TVN24 | Polska

"To nie jest dane raz na zawsze. Silna władza może w bardzo różny sposób ograniczać wolność słowa"

TVN24 | Polska

Autor:
js/kg
Źródło:
TVN24
"To nie jest dane raz na zawsze. Silna władza może w bardzo różny sposób ograniczać wolność słowa"TVN24
wideo 2/22
TVN24"To nie jest dane raz na zawsze. Silna władza może w bardzo różny sposób ograniczać wolność słowa"

Władza, która jest silną władzą, która dysponuje środkami przymusu, może w bardzo różny sposób ograniczać wolność słowa. Ktoś może powiedzieć: ale to jest niewyobrażalne w Polsce. Ale niewyobrażalne w Polsce było do tej pory, że ktoś może kształtować tak ustawę o mediach, żeby wyeliminować jedną konkretną stację - powiedział we "Wstajesz i wiesz" w TVN24 socjolog dr Robert Sobiech z Instytutu Polityk Publicznych Collegium Civitas. Komentował projekt ustawy anty-TVN autorstwa posłów Prawa i Sprawiedliwości.

Grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości wniosła 7 lipca późnym wieczorem do Sejmu projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji. "Wolą ustawodawcy jest, by spółki z siedzibą w Polsce nie mogły być kontrolowane przez podmioty spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego" - napisano w uzasadnieniu. W zgodnej opinii komentatorów zmiany wymierzone są w niezależność TVN. TVN24 wciąż czeka na przedłużenie koncesji przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Ta wygasa 26 września. Wniosek o jej przedłużenie został złożony w lutym zeszłego roku.

CZYTAJ RAPORT: PROJEKT USTAWY ANTY-TVN A KONCESJA DLA TVN24 I TVN

KRRiT twierdzi, że problem leży w "sytuacji właścicielskiej" grupy TVN. Zarząd stacji w oświadczeniu napisał, że w 2015 roku Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zaakceptowała wejście amerykańskiego kapitału do TVN. 

>> Oświadczenie zarządu Spółki TVN S.A.

>> Oświadczenie TVN w związku z projektem ustawy medialnej

>> Oświadczenie Discovery, Inc. w związku z projektem ustawy medialnej

Nie jest wykluczone, że Sejm zajmie się projektem autorstwa posłów PiS na rozpoczynającym się w środę posiedzeniu. 

"Nie mamy do zaufania do sfery publicznej"

Dr Robert Sobiech z Instytutu Polityk Publicznych Collegium Civitas pytany w środę w TVN24, dlaczego jako społeczeństwo przechodzimy tak łatwo do porządku dziennego nad tym, że podejmowane są próby demontowania demokratycznego państwa prawa, ograniczania swobód obywatelskich polegających między innymi na dostępie do niezależnych mediów, powiedział, że wydaje mu się, że "to, co jest cechą charakterystyczną polskiego społeczeństwa, to jest to, że my nie mamy zaufania do sfery publicznej".

Dodał, że badania socjologiczne pokazują, że w bardzo wielu miejscach myślimy o instytucjach publicznych w ten sposób, że to jest nie nasze. - Nasza jest prywatność, nasza jest rodzina, nasi są sąsiedzi. To są nasze własne sprawy. Cała reszta jest obca, nieczytelna, nie warto się w to angażować - mówił. 

- To się gdzieś dzieje poza nami. To jest coś, co nam dano, my żeśmy na to nie zapracowali. Nagle obudziliśmy się w systemie z instytucjami demokratycznymi, a że ktoś je będzie rozmontowywał, to właściwie nie moje zmartwienie - dodał. 

"Władza pokazuje, że bez kontroli społecznej może zlikwidować dowolne prywatne przedsięwzięcie"

Odnosząc się do projektu ustawy medialnej autorstwa posłów PiS, powiedział, że "władza pokazuje, że bez kontroli społecznej może zlikwidować dowolne prywatne przedsięwzięcie, dużego inwestora zagranicznego".

Dodał, że za chwilę może być ustawa, która przekreśli działalność gospodarczą przedsiębiorcy w Polsce. - Co sobie o tym myślą ci, którzy są właścicielami średnich albo małych przedsiębiorstw? "Nie, no z państwem nie warto zadzierać" - mówił socjolog.

Dodał, że "od sześciu lat jesteśmy w takim czasie, gdzie właściwie nie ma żadnej reguły, której nie można by zdemontować dla celów danego ugrupowania partyjnego".

"Władza pokazuje, że bez kontroli społecznej może zlikwidować dowolne prywatne przedsięwzięcie"

"To nie jest dane raz na zawsze"

Sobiech mówił, że "młodsze pokolenie nie wyobraża sobie sytuacji, gdzie nie ma dostępu do wolnych mediów, głownie mediów społecznościowych".

- Trzeba troszeczkę wyjrzeć za nasze granice. Kubańczycy zaczęli się buntować przeciwko swojemu rządowi. Wykorzystali media społecznościowe do tego, aby wychodzić na ulice. Co zrobił rząd kubański? Jednym ruchem zlikwidował wszystkie media społecznościowe, odłączył internet - zauważył socjolog.

- To nie jest dane raz na zawsze. Władza, która jest silną władzą, która dysponuje środkami przymusu, może w bardzo różny sposób tę wolność słowa ograniczać - podkreślił.

- Ktoś może powiedzieć: ale to jest niewyobrażalne w Polsce. Ale niewyobrażalne w Polsce było do tej pory, że ktoś może kształtować tak ustawę o mediach, żeby wyeliminować jedną konkretną stację - zaznaczył. 

Autor:js/kg

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24