We wtorek rząd przyjął projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym dla osób wykonujących zawody artystyczne. Celem ustawy jest włączenie artystów do systemu ubezpieczeń społecznych w sposób adekwatny do ich pracy, a jej głównymi beneficjentami mają być artyści o najniższych i nieregularnych dochodach.
Sprawę komentowała w niedzielnych "Faktach po Faktach" ministra kultury Marta Cienkowska. Wyjaśniała, że jedynie około ośmiu procent artystów ma umowę o pracę na czas nieokreślony, a większość z nich pracuje na umowę o dzieło, przez co wypada z systemu ubezpieczeń społecznych.
- Ta ustawa jest dla tych, którzy mają przychód poniżej płacy minimalnej i tylko dla tych - mówiła. - Dla tych, którzy rzeczywiście potrzebują wsparcia państwa i nie są w stanie opłacić sobie samodzielnie składek, bo przypominam, że umowa o dzieło nie jest umową oskładkowaną - zaznaczyła.
Cienkowska: to nie jest ustawa dla gwiazd
Odniosła się do doniesień, że korzyści z ustawy mają czerpać również bogaci celebryci. - To nie jest ustawa dla tych, którzy zarabiają dobre pieniądze. To nie jest ustawa dla gwiazd. To nie jest ustawa dla tych, którzy prowadzą własną działalność gospodarczą. To jest ustawa dla tych, którzy pracują na umowę o dzieło, którzy pracują od projektu do projektu i bardzo często muszą wybierać, czy opłacą sobie składkę, czy opłacą sobie chleb - oznajmiła.
Jak mówiła, wedle danych jej resortu wsparcie wedle przepisów nowej ustawy może objąć nawet 21 tysięcy osób. Podkreśliła przy tym, że przystąpienie do programu jest dobrowolne.
- Przeprowadziliśmy szerokie badania dotyczące w ogóle rynku artystycznego (...) i wiemy, że bardzo dużo ludzi w Polsce zarabia poniżej średniej krajowej, a poniżej płacy minimalnej jest ich bardzo, bardzo, bardzo dużo, a jednocześnie tworzą naszą przestrzeń, tworzą naszą kulturę i z ich pracy korzystamy codziennie - powiedziała.
Ministra o Mentzenie: oburzające
Ministrę kultury pytano także o słowa lidera konfederacji Sławomira Mentzena, który komentując zaproponowany projekt ustawy we wpisie na X, napisał, że "jeżeli artysta nie potrafi na siebie zarobić, to nie jest artystą, tylko hobbystą. Nie tworzy sztuki, tylko badziew. A jeżeli próbuje nas wszystkich do tego orżnąć na kasę, to jest jeszcze złodziejem". Wezwał także do zakończenia - jak napisał - "finansowania nierobów, beztalenci i darmozjadów".
- Przede wszystkim jestem zszokowana tymi słowami. Nie rozumiem, dlaczego my w przestrzeni publicznej w ten sposób ze sobą rozmawiamy - odparła Cienkowska.
Dodała, że Mentzen mógłby wygłosić jakąkolwiek opinię na ten temat, lecz "nie w ten sposób". - Dlaczego my używamy tak mocnych słów w przestrzeni publicznej, obrażając ludzi, którzy de facto tworzą naszą kulturę i naszą tożsamość? - pytała.
- Oburzające jest to zachowanie i oburzająca jest ta postawa nie tylko tego pana. W ogóle środowisko Konfederacji stara się nas absolutnie podzielić i używa słów, których nie należy używać w przestrzeni publicznej - oceniła.