Pan Mieczysław od 15 lat żyje w jamie nad Wisłą

Pan Mieczysław mieszka w jamie nad Wisłą
Od 15 lat żyje w jamie nad Wisłą. Czy uda się mu pomóc?
Źródło: "Uwaga!" TVN
Pan Mieczysław ma 76 lat, od 15 lat mieszka w jamie. Ziemiankę wykopał nad Wisłą w sercu Warszawy. Przy -15 stopniach Celsjusza dogrzewa się ogniskiem. Mówi, że w dole jest cieplej, ale też niebezpiecznie. Dostał propozycję pomocy i już prawie z niej skorzystał. Wrócił jednak do swojej jamy. Materiał "Uwagi!" TVN.
Kluczowe fakty:
  • O tym, że pan Mieczysław żyje w ziemiance, wie stołeczna straż miejska.
  • "Dom" 76-latka został dopisany do listy ponad 100 miejsc przebywania osób w kryzysie bezdomności.
  • Mężczyzna dostaje propozycje pomocy, ale zawsze wraca do swojej jamy.
  • "Pamiętajmy, aby zwłaszcza w okresie niskich temperatur zwracać szczególną uwagę na osoby przebywające przez długi czas lub nocujące pod gołym niebem. Jeśli osoba taka potrzebuje pomocy, należy niezwłocznie to zgłosić, dzwoniąc do straży miejskiej na 986, a w razie zagrożenia jej zdrowia lub życia - na ogólnopolski numer alarmowy 112" - apelują strażnicy miejscy i policjanci.

- Moja historia jest tragiczna - przyznaje pan Mieczysław i pokazuje wykopaną przez siebie ziemiankę, która służy mu za dom. I tłumaczy: - W dołku jest cieplej.

Historia pana Mieczysława w ostatnich dniach obiegła internet. Jak to możliwe, że w sercu stolicy starszy człowiek mieszka w wykopanej przez siebie jamie? W nocy, przy dużych mrozach, mężczyzna szuka schronienia na klatkach schodowych, ale o 5 rano wraca do ziemianki.

ZOBACZ CAŁY MATERIAŁ "UWAGI!" TVN: Od 15 lat żyje w jamie nad Wisłą. Czy uda się mu pomóc?

Kim jest pan Mieczysław?

Pan Mieczysław pochodzi z województwa łódzkiego, nie może pracować.

- Do 11. roku życia miałem normalne życie. Potem rodzice zginęli w wypadku i zaczęło się piekło - mówi mężczyzna.

- Moje życie też inaczej by się ułożyło, ale mam silną wadę wzroku. Pracowałem tylko dorywczo, bo nikt mnie nie chciał do pracy na stałe - dodaje.

Aby mieć pieniądze na jedzenie, pan Mieczysław zbiera złom.

- Zima jest groźna, ale jak siedzę przy ognisku, to jest cieplej. Idzie wytrzymać. Na ziemi mam dodatkowo rozłożoną kurtkę - pokazuje mężczyzna.

Próbowali pomóc

O tym, że pan Mieczysław żyje w ziemiance, wie stołeczna straż miejska.

- To miejsce jest nadzorowane przez patrole - mówi st. insp. Sławomir Sojka ze Straży Miejskiej w Warszawie. I podkreśla: - Najważniejsze jest to, aby przekonać tę osobę do tego, aby opuściła to miejsce i skorzystała z noclegowni, z ogrzewalni czy innej pomocy.

- Próbowaliśmy to zrobić, nakłanialiśmy go, ale opór jest bardzo duży - dodaje st. insp. Sławomir Sojka.

Pan Mieczysław mieszka w jamie nad Wisłą
Pan Mieczysław mieszka w jamie nad Wisłą
Źródło: "Uwaga!" TVN

Przychodzą szczury i dziki

Pan Mieczysław ma problem nie tylko z mrozem.

- Przychodzą do mnie szczury i dziki. Jest tragedia. Szczury są najgorsze, w nocy to by człowieka zjadły - ocenia.

Zapytaliśmy pana Mieczysława o możliwość przyjęcia pomocy.

"Do noclegowni się już nie nadaję"

- Gdybym trafił do DPS, toby było dobrze. Tam, gdzie starcy mieszkają. Ja do noclegowni się już nie nadaję - podkreśla.

Schronienie mężczyzna mógłby znaleźć w Domu Matki Bożej Serdecznej, kierowanym przez wspólnotę "Chleb życia" siostry Małgorzaty Chmielewskiej. Zbudowany jest dla 70 osób, ale pomieści więcej, szczególnie zimą nikomu się tu nie odmawia.

- W tej chwili wszystkie pokoje są zajęte, osób jest ponad stan. Natomiast na bieżąco przyjmujemy wszystkich. Jeżeli trzeba, to dostawiamy łóżka - deklaruje Aleksandra Bagrowska, kierownik Domu Matki Bożej Serdecznej.

- Według ustawy można przebywać u nas trzy miesiące, a według nas tyle, ile trzeba - dodaje pani Aleksandra.

Schronienie w placówce znalazła m.in. pani Elżbieta, samotna, chora kobieta. Miejsce daje jej poczucie bezpieczeństwa.

- Jestem osobą samotną, po rozwodzie. Byłam osobą aktywną. Dopóki miałam zdrowie, to pracowałam. Dawałam sobie radę, wynajmowałam mieszkanie. W tej chwili podupadłam na zdrowiu i jest tak, jak jest. Nie wiem, gdzie bym była, gdyby nie to miejsce - przyznaje.

Z powodu siarczystych mrozów zainteresowanie pobytem w Domu Matki Bożej Serdecznej wzrosło.

- Przyjmujemy tyle osób, ile jesteśmy w stanie ustawić łóżek. Spodziewamy się, że dopóki mrozy nie ustąpią, osób będzie jeszcze więcej - mówi Aleksandra Bagrowska.

Już się pakował, ale zdecydował, że zostaje w jamie

Właśnie do tego miejsca będziemy chcieli zabrać pana Mieczysława.

Po chwili rozmowy pan Mieczysław deklaruje, że będzie gotowy za dwie godziny.

Mężczyzna zaczął się pakować. Jednak ku naszemu zdziwieniu po kilkunastu minutach… rozmyślił się i postanowił pozostać w jamie.

- Jednak rezygnuję, może mnie spotkać gorsza sytuacja, niż mam. Chodzi o tych ludzi - tłumaczy starszy mężczyzna.

- Jest coś takiego, że człowiek w pewnym wieku nie jest już w stanie uwierzyć, że może żyć inaczej. Wielu ludzi przyzwyczaiło się do pewnego trybu życia, do którego los ich zmusił. Bezdomnym nie jest się z wyboru, nigdy - zapewnia siostra Małgorzata Chmielewska.

- Być może z tym człowiekiem trzeba dłużej popracować. To długotrwały proces, wymaga przede wszystkim zaufania - podkreśla siostra Chmielewska.

Pomoc osobom w kryzysie bezdomności

Wiele organizacji wychodzi naprzeciw osobom w kryzysie bezdomności, oferuje ciepły posiłek, odzież, ale też darmową opiekę medyczną. Przed Pałacem Kultury i Nauki ekipa ratowników medycznych melduje się raz w tygodniu.

- Ludzie najczęściej przychodzą z odmrożeniami. Niestety, to są zmiany nieodwracalne. Konsekwencje to bardzo daleko idące sytuacje, tak naprawdę ingerujące w całe życie - mówi ratownik medyczny Bartłomiej Matyszewski z Fundacji Fortior.

- Mróz to powolny i cichy, ale bardzo konsekwentny zabójca - dodaje pan Bartłomiej.

Wychłodzenie organizmu
Wychłodzenie organizmu
Źródło: PAP

***

Po rozmowie z przedstawicielami jednej z fundacji udało się namówić pana Mieczysława na skorzystanie z mieszkania treningowego, gdzie miał przebywać sam. Mężczyzna skorzystał z propozycji, spędził noc, ale następnego dnia już w mieszkaniu go nie było. Wrócił do swojej jamy.

Dociera do niego pomoc

"Dom" 76-latka został dopisany do listy ponad 100 miejsc przebywania osób w kryzysie bezdomności, monitorowanych przez straż miejską. Ze spotkania z seniorem strażnicy sporządzili notatkę do Ośrodka Pomocy Społecznej, precyzyjnie oznaczając na mapie rejon pobytu mężczyzny, aby pracownik OPS mógł do niego trafić. "Informacja o miejscu przebywania seniora została też przekazana funkcjonariuszom rozwożącym zupę w ramach akcji, prowadzonej rokrocznie, wspólnie z Caritas Polska" - poinformowali strażnicy.

"Pamiętajmy, aby zwłaszcza w okresie niskich temperatur zwracać szczególną uwagę na osoby przebywające przez długi czas lub nocujące pod gołym niebem. Jeśli osoba taka potrzebuje pomocy, należy niezwłocznie to zgłosić, dzwoniąc do straży miejskiej na 986, a w razie zagrożenia jej zdrowia lub życia - na ogólnopolski numer alarmowy 112" - apeluje straż miejska.

Na miejskiej stronie warszawa19115.pl znajdują się szczegółowe informacje o punktach pomocy dla osób w kryzysie bezdomności.

Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciałbyś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.

OGLĄDAJ: Rząd o SAFE. "Wszyscy ci, którzy próbują ten program zohydzić, działają przeciwko polskiej obronności"
konfa rządu

Rząd o SAFE. "Wszyscy ci, którzy próbują ten program zohydzić, działają przeciwko polskiej obronności"

konfa rządu
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: