To, że oligarcha z bezpośredniego otoczenia białoruskiego dyktatora uczynił sobie z Warszawy wygodną przystań do życia i prowadzenia biznesów, w październiku 2024 roku ujawnił w swoim reportażu "Człowiek Łukaszenki w Warszawie" Bertold Kittel z redakcji "Superwizjera".
Takie rozwiązanie umożliwiła Aleksandrowi Moszeńskiemu decyzja rządu Zjednoczonej Prawicy o zgodzie na pobyt, wydana w 2021 roku. Od tamtej pory - jak sam mówił autorowi reportażu - dzielił swój tydzień na pobyt w Białorusi i w Warszawie. Stąd kontrolował sieć swoich spółek, które w ojczyźnie zajmują się przetwórstwem spożywczym, a w Europie - importem ryb m.in. z Islandii.
Mińsk - Warszawa - Paryż
- (Moszeński) finansuje różnego rodzaju inwestycje, które wymyśla Łukaszenka, a w czwartek pakuje się, wsiada do swojego mercedesa na specjalnych numerach rejestracyjnych, czerwonych, konsularnych i kierowca przywozi go do Warszawy na weekend. Tutaj kafejki, restauracje, weekend gdzieś samolotem z rodziną. Europejskie życie - mówił Bertold Kittel.
Osiem miesięcy po ukazaniu się reportażu, w lipcu ubiegłego roku, w efekcie postępowania przeprowadzonego przez Krajową Administrację Skarbową Aleksander Moszeński znalazł się ostatecznie na liście sankcyjnej.
Skutkuje to m.in. natychmiastowym zamrożeniem funduszy i zakazem jakiejkolwiek działalności firm, a także statusem osoby niepożądanej na terenie Polski, co w praktyce oznacza, że objęta sankcjami osoba nie wjedzie na teren strefy Schengen.
- Nic się nie zmieniło - mówi jednak nasze źródło, oficer Straży Granicznej. - Oligarcha raz po raz jest sprawdzany na naszych granicach i po konsultacjach z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego słyszymy polecenie, by natychmiast go przepuścić - dodaje.
Cypryjski paszport
Po rozmowie z sygnalistami ze Straży Granicznej zadaliśmy serię pytań Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Chcieliśmy wiedzieć, jak to możliwe, że dochodzi do regularnych wizyt Białorusina w Polsce i dlaczego kontrwywiad nie reaguje na sygnały o przekraczaniu przez niego granic.
"(...) Z uwagi na posiadanie obywatelstwa Republiki Cypryjskiej brak jest prawnych możliwości umieszczenia danych A. Mashensky’ego w wykazie cudzoziemców, których pobyt na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest niepożądany" - to kluczowy fragment odpowiedzi, którą otrzymaliśmy z zespołu prasowego Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
W tym samym mailu największa polska służba specjalna odesłała nas do zapisów decyzji administracyjnej, którą w sprawie Moszeńskiego wydało MSWiA.
W październiku 2025 roku, czyli niewiele po umieszczeniu jego nazwiska na liście sankcyjnej, ten sam resort wydał nową decyzję. Zmieniła ona brzmienie pierwotnej decyzji i od tego momentu może legalnie pojawiać się w Polsce.
"W związku z powyższym, ze względu na posiadane obywatelstwo Republiki Cypryjskiej, brak jest możliwości umieszczenia danych Alexandra MASHENSKY w wykazie cudzoziemców, których pobyt na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest niepożądany, o którym mowa w art. 434 ustawy z dnia 12 grudnia 2013 r. o cudzoziemcach, a w konsekwencji także przekazanie ich, na podstawie art. 443 ust. 1 pkt 6 tego aktu prawnego, do Systemu Informacyjnego Schengen do celów odmowy wjazdu i pobytu" - to kluczowy fragment tej decyzji.
- Zdobycie obywatelstwa Cypru wydaje się proste dla osób dysponujących wystarczającymi środkami finansowymi. Przypadek Moszeńskiego pokazuje, że jeśli nic się w tej sprawie nie zmieni, rosyjscy oligarchowie będą mogli swobodnie przebywać w Warszawie i wszędzie, gdzie tylko chcą - komentuje Bertold Kittel.
Do 2020 roku wyspiarskie państwo prowadziło oficjalną politykę przyznawania "złotej wizy". Największymi uczestnikami programu - przyznawania obywatelstwa w zamian za inwestycje - byli Rosjanie i Chińczycy. - Już wtedy żona i córki Moszeńskiego otrzymały obywatelstwo. Z naszych informacji wynika, że dlatego i on otrzymał, choć oficjalnie program się zakończył - mówi urzędnik z MSWiA.
Sankcje dla ponad setki osób i firm
Na krajowej liście sankcyjnej - która funkcjonuje niezależnie od unijnej - jest dziś ponad sto osób oraz podmiotów gospodarczych związanych blisko z Kremlem bądź Białorusią.
Jak sprawdziliśmy, od dwóch lat wpisy są najczęściej efektem działań Krajowej Administracji Skarbowej, która zajmuje się ściąganiem podatków, kontrolą finansów publicznych oraz cłami.
Co ciekawe, do momentu oddania władzy przez Zjednoczoną Prawicę KAS nie złożyła żadnego wniosku o wpis na tę listę.
Autorka/Autor: Robert Zieliński
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Superwizjer - TVN