Prokurator zapowiada zarzuty dla Czarneckiego. Polityk: nie będę utrudniał postępowania

Ryszard Czarnecki
Czarnecki: nie będę utrudniał postępowania (wideo z 16 lipca)
Źródło: TVN24

- Ryszard Czarnecki zostanie wezwany przez prokuraturę i usłyszy zarzuty - poinformował prokurator krajowy Dariusz Korneluk. Chodzi o sprawę rozliczania tak zwanych kilometrówek. Były eurodeputowany zapowiedział w rozmowie z korespondentem TVN24 w Brukseli, że nie będzie utrudniał postępowania. - Szanuję prawo, więc oczywiście skorzystam z zaproszenia pana prokuratora - zapewnił.

Korneluk pytany, kiedy prokuratura zamierza postawić zarzuty Czarneckiemu za sprawę tak zwanych kilometrówek, odpowiedział, że "na jutro prokurator zaplanował wydanie postanowienia o przedstawieniu zarzutów dla pana posła i zostanie skierowane wezwanie do pana posła celem stawiennictwa do Prokuratury Okręgowej w Zamościu".

- Jutro zostanie do niego skierowane zawiadomienie, celem stawiennictwa do przesłuchania w charakterze podejrzanego między innymi w celu przedstawienia zarzutów - dodał.

Pytany, czy są wobec polityka plany zatrzymania, prokurator krajowy powiedział: - Nie, nie słyszałem o takim planie.

Czarnecki: odpowiem na wszelkie pytania prokuratora

Czarnecki zapowiedział w rozmowie z korespondentem TVN24 w Brukseli Maciejem Sokołowskim, że "na pewno nie będzie utrudniał tego postępowania". - Szanuję prawo, więc oczywiście skorzystam z zaproszenia pana prokuratora - dodał.

Polityk mówił, że jest "bardzo zaskoczony", iż sprawa cały czas się toczy w sytuacji, gdy "przed dwoma laty już te wszystkie środki mojemu pracodawcy, czyli europarlamentowi zwróciłem".

Na uwagę, że mógł tego immunitetu się zrzec wcześniej, bo wniosek był w Parlamencie Europejskim przez kilka miesięcy, Czarnecki odpowiedział, że "nie doszedł do odpowiedniej komisji". - Gdyby doszedł, tobym się tego immunitetu zrzekł - dodał.

- Europarlament od dwóch lat nie ma żadnych roszczeń wobec mnie. Sprawa dla europarlamentu została zakończona. Tematu nie ma. Dla prokuratury w moim kraju temat jest - mówił.

Zapowiedział jednak, że "z całą pewnością na wszelkie pytania pana prokuratora odpowiem, bo też w moim interesie jest to, żeby tę sprawę wreszcie tak dokumentnie wyjaśnić".

Ryszard Czarnecki
Ryszard Czarnecki
Źródło: TVN24

"Kilometrówki" Czarneckiego

Śledztwo dotyczące niekorzystnego rozporządzenia mieniem zostało wszczęte po zawiadomieniu przez Europejski Urząd do Spraw Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF).

Według ustaleń śledczych w latach 2009-2013 polityk miał doprowadzić Parlament Europejski do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w łącznej kwocie około 203 tysięcy euro. Jak ustaliła prokuratura, w sporządzonych i podpisanych przez siebie dokumentach podał nieprawdę odnośnie swojego miejsca zamieszkania w Polsce. "Wskazując, że miejsce to w kraju pochodzenia znajduje się pod dwoma adresami w Jaśle, w sytuacji, gdy jego faktycznym miejscem zamieszkania w Polsce była Warszawa" - precyzowała w lutym prokuratura.

Zdaniem śledczych Ryszard Czarnecki złożył także 243 wnioski o zwrot kosztów podróży, w których podał nieprawdę w kwestii podróży służbowych. "W tym pojazdów, jakimi miał odbywać podróże i liczby przejechanych kilometrów, wprowadzając odpowiednie służby Parlamentu w błąd" - przekazano wówczas w komunikacie.

Według prokuratury miało to wpływ na przyznanie mu zwrotu wydatków na podróże służbowe, dodatków pobytowych związanych z obecnością w posiedzeniach komisji w polskim parlamencie, diet związanych z czasem podróży oraz odległością z tytułu podróży.

Sam Czarnecki informował wtedy, że "wszystkie środki, o które zwrócił się Parlament Europejski, już dawno zostały zwrócone". - Nie naraziłem na jakiekolwiek straty również polskiego podatnika - przekonywał. W tegorocznych, czerwcowych wyborach do PE Czarnecki nie zdobył mandatu europosła.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: