Stefan Cichy, ordynator: za 10 do 15 dni dzieci mogą wrócić do domów
Nie sepsa, jak informowały wcześniej media, ale ropne zapalenie opon mózgowych - to powód, dla którego dwójka dzieci już 10 dni przebywa na oddziale patologii noworodkowej. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. W dużo gorszym stanie jest trzecie niemowlę, chłopiec. Jak dowiedziała się reporterka TVN24, wciąż grozi mu wodogłowie. Cała trójka w przyszłości może też cierpieć na padaczkę.
"Niemowlęta wróciły chore z domów"
Według dyrektora ds. lecznictwa dr Andrzeja Kosteczki szpital nie ponosi odpowiedzialności za infekcję niemowląt. - Dzieci nie były przekazane na oddział patologii noworodka z oddziału noworodkowego, tylko one zostały wypisane do domu i z domu po kilku dniach przyszły z objawami choroby - podkreślił Kosteczko.
Aneta Cykowska: teraz skupiam się na zdrowiu dizecka
Inspektor sanitarny w Wodzisławiu Śląskim nakazał jednak w trybie pilnym zamknięcie oddziału i zawiadomił miejscową prokuraturę. Według Kosteczki takie działanie Sanepidu wynikało z rutynowej w takich wypadkach procedury. - Sanepid zgłasza takie sprawy do wyjaśnienia, taki jest cykl postępowania.
Według prasy prokuratura rozważa postawienie zarzutów personelowi szpitala. W grę wchodzi nieumyślne spowodowanie zagrozenia epidemiologicznego.
Co na to matki chorych dzieci? - W tej chwili skupiam się na tym, żeby dzieciak mi wyzdrowiał. A pretensje teraz? Co mi to da? I do kogo? O co? Nie wiem - mówi Aneta Cykowska.
Matka: jakoś musiałyśmy sobie radzić
Co było przyczyną zakażenia?
Jak alarmował piątkowy "Dziennik" i "Super Express", prawdopodobnie dzieci zachorowały na śmiertelnie groźną chorobę, ponieważ na oddziale panowały fatalne warunki sanitarne. Według "SE", ciepłej wody nie miało być przez ponad tydzień, noworodki były myte w miskach, a ich matkom musiały wystarczyć chusteczki.
Według matek niemowląt z kolei na oddziale noworodkowym nie było wody przez trzy dni. Wersja szpitala jest jeszcze inna. - Ciepłej wody nie było tylko przez parę godzin nocnych z 17 na 18 marca oraz 20 marca między 18 i 20. Proszę spytać kobiet - zapewniał Kosteczko.
Andrzej Kosteczko: stan dzieci jest dobry
Pytany, jak zatem zaraziły się noworodki, stwierdził: - Ta choroba dotyczy układu rodnego kobiety i w niektórych sytuacjach przechodzi na dzieci. Nie przez higienę matki - zaznaczył. - Każdy ma własną florę bakteryjna i jest grupa kobiet, do 30 proc, które są nosicielkami paciorkowca - wyjaśnił.
Źródło: TVN24, "Polska"
Źródło zdjęcia głównego: TVN24