Policyjna grupa śledcza z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa przeprowadziła oględziny pogorzeliska po pożarze hali magazynowej w Tarnowie Podgórnym.
- Biegły z zakresu pożarnictwa wyraził opinię dotyczącą przyczyny pożaru, wskazując, że jedynym źródłem ognia była znajdująca się w hali przesyłka z zawartością baterii do hulajnóg. Biegły wykluczył udział osób trzecich w zdarzeniu - informuje podinspektor Iwona Liszczyńska z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.
Policjanci ustalili, że przesyłka została nadana z Niemiec i miała trafić do firmy zajmującej się naprawą i konserwacją baterii na terenie Mazowsza.
Wciąż trwa szacowanie strat, ale Liszczyńska podkreśla, że "można mówić o bardzo dużych stratach".
O dalszych czynnościach w śledztwie zdecyduje prokurator.
50 zastępów w akcji
Pożar wybuchł w niedzielę około godziny 6.36 w magazynie Tarnowie Podgórnym (powiat poznański) o powierzchni 12 tysięcy metrów kwadratowych.
- Po przyjeździe na miejsce okazało się, że cały budynek jest objęty pożarem - mówił TVN24 młodszy aspirant Marcin Tecław, rzecznik poznańskiej straży pożarnej.
Pożar udało się opanować w niedzielę tuż przed godziną 11, ale dogaszanie trwało jeszcze kilka godzin. Na miejscu pracowało blisko 50 zastępów straży pożarnej.
Strażakom udało się obronić część biurową oraz kilka naczep zaparkowanych przy hali. - Zniszczeniu uległa konstrukcja stalowa budynku. W wyniku pożaru utracona została jej nośność. Hala była w całości wypełniona paczkami firmy spedycyjnej. W hali miało się odbywać przepakowywanie różnych materiałów - relacjonował Tecław.
Strażacy podkreślali, że cała hala była "zatowarowana" aż po sufit. W środku były też wózki widłowe i butle z gazem propan-butan.
W pożarze nikt nie ucierpiał.
Autorka/Autor: FC/ tam
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Jakub Kaczmarczyk/PAP