Jak pisze gazeta, stołeczny ratusz chce w ten sposób promować savoir-vivre, a Zarząd Transportu Miejskiego egzekwować zakaz prowadzenia głośnych rozmów w autobusach.
- Nie może być tak, że pasażer wrzeszczy do słuchawki, jakby w czasach PRL zamawiał rozmowę międzymiastową do Suwałk. To przeszkadza kierowcy i innym pasażerom - tłumaczy "Życiu" rzecznik ZTM Igor Krajnow.
W autobusie jak w samolocie
Za ciosem idą Miejskie Zakłady Autobusowe. - Sygnał telefonu może zakłócić pracę urządzeń elektronicznych - tłumaczy Adam Stawicki, rzecznik MZA. Jednak jak pisze gazeta, producent taboru jest zaskoczony takim stwierdzeniem i deklaruje, że do żadnych zakłóceń dojść nie może.
Interesy obu Zakładów, ratusza i pasażerów będzie jednak trudno pogodzić. Zwłaszcza, że od jakiegoś czasu ZTM zachęca do kupowania biletu przez telefon, ale smsem.
Źródło: "Życie Warszawy"