Piloci dostali informację, że bomba wybuchnie po przekroczeniu granicy z Litwą albo nad Wilnem

dla justyny 1
"To zdarzenie niespotykane już od bardzo dawna, bo ono było spotykane w czasach żelaznej kurtyny"
Źródło: TVN24

Załoga Ryanaira otrzymała "wiarygodne powiadomienie" od białoruskiego kontrolera, że bomba na pokładzie samolotu ma być zdetonowana "w przypadku wejścia w litewską przestrzeń powietrzną lub próby lądowania na lotnisku w Wilnie" - tak incydent w Mińsku opisuje Ryanair w raporcie, do którego dotarł tvn24.pl. Pod wpływem tak przekazanej informacji piloci podjęli decyzję o lądowaniu w Mińsku.

W niedzielę białoruski kontroler ruchu lotniczego poinformował załogę lecącego nad terytorium tego kraju samolotu linii Ryanair o zagrożeniu bombowym na pokładzie. Władze białoruskie poderwały myśliwiec MiG-29, co stało się powodem do oskarżeń o zmuszenie maszyny do lądowania. Po lądowaniu samolotu w Mińsku białoruskie władze zatrzymały podróżującego nim białoruskiego opozycjonistę i blogera Ramana Pratasiewicza oraz podróżującą z nim kobietę.

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

Zagrożenie bombowe

Portal tvn24.pl dotarł do opisu zdarzenia sporządzonego przez Ryanair Sun, czyli polską spółkę, która jest operatorem zarejestrowanego w Polsce samolotu o numerze rejestracyjnym SP-RSM.

Według opisu załoga samolotu lecącego z Aten do Wilna otrzymała od białoruskiego kontrolera lotów "wiarygodne powiadomienie o zagrożeniu bombowym na pokładzie samolotu w przypadku wejścia w litewską przestrzeń powietrzną lub próby lądowania na lotnisku w Wilnie".

"Załoga postąpiła zgodnie z instrukcją ATC [kontrolera lotów - red.], aby skierować się na lotnisko w Mińsku, gdzie samolot bezpiecznie wylądował" - zaznaczono w opisie zdarzenia.  

W raporcie nie ma mowy o tym, że piloci widzieli poderwany przez białoruskie władze myśliwiec MiG-29 lub usłyszeli od kontrolera groźbę zestrzelenia ich samolotu.

Potwierdza to informacje podane w poniedziałek przez Wirtualną Polskę. Portal napisał wczoraj, powołując się na osoby, które słyszały korespondencję pilotów z wieżą, że "kapitan samolotu Ryanaira sam podjął decyzję o lądowaniu w Mińsku".

Przymusowe lądowanie w Mińsku
Przymusowe lądowanie w Mińsku
Źródło: Adam Ziemienowicz/PAP

Pięcioro pasażerów opuściło samolot

W raporcie, do którego dotarł tvn24.pl podkreślono też, że "na ziemi samolot został przeszukany przez lokalne władze".

"Nic nie znaleziono i po dłuższym 6-godzinnym okresie na ziemi załoga została ostatecznie zwolniona, aby opuścić MSQ [oznaczenie lotniska w Mińsku - red.] i dokończyć operację do VNO [oznaczenie lotniska w Wilnie - red.], chociaż 5 pasażerów opuściło samolot w MSQ" - czytamy w raporcie.

Według informacji tvn24.pl ze źródeł zbliżonych do Ryanair w toku jest dochodzenie na temat incydentu, w trakcie którego swoje relacje składają członkowie załogi samolotu.

Czytaj także: