Piotr Pytel opuścił w poniedziałek Zakład Karny w Rzeszowie. Mężczyzna został skazany w 2006 roku przez sąd w Monachium na dożywocie za zamordowanie Ecateriny I. Jak wykazało późniejsze postępowanie polskiej prokuratury, to nie on popełnił tę zbrodnię. Skazany opuścił więzienne mury tuż po tym, jak wpłynęło postanowienie o zarządzeniu przerwy w wykonywaniu kary pozbawienia wolności.
Historię skazanego mężczyzny opowiedział reporter Maciej Zalewski w materiale "Osadzony. Podwójna rzeczywistość" w TVN24+. Dopiero po tym materiale sprawa Piotra Pytla nabrała tempa.
"Do tej pory nie bardzo wierzę w to, że tu jestem"
We wtorek Piotr Pytel pojawił się przed bramą Zakładu Karnego w Rzeszowie. Opowiedział o tym, jak dowiedział się, że opuszcza więzienne mury.
- Ściągnięto mnie z pracy. Wychowawczyni powiedziała: "Słuchaj, usiądź sobie. Przyszła decyzja, wychodzisz" - powiedział Pytel i dodał, że był przekonany, że to jakieś żarty. Podkreśla, że wszystko działo się jak "błyskawica i grom z jasnego nieba".
- Musiałem sobie usiąść. Pani wychowawczyni podała mi krzesło, bo bym się przewrócił. Tak wielki to szok. Jak do tej pory nie bardzo wierzę w to, że tu jestem. Ale jestem - relacjonował.
Po opuszczeniu zakładu karnego Pytel od razu udał się do swojej matki, która nic nie wiedziała o tym, że wychodzi. - Mama do tej pory jeszcze płacze - powiedział.
Przyznał, że zdrowotnie czuje się fatalnie, ale wyraził też nadzieję, że "będąc po tej stronie muru, podreperuje zdrowie".
- Cały czas jestem w szoku, przytłacza mnie ta rzeczywistość, zmiany. 22 lata to jest naprawdę przeskok. To przepaść do tego, co pamiętam z tego miasta, i do tego, co dzisiaj jest. To inny świat - powiedział.
Podziękował mediom, zwrócił się do prezydenta
Pytany o to punkt zwrotny w swojej sprawie, Piotr Pytel wskazał, że kluczowy moment był ten, w którym minister Waldemar Żurek powiedział, że dokładnie przeanalizował sprawę.
- Z tego miejsca chciałbym bardzo, bardzo serdecznie właśnie podziękować panu ministrowi Waldemarowi Żurkowi, pani wiceminister Marii Ejchart, pani prokurator Ewie Wrzosek. I również zaapelować i prosić pana prezydenta o zakończenie tej mojej ziemskiej gehenny stosownym aktem łaski - zaapelował Pytel. Dodał, że na dalsze kroki czeka z pokorą i cierpliwością.
Na pytanie o to, co się teraz zmieniło w jego życiu i jak sobie je wyobraża, odpowiedział, że "nie wyobraża sobie jeszcze dokładnie".
- Tak daleko nie sięgam. Ja się cieszę każdym dniem. Tego jest zbyt wiele. Muszę się oswoić z tą rzeczywistością - przyznał. I dodał: - Dziękuję mediom, które zapoczątkowały to wszystko i pochyliły się nad tą sprawą. Bez tego też by nic nie było. Panie Macieju, dziękuję panu bardzo - powiedział, zwracając się do dziennikarza TVN24 Macieja Zalewskiego.
Zapowiedział również, że pierwsze, co chce zrobić na wolności, to pojechać do Częstochowy.
Przyjaciel Pytla o nadziei na zakończenie sprawy
Dziennikarz TVN24 rozmawiał również z Robertem Stefanowskim - przyjacielem Piotra Pytla. - Znaliśmy się jeszcze przedtem, jak Piotr został osadzony w więzieniu, ale odnowiliśmy znajomość 14 lat temu, kiedy Piotr napisał do mnie list, że prosi o spotkanie, jeśli to jest możliwe. Wyszedłem Piotrowi naprzeciw i od tego czasu spotykaliśmy się regularnie, co miesiąc na widzeniach - opowiada Stefanowski.
Jak wspomina, od początku miał świadomość, że te spotkania są ważne i, że Piotr na nie czekał. - Niosły jakąś nadzieję, ale pewnie też zabijał w ten sposób trochę tę więzienną nudę. Też zbudowaliśmy relacje, które były ważne dla niego - dodaje.
Jak mówi, walka o sprawiedliwość nie była łatwa. - Miał okresy lepsze i gorsze. Podejmowaliśmy próby, żeby jakoś ten wyrok został zmieniony. Nie udawało się i wtedy ta nadzieja gasła. Był okres buntu, jakiejś takiej ciemności. A wczorajszy dzień (opuszczenie zakładu karnego - przyp. red.) był wielkim zaskoczeniem dla nas wszystkich - podkreśla Stefanowski.
- Wiem, że ta sprawa jeszcze jest w toku, ale ufamy wszyscy, że to, co się wydarzyło jest początkiem zamknięcia tej sprawy - liczy przyjaciel Pytla.
Czas na ruch prezydenta
W poniedziałek minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował, że podjął decyzję o "przerwie w wykonywaniu kary dożywotniego pozbawienia wolności wobec Piotra Pytla". Kilka dni wcześniej szef MS przekazał, że zdecydował o ponownym uruchomieniu procedury ułaskawieniowej Pytla. Teraz w sprawie prawa łaski zdecyduje prezydent Karol Nawrocki.
Dziennikarz TVN24 Maciej Zalewski podkreślił, że kluczowy dla sprawy Pytla jest teraz ruch prezydenta. Jak tłumaczył, zwolnienie z kary obowiązuje do momentu wydania decyzji w sprawie ułaskawienia. - Wszystkie karty są położone na stole prezydenta i to on musi podjąć tę decyzję - skomentował dziennikarz.
We wtorek gościem w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24, był Rafał Leśkiewicz - rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego. Dopytywany o to, czy Pytel doczeka się prezydenckiego ułaskawienia, odparł, że "jak trafi wniosek, pan prezydent tą sprawą się zajmie". - My znamy tę historię, znamy ją medialnie - dodał.
- Jeżeli w tej sprawie jest rzeczywiście tak wiele znaków zapytania, jeżeli ten człowiek faktycznie został niesłusznie skazany, to należy się tą sprawą po prostu zająć - ocenił rzecznik prezydenta.
Wspomniał, że Karol Nawrocki "do tej pory ułaskawił cztery osoby". - Musimy przede wszystkim poznać dokumenty. Prokurator generalny musi skierować do pana prezydenta dokumenty - podkreślił.
Leśkiewicz komentował też decyzję Żurka o przerwie w wykonywaniu kary. Jego zdaniem to dobry ruch. - To jest pierwsza decyzja ministra sprawiedliwości, którą można pochwalić. Bo jeżeli rzeczywiście było tak wiele wątpliwości i zarządzono przerwę w odbywaniu kary pana Pytla (...) to była to dobra decyzja - powiedział.