"Kim Dzong Un jeszcze nigdy nie miał tyle gotówki w ciągu 15 lat sprawowania władzy" - podkreśla agencja Bloomberg.
Korea Północna uzyskała w latach 2022-2025 nawet 22 miliardy dolarów przychodów z zagranicy. Szacunki oparto na danych handlowych, informacjach wywiadowczych i zewnętrznych badaniach. To niemal czterokrotnie więcej niż w poprzednim czteroletnim okresie - dowiadujemy się z analizy Bloomberg Economics.
Ogromne zyski mimo snakcji
Dokładna wartość wpływów nie jest jednak znana. Pjongjang nie publikuje danych gospodarczych i ukrywa część nielegalnego handlu. Niektóre płatności dokonywane są również w towarach lub w formie transferu technologii, a część pieniędzy pozostaje poza Koreą Północną ze względu na odcięcie kraju od międzynarodowego systemu bankowego.
Ekspert ds. Korei Andriej Łankow ocenił, że pozycja reżimu jest obecnie wyjątkowo mocna. - Korea Północna jest w najsilniejszej pozycji niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich 35 lat - powiedział.
Jak dodał, sprzedaż uzbrojenia Rosji była dla Pjongjangu niczym "wygrana na loterii", a ponowne wsparcie ze strony Xi Jinpinga można porównać do pewnej "emerytury".
Wojna Rosji przyniosła przełom
Punktem zwrotnym była rosyjska inwazja na Ukrainę w 2022 roku. Moskwa, zużywająca ogromne ilości amunicji, zwróciła się do Pjongjangu po pociski artyleryjskie produkowane według standardów z czasów ZSRR.
Według ukraińskiego wywiadu do końca 2025 roku Korea Północna mogła pokrywać nawet połowę rosyjskiego zapotrzebowania na często wykorzystywaną amunicję kalibru 122 i 152 mm. W zamian otrzymywała pieniądze, żywność oraz zaawansowane technologie wojskowe.
Kim Dzong Un wysłał również od 16 tys. do 22 tys. żołnierzy. Według szacunków z Korei Południowej za każdego z nich reżim otrzymywał około 2 tys. dolarów miesięcznie. Tysiące wojskowych zginęły, a Pjongjang miał uzyskiwać dodatkowe wypłaty za każdą śmierć - pisze Bloomberg.
- Współpraca wojskowa Korei Północnej i Rosji nie jest już wyłącznie kwestią dyplomatyczną lub dotyczącą bezpieczeństwa. Stała się kluczowym źródłem dochodów wspierających północnokoreańską gospodarkę - ocenił południowokoreański deputowany Kang Daesik.
Hakerzy kradną kryptowaluty
Innym ważnym źródłem pieniędzy są cyberataki. Grupy hakerskie powiązane z Pjongjangiem odpowiadają obecnie za ponad 70 procent światowych kradzieży kryptowalut. W 2017 roku ich udział wynosił około 30 procent - podała firma TRM Labs.
Skradzione środki są najczęściej prane przez chińskie grupy przestępcze. W zamian za część pieniędzy udostępniają one rachunki bankowe prowadzone w juanach lub dolarach - wskazał Bloomberg.
Pieniądze trafiają do programu zbrojeniowego
Napływ środków pozwolił Kimowi przyspieszyć rozwój arsenału jądrowego i unowocześnić konwencjonalne siły zbrojne. Korea Północna zaprezentowała dwa niszczyciele o wyporności 5 tys. ton - największe okręty wojenne w swojej historii.
Pjongjang i Moskwa mają również wspólnie produkować drony uderzeniowe. Według strony ukraińskiej północnokoreańskie pociski balistyczne używane na froncie nie są już prostymi kopiami rosyjskich systemów Iskander, lecz konstrukcjami rozwijanymi i modyfikowanymi przez Koreę Północną.
Bank Korei Południowej oszacował, że północnokoreańska gospodarka urosła w 2025 roku o 3,5 proc. Był to trzeci kolejny rok wzrostu.
Nuklearne mocarstwo
Kim Dzong Un inwestuje pozyskany kapitał w błyskawiczną rozbudowę potencjału jądrowego - w ciągu najbliższej dekady ma szansę dorównać Francji.
Korea Północna wielokrotnie podkreślała, że arsenał nuklearny ma chronić kraj przed ewentualnym atakiem USA - przy czym przytaczała przykłady Iraku czy Libii.
Kim Dzong Un był niegdyś postrzegany przez świat zachodni jako nieobliczalny dyktator odizolowanego kraju. Teraz staje się obecnie nieugiętym przywódcą coraz silniejszego mocarstwa nuklearnego - opisał Bloomberg.
Zdaniem ekspertów Pjongjang nie ma potrzeby negocjowania ze Stanami Zjednoczonymi ani Koreą Południową, szczególnie w sprawie swojego programu jądrowego.
- Pjongjang udowodnił swoją zdolność do przystosowania się do utrzymujących się sankcji. A w miarę jak prawo międzynarodowe i normy ulegają erozji, znalazł sojuszników w swoim oporze - stwierdziła cytowana przez Bloomberga Jenny Town, starsza analityczka w Stimson Center i wybitna ekspertka ds. Korei Północnej.