W czwartek w "Faktach po Faktach" w TVN24 minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak był pytany o szczegóły odbytego w tym dniu blisko trzygodzinnego spotkania z prezydentem Karolem Nawrockim. Wzięli w nim udział również szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz szefowie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Służby Wywiadu Wojskowego.
Jak przekazał Siemoniak, rozmowy były prowadzone w "atmosferze pracy, szczerości, nieunikania trudnych tematów i trudnych pytań". - To była rozmowa bardzo konkretna, twarda, gdzie dwie strony wiedzą, o co chodzi - ocenił.
Minister dopytywany, czy spotkanie rzeczywiście oznacza nową epokę w kontaktach między środowiskiem prezydenta Nawrockiego a rządem i służbami specjalnymi, odparł, że "każdy może to sobie różnie oceniać". - Być może poprawi się atmosfera, być może nie będzie takich wypowiedzi ze strony prezydenta i urzędników prezydenta, krytycznych, niesprawiedliwych wobec służb, bo parę tematów (...) sobie wyjaśniliśmy - mówił.
"To nie premier wywołał ten kryzys"
Siemoniak powiedział też, że - według niego - przedstawiciele prezydenta zbyt często mówili w ostatnich miesiącach czy tygodniach o tematach związanych ze współpracą pomiędzy BBN a służbami specjalnymi.
- To nie premier wywołał oczywiście ten kryzys. To decyzja prezydenta, żeby próbować bez zgody premiera ściągnąć do siebie szefów służb. Potem odmowa nominacji oficerskich i następnie różne wypowiedzi, których echa też dzisiaj wracały, dotyczące roli służb w kampanii wyborczej, kompletnie niesprawiedliwe i krzywdzące - stwierdził.
Gość TVN24 zapytany, czy takie spotkanie nie mogło odbyć się wcześniej, odparł, że "nie chce wchodzić w takie dyskusje". - Chcemy przekazywać dalej informacje, regulują to ustawy i tyle. Rozumiemy rolę prezydenta, miejsce prezydenta w całym systemie i tutaj nie trzeba dodawać za dużo, czegoś udowadniać - stwierdził.
Siemoniak potwierdził również, że w czwartkowych rozmowach nie brał udziału szef BBN Sławomir Cenckiewicz. Wcześniej informację tę podał dziennikarz tvn24.pl Robert Zieliński.
"Nikt nie zamiótł niczego pod dywan"
W czasie konferencji prasowej po zakończeniu spotkania rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz powiedział, że Karol Nawrocki oczekuje pełnego wyjaśnienia podejrzeń dotyczących zaangażowania służb specjalnych w ubiegłoroczny proces wyborczy. Chodzi zwłaszcza o - jak mówił - "ujawnienia informacji pochodzących chociażby z akt postępowania sprawdzającego w ramach dostępu do informacji niejawnych wówczas kandydata na prezydenta".
Zapytany o sprawę Siemoniak oświadczył, że "takie zaangażowanie nie miało miejsca". - Prezydenta poinformowaliśmy, że wszystkimi sprawami (...) zajmuje się prokuratura. Tutaj nikt nie zamiótł niczego pod dywan, różne kwestie są przedmiotem śledztwa prokuratury. Prezydent sam się wyraził, że będzie o tym rozmawiał z ministrem sprawiedliwości - przekazał.
Dopytywany o stanowisko prezydenckiej kancelarii, że osoby podejrzane o stanie za wyciekami informacji nie uzyskają nominacji oficerskich, Siemoniak stwierdził, iż "nie wyobraża sobie tego, że kandydaci na oficerów będą podlegali jakiejś wtórnej lustracji".
- Zawsze do tej pory było tak: szef służby wnioskuje, to są osoby sprawdzone, prześwietlone, spełniające kryteria, prezydent podpisuje. Oczywiście prezydent może nie podpisać i ten kryzys może dalej trwać - dodał.
Autorka/Autor: kgr
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24