on wciąż ma nad nami dużą przewagę, bo jego największym atutem jest doświadczenie i głowa – wyznał Haratyk.
Autor: rk / Źródło: PAP