W czwartek o północy upłynął termin ultimatum kierownictwa PiS dla parlamentarzystów tej partii na złożenie deklaracji o nieprzynależeniu do stowarzyszeń - pod groźbą wykluczenia z partii. Sprawa dotyczy przede wszystkim członków Stowarzyszenia Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego.
W krótkim oświadczeniu, wygłoszonym po godzinie 12 w piątek, Jarosław Kaczyński poinformował że "trzydziestu kilku posłów naszej formacji zrezygnowało z członkostwa". - W związku z tym we wtorek w przyszłym tygodniu odbędzie się posiedzenie Komitetu Politycznego, który po prostu przyjmie ten fakt do wiadomości - zapowiedział.
Kaczyński: wiele tygodni temu padła propozycja, by podzielić naszą partię
Sprawa ta - jak tłumaczył Kaczyński - jest związana z jednej strony ze stowarzyszeniem Morawieckiego, "ale przede wszystkim z propozycją, która padła już wiele tygodni temu, żeby podzielić naszą partię". - W tej sytuacji my nie mogliśmy patrzeć na stowarzyszenie inaczej niż na jako element właśnie tego planu, planu podziału partii - przekonywał Kaczyński.
- I ta propozycja padła ze strony osoby wiarygodnej, bardzo istotnej w naszej partii. I była powtarzana co najmniej w trzech długich rozmowach. Dwie z nich były w cztery oczy - zaznaczył. Jak dodał, "oczywiście na to zgody w żadnym wypadku być nie mogło".
Po oświadczeniu prezesa PiS eurodeputowany Tobiasz Bocheński zasugerował, że podział "od miesięcy proponował" Morawiecki.
- Fakty są oczywiste. To, co robiło stowarzyszenie, mogło być robione także w ramach partii. Zresztą taka propozycja padła w ramach albo zespołu pracy państwowej, albo jakiegoś forum wewnątrzpartyjnego. Nie zostało to niestety przyjęte - powiedział Kaczyński.
Zdaniem prezesa ugrupowania, Morawieckiemu zaproponowano "daleko idące ustępstwa". - Zrezygnowaliśmy z żądania rozwiązania tego stowarzyszenia, chodziło tylko o to, żeby do wyborów jego działalność została zamrożona - tłumaczył.
Nie podpisali "lojalek". Kaczyński: podjęli taką decyzję, jaką podjęli
Kaczyński przekonywał, że "podpisanie tej bardzo prostej deklaracji miało być po prostu niczym innym, jak zdeklarowaniem, że w tego rodzaju przedsięwzięciu (podziale partii) się nie będzie uczestniczyło". - Pewna część naszych koleżanek i kolegów tego nie zrobiła i nie chciała zrobić. Wnioski muszą być wyciągnięte - podkreślił.
- Wszyscy wiedzieli, co mają podpisać i jednocześnie wszyscy wiedzieli, jakie są skutki niepodpisania - przypomniał prezes PiS i dodał, że "dziwne, a niekiedy zabawne wytłumaczenia nic tutaj nie zmieniają". - Podjęli taką decyzję, jaką podjęli. W żadnym wypadku nie chcemy się rozstawać w jakiejś niechęci, czy tym bardziej w jakichś silniejszych uczuciach negatywnych. Tak się po prostu ułożyło - kontynuował Kaczyński.
- Jest, można powiedzieć w jakimś sensie po wszystkim. Pewna formalność jeszcze musi być dokonana, bo my przestrzegamy statutu - zakończył.
Prezes PiS po wygłoszonym oświadczeniu wyszedł i nie odpowiedział na pytania dziennikarzy.