Pierwsze transkrypcje małżeństw. "To jest właśnie droga do równości"

Anna Mazurczak
Mazurczak: para tej samej płci dostanie teraz taki akt małżeństwa, jaki do tej pory otrzymywały wyłącznie pary różnej płci
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Zawsze uważałam, że w Polsce to jest właśnie droga do równości małżeńskiej, że najpierw musimy doprowadzić do uznania zagranicznych małżeństw i trochę zmusić ustawodawcę, żeby cokolwiek zmienił - mówiła w TVN24 adwokatka Anna Mazurczak, jedna z pełnomocniczek w sprawie transkrypcji aktu małżeństwa osób tej samej płci. Jak dodała, "trudno jest zapomnieć, że trwało to wszystko siedem lat".

Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski podpisał projekt rozporządzenia zmieniającego wzory aktu małżeństwa par jednopłciowych. Jest to konsekwencją orzeczeń Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz Trybunału Sprawiedliwości UE z listopada 2025 roku. Według nowego wzoru dotychczasowe oznaczenia "mężczyzna" i "kobieta" - umieszczone w osobnych rubrykach - mają zostać zastąpione w obu przypadkach zapisem "mężczyzna/kobieta". W jednym akcie małżeństwa będzie można oznaczyć zatem dwóch mężczyzn lub dwie kobiety.

Z kolei w czwartek prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski poinformował, że Stołeczny Urząd Stanu Cywilnego dokonał pierwszej transkrypcji aktu małżeństwa pary jednopłciowej, zawartego w 2018 roku w Berlinie. Dzień później transkrypcji innego małżeństwa dokonał Urząd Miejski we Wrocławiu.

Co się zmieni?

O tym, jak ważny jest to krok mówiła w TVN24 adwokatka Anna Mazurczak, jedna z pełnomocniczek w sprawie transkrypcji aktu małżeństwa tej samej płci przed TSUE i NSA. - Para tej samej płci dostaje polski akt małżeństwa, taki sam, jaki do tej pory otrzymywały w Polsce wyłącznie pary różnej płci. I teraz z tym oto polskim aktem małżeństwa może się udać po różne uprawnienia do tej pory zastrzeżone dla małżonków różnej płci - opisywała Mazurczak.

- Wiemy, że na pewno ZUS i na pewno NFZ już zadeklarowały, że będą honorować te akty. To, czego oczekujemy, to na pewno podatki, bo to jest rzeczywiście olbrzymi problem, że pary tej samej płci w przypadku dziedziczenia darowizny płacą dwudziestoprocentowy podatek. Chciałyby na pewno skorzystać z tego samego zwolnienia, które przysługuje w Polsce małżonkom różnej płci - powiedziała.

"Lata smutku, frustracji, poniżania"

- Zawsze uważałam, że w Polsce to jest właśnie droga do równości małżeńskiej, że najpierw musimy doprowadzić do uznania zagranicznych małżeństw i po prostu tą drogą trochę zmusić rządzących, ustawodawcę do tego, żeby cokolwiek zmienił - mówiła Mazurczak. Jak podkreśliła, dzięki wprowadzonym zmianom długość czekania na uzyskanie odpisu małżeństwa jednopłciowego "to jest kwestia dwóch tygodni a nie miesięcy czy lat".

Zaznaczyła jednak, że wśród emocji towarzyszącym osobom zaangażowanym w ten proces dominuje "radość i ulga", ale nie tylko. - Trudno jest zapomnieć, że trwało to wszystko siedem lat. To było dużo lat smutku, frustracji, traumy, poniżania w sądach, więc to nie jest tak, że te złe emocje związane z tymi siedmioma latami jakoś znikną od razu - powiedziała Mazurczak. - Niech każdy sobie będzie w takim związku małżeńskim, jak chce, taki mam postulat. Po prostu żyj i daj żyć innym - zaapelowała.

Nadal tylko za granicą

Przypomniała też, że pary jednopłciowe nadal związki małżeńskie mogą zawrzeć tylko za granicą. - Jest to absurdalne, a poza tym bardzo ograniczające, dlatego że wiele par nie ma ani pieniędzy, ani zasobów na to, żeby wyjechać za granicę i tam zawrzeć związek małżeński - powiedziała Mazurczak.

Jak mówiła, w tej chwili na transkrypcję małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą czeka "trochę ponad tysiąc" polskich par. - Liczyliśmy to kiedyś na piechotę, że tak powiem, czyli zwróciliśmy się do wszystkich krajów, w których one mogły być zawarte - opisywała. Jak dodała, "nie wiemy, ile z tych osób tak naprawdę żyje w Polsce, dlatego że bardzo wielu Polaków, którzy zawierają  związki małżeńskie za granicą, żyje też za granicą".

Pytana, czy przewiduje teraz "boom" na wyjazdy za granicę w celu zawarcia związku małżeńskiego, Mazurczak była ostrożna. - Trochę tak, ale przypominam, że to kosztuje i że też trzeba znać obce języki, trzeba skorzystać z tłumacza, więc to wydaje mi się, że wbrew pozorom naprawdę nie będzie aż takiego boomu - oceniła.

OGLĄDAJ: "Jesteśmy już mężem i mężem". Wygrali przed NSA
pc

"Jesteśmy już mężem i mężem". Wygrali przed NSA

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: