Były prezes NBP o politycznym tabu. "Wszyscy boją się na ten temat cokolwiek powiedzieć"

pap_20241018_0JA
Jak będą wyglądały banknoty euro? Proponowane projekty
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: Andrzej Jackowski/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Temat przyjęcia euro stał się w Polsce politycznym tabu, a stanowisko społeczeństwa może zmienić dopiero poważny kryzys - uważa były prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka.

Trwają konsultacje dotyczące nowej szaty graficznej banknotów euro. W wyborze motywów mogą uczestniczyć obywatele Unii Europejskiej, w tym Polacy. Jedna z propozycji zakłada umieszczenie na banknocie o nominale 20 euro wizerunku Marii Skłodowskiej-Curie. W innym wariancie miałby się na nim znaleźć bocian.

Banknoty a strefa euro

Konsultacje Europejskiego Banku Centralnego wywołały dyskusję w mediach społecznościowych. Były premier i były prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka zwraca jednak uwagę, że debata koncentruje się na wyglądzie banknotów, a nie na perspektywie przyjęcia wspólnej waluty przez Polskę.

- Dlaczego na banknocie 20 euro miałaby widnieć podobizna Marii Skłodowskiej-Curie, skoro Polski nie ma w strefie euro, ba szefowie wszystkich znaczących partii są temu przeciwni? Dlaczego mielibyśmy być w ten sposób wyróżnieni? - zastanawia się były prezes NBP.

"Wszyscy boją się na ten temat cokolwiek powiedzieć"

Zdaniem Belki kwestia wejścia Polski do strefy euro została zepchnięta na margines debaty publicznej. Były szef NBP ocenia, że politycy obawiają się poruszania tego tematu ze względu na jego potencjalny wpływ na sondaże.

- Kwestia przyjęcia przez Polskę euro została na tyle obrzydzona przez propagandę PiS, że wszyscy boją się na ten temat cokolwiek powiedzieć - stwierdza.

"Rząd Donalda Tuska traktuje tę kwestię jak gorący kartofel"

Według byłego premiera sceptyczne nastawienie społeczeństwa sprawia, że przeprowadzenie referendum w sprawie wspólnej waluty byłoby obecnie ryzykowne.

- Przez te 20 lat prawicowa propaganda tak bardzo obrzydziła euro, że 60-70 procent Polaków sprzeciwia się rezygnacji ze złotego. Ludziom wciska się kłamliwe, bzdurne argumenty przeciwko przyjęciu wspólnej waluty, które mi jako ekonomiście trudno jest nawet komentować. W rezultacie nawet proeuropejski rząd Donalda Tuska traktuje tę kwestię jak gorący kartofel, bojąc się spadku w sondażach - mówi były szef banku centralnego.

Belka o przyjęciu euro

Belka przekonuje, że sytuacja strefy euro zmieniła się od kryzysu z lat 2010-2012. Przypomina, że wówczas Grecja znalazła się na krawędzi bankructwa, jednak od tego czasu strefa wspólnej waluty znacznie się wzmocniła i przyjęła kolejnych członków.

Zdaniem byłego prezesa NBP "wszystkie statystyki" pokazują, że "przyjęcie euro prowadzi do stabilizacji cen".

- Nikt nie zwraca uwagi na fakt, że koszty utrzymania waluty narodowej są potężne. Weźmy te wielkie rezerwy walutowe, te sztaby złota, które obecne kierownictwo NBP gromadzi z taką dumą - przecież to są miliardy wyrzucane do studni, które bardzo trudno będzie odzyskać, jeżeli w ogóle będzie można odzyskać. A przecież to jest koszt utrzymania własnej waluty. Tymczasem gdybyśmy mieli euro, pieniądze te można by wydać na pożyteczne cele. Znacznie niższe byłyby stopy procentowe. Obniżyłyby się koszty modernizacji gospodarki, inwestycji. Spadłyby i to znacznie koszty kredytów hipotecznych - podkreśla Belka.

Najpierw zmiana nastawienia, później referendum

Droga do przyjęcia euro wymagałaby zmiany konstytucji. Zdaniem Belki wcześniej należałoby jednak przeprowadzić rzetelną debatę oraz kampanię informacyjną, której celem byłaby zmiana nastawienia opinii publicznej. Dopiero później możliwe byłoby zorganizowanie referendum otwierającego drogę do zmian prawnych.

Belka przyznał jednak, że przygotowanie takiego procesu wymagałoby dużo czasu. W jego ocenie przełom mógłby nastąpić dopiero pod wpływem wyjątkowo poważnych wydarzeń gospodarczych.

- Obawiam się, że tylko jakiś potężny kryzys gospodarczy mógłby wpłynąć na zmianę nastawiania Polaków do euro. Choć jestem zwolennikiem euro, o taki kryzys oczywiście się nie modlę - zaznacza ekonomista.

Czy szanse na wejście Polski do strefy euro są bliskie zera? - Przyszłość jest nieprzewidywalna, ale nie powiedziałbym, że bliskie zera. Zawsze może nadlecieć jakiś "czarny łabędź", który w radykalny sposób zmieni poglądy Polaków w tej sprawie - mówi Belka.

"Czarny łabędź" to rzadkie, całkowicie nieprzewidywalne zdarzenie o znacznym wpływie.

Źródło: PAP
Zobacz także: