"Kontaktowali się przez internet, mieli swoją hierarchię". Policja opublikowała nagranie

Na miejscu pracują służby (zdjęcie ilustracyjne)
Prokuratura o szczegółach zatrzymań w sprawie fałszywych alarmów
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Prokuratura poinformowała o szczegółach w związku z zatrzymaniami w sprawie fałszywych alarmów. Utworzyła się grupa ukierunkowana na działalność przestępczą - podają śledczy w komunikacie. Policja opublikowała nagranie z zatrzymanymi mężczyznami.

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wystosowała komunikat w sprawie zatrzymań w związku z fałszywymi alarmami. W toku śledztwa ustaliła, że "z wykorzystaniem komunikatorów i platform internetowych utworzyła się grupa, której działalność ukierunkowała się na działalność przestępczą".

"Uczestnicy grupy zazwyczaj kontaktowali się przez Internet i nie znali się osobiście. Grupa szybko zbudowała swoją hierarchię, która motywowała do tego, aby się w niej piąć, ale również pozwalała na kontrolę wykonywania poleceń kierownictwa" - dodano w komunikacie. Ustalono, że członkowie tej grupy byli zaangażowani w "pozostające w zainteresowaniu opinii publicznej zdarzenia z maja 2026 r.".

Jednemu z zatrzymanych zarzucono kierowanie grupą

Prokuratura poinformowała też, że pierwszego zatrzymania dokonano 21 maja. Mężczyźnie zarzucono udział w zorganizowanej grupie przestępczej. "Jego rola, w świetle dotychczas zgromadzonego materiału dowodowego, polegała na wykonywaniu czynności bezpośrednio wywołujących bądź zmierzających do wywołania reakcji służb w sytuacjach, kiedy żadne zagrożenie nie istniało" - podała prokuratura. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych czynów. Sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt.

Kolejnego mężczyznę zatrzymano 24 maja. Miał on kierować grupą i brać udział w wywołaniu kilkunastu fałszywych alarmów. Podejrzany częściowo przyznał się do popełnienia zarzuconych mu czynów i złożył wyjaśnienia. Prokurator skierował wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec podejrzanego. Najpierw reporter "Superwizjera" Maciej Duda przekazał, że sąd przychylił się do wniosku prokuratury, a później potwierdziła to rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Karolina Staros, która poinformowała, że podejrzany został aresztowany na trzy miesiące.

O sprawę pytany był w Sejmie szef MSWiA Marcin Kierwiński, który poinformował, że "to są obywatele polscy, natomiast cały czas ich ewentualne motywacje są jeszcze sprawdzane".

Prokuratura poinformowała, że cały czas trwają czynności w celu ustalenia wszystkich okoliczności. Podkreślono, że "z uwagi na medialny charakter sprawy, a także jej społeczny wydźwięk w najbliższym czasie mogą pojawić się naśladowcy zatrzymanych osób". Zaapelowano o zachowanie spokoju, ostrożności w reakcjach na niesprawdzone informacje oraz o zrozumienie i umożliwienie działania służbom.

Prokurator Karolina Staros wzięła później udział w konferencji prasowej w tej sprawie. Poinformowała, że zarzutami objęte są zdarzenia w siedzibie TV Republika oraz informacja o stanie zagrożenia w miejscu zamieszkania Jarosława Kaczyńskiego. Zaznaczyła, że za fałszywe zgłoszenie w domu matki prezydenta na razie nikt nie usłyszał zarzutów.

Policja: funkcjonariusze rozbili zorganizowaną grupę przestępczą

Policja w sprawie zatrzymań w związku z fałszywymi alarmami przekazała, że funkcjonariusze "rozbili zorganizowaną grupę przestępczą odpowiedzialną za kaskadowe zgłoszenia o nieistniejących zagrożeniach (m.in. o ładunkach wybuchowych) w dziesiątkach instytucji w całym kraju".

"W dniach 21 i 24 maja zatrzymano dwóch mężczyzn. Usłyszeli oni zarzuty m.in. udziału oraz kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i wywoływania fałszywych alarmów. Decyzją sądu obaj trafili do aresztu na 3 miesiące" - przekazano.

Zaznaczono, że sprawa ma charakter rozwojowy. Policja opublikowała też nagranie z zatrzymania mężczyzn.

Zatrzymania w sprawie fałszywych alarmów

O trzech osobach zatrzymanych w związku z fałszywymi alarmami mówił wcześniej w TVN24 szef MSWiA Marcin Kierwiński. Potwierdził ustalenia dziennikarza tvn24.pl Roberta Zielińskiego i reportera "Superwizjera" Macieja Dudy, którzy informowali we wtorek, że w sprawie fałszywych alarmów doszło do pierwszych zatrzymań

Kierwiński poinformował też, że na podstawie zeznań zatrzymanych śledczy mają "poważne poszlaki", żeby znaleźć osobę odpowiedzialną za fałszywe zgłoszenie w domu matki prezydenta Karola Nawrockiego.

W sobotę 23 maja służby siłowo weszły do mieszkania w Gdańsku należącego do matki prezydenta Karola Nawrockiego. Straż pożarna zdecydowała się wyłamać zamki drzwi w związku ze zgłoszeniami o zagrożeniu życia. Te okazały się nieprawdziwe.

Kilka dni wcześniej policja interweniowała - tak samo po fałszywym, jak się okazało, alarmie - w mieszkaniu szefa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza oraz na warszawskiej posesji prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. O interwencji służb przed blokiem, w którym mieszka, informował też były szef BBN Sławomir Cenckiewicz.

OGLĄDAJ: Szef MSWiA: będą kolejne zatrzymania
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: tvn24.pl, PAP
Czytaj także: