Niedostrzegane, źle leczone, a groźne. "Bardzo wiele osób może o nim nie wiedzieć"

cisnienie nadcisnienie lekarz gabinet shutterstock_2693506261
Dzieci mogą cierpieć na nadciśnienie tak samo jak dorośli. Lekarze apelują, by nie lekceważyć badań
Źródło: Marek Nowicki/Fakty TVN
Nie boli, nie daje sygnałów ostrzegawczych, a mimo to każdego dnia odbiera ludziom przyszłość -plany, sprawność, niezależność. Nadciśnienie tętnicze (NT) może prowadzić do uszkodzenia nie tylko serca, ale też mózgu, nerek oraz wzroku - przypominają kardiolodzy i podkreślają, że w Polsce jest leczone nieskutecznie, bo jedynie 23-33 proc. pacjentów osiąga cele terapeutyczne. Jak można to zmienić?

- Bardzo wiele osób, które cierpią na nadciśnienie tętnicze, po prostu o tym nie wiedzą - mówi w reportażu "Pod ciśnieniem" TVN24+ dr hab. Dominik Olejniczak z Zakładu Zdrowia Publicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

OGLĄDAJ: Chorować może co drugi dorosły Polak
Tętnicze nadciśnienie płucne objawia się między innymi dusznością i pogorszeniem tolerancji wysiłku

Chorować może co drugi dorosły Polak

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

"Nadciśnienie tętnicze jest dziś jednym z największych wyzwań zdrowotnych współczesnej Polski - nie tylko dlatego, że dotyczy milionów osób, ale dlatego, że przez długi czas pozostaje niewidoczne. Pacjent często czuje się dobrze, funkcjonuje normalnie, realizuje swoje życie - aż nagle pojawia się udar, zawał, niewydolność serca. Wtedy wszystko, co było oczywiste, przestaje takie być" - podkreśla prof. dr hab. n. med. Anna Tomaszuk-Kazberuk z Kliniki Kardiologii, Lipidologii i Chorób Wewnętrznych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, ekspertka kampanii Servier dla Serca. 

- Szacuje się, że nawet do trzech milionów osób może nie wiedzieć o tym, że cierpi na NT. Mówimy o Polsce - zwraca uwagę dr hab. Dominik Olejniczak.

Nie mierzysz, to często nie wiesz

Jedną z takich nieświadomych osób była 49-letnia Katarzyna z Warszawy, długo przekonana o tym, że parametry ma w normie. Przy sporadycznych pomiarach - podczas wizyty lekarskiej, wizyty u mamy, która ma aparat i regularnie mierzy ciśnienie - zwykle wychodziły "modelowe" wyniki rzędu 110 mm Hg skurczowego i 68 mm Hg rozkurczowego. Czuła się dobrze, dopisywała jej energia, nie bola głowa, nie miała duszności.

Kiedy sama otrzymała aparat do mierzenia ciśnienia w prezencie, zaczęła je sprawdzać regularnie. Dzień po dniu "górne" wartości nie schodziły poniżej 140, "dolne" - oscylowały powyżej 90 mm Hg. Nie zwlekając, udała się do lekarza pierwszego kontaktu, który po zapoznaniu się z pomiarami i wynikami morfologii z lipidogramem zalecił terapię skojarzoną opartą na dwóch lekach.

Katarzyna zdecydowała się jeszcze na prywatną konsultację kardiologiczną. Tu specjalistka już zlecił rozszerzone badania labolatoryjne (morfologię z rozmazem, badanie poziomu elektrolitów, CPK - oznaczenie stężenia kizany kreatynowej, ALAT - enzymu wątrobowego) oraz Holter ciśnieniowy i echo serca. Po ich analizie zmodyfikowała zalecenia, zmieniając dawki leków i dodając trzeci.

Efekty przyszły szybko. Dziś w dzienniczku pomiarów Katarzyna zapisuje wartości rzędu 108 mm Hg i 73 mm Hg.

"W leczeniu nie odnosimy sukcesów"

Okazuje się, że preparaty złożone stosowane są jedynie u 33 proc. pacjentów. Aż u 54 proc. leczonych na nadciśnienie lekarze zlecają monoterapię - wynika z danych przedstawionych przez dr. hab. Jacka Wolfa z Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego podczas niedawnej konferencji z okazji XXII Edycji Ogólnopolskiej Kampanii Servier dla serca.

Tymczasem wytyczne Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego (PTNT) oraz Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (PTK) rekomendują stosowanie terapii skojarzonej (dwóch leków) już od momentu rozpoznania, jasno określając cele terapeutyczne u pacjentów z NT - poniżej 130/80 mm Hg (milimetrów słupka rtęci), tj. od 120 do 129 mm Hg i od 70 do 79 mm Hg. Takie cele udaje się osiągnąć jedynie u 23-33 proc. pacjentów z nadciśnieniem tętniczym.

Potwierdzają to również eksperci występujący w reportażu "Pod ciśnieniem" TVN24+. - My mamy bardzo złe efekty, jeśli chodzi o kontrolę ciśnienia tętniczego. Tylko jedna czwarta mniej więcej naszych chorych na nadciśnienie tętnicze osiąga zalecane wartości ciśnienia tętniczego. (...) Ci nieleczeni, ci trzej pacjenci na czterech - oni rozwiną w przyszłości powikłania - mówi prof. Jacek Lewandowski z Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Nadciśnienia Tętniczego i Angiologii WUM.

Dlaczego tak jest? - Niestety w leczeniu nadciśnienia nie odnosimy sukcesów, nie tylko w naszym kraju. Wynika to z faktu, że nadciśnienie jest chorobą, która nie boli i długo nie daje objawów. Nic nie skłania nas do tego, żeby użyć ciśnieniomierza i sprawdzać ciśnienie - oceniła podczas wspomnianej konferencji prof. Tomaszuk-Kazberuk. Specjaliści narzekają także na słabą współpracę na linii lekarz - pacjent, zbyt długie zwlekanie przez lekarzy ze zmianą terapii nadciśnienia tętniczego na skuteczniejszą - ze wspomnianej monoterapii na terapię wieloskładnikową, a także niską tzw. adherencję, czyli za słabe przestrzeganie lub nieprzestrzeganie przez pacjentów zaleceń lekarskich dotyczących farmakoterapii, diety, aktywności fizycznej, niepalenia, ograniczenie picia alkoholu, zmniejszenia spożycia soli itp. - A im pacjent młodszy, tym mniej się stosuje do zaleceń odnośnie leczenia nadciśnienia tętniczego - podkreślała prof. Tomaszuk-Kazberuk.

Czy grozi nadciśnienie?

Nadciśnienie tętnicze (w skrócie NT) to trwałe podwyższenie siły, z jaką krew naciska na ściany tętnic. Rozpoznaje się je wówczas, gdy podczas kilku pomiarów wykonanych w różnych dniach co najmniej jedna z wartości ciśnienia tętniczego wynosi powyżej normy 140/90 mm Hg (milimetra słupa rtęci), czyli albo ciśnienie skurczowe wynosi 140 mm Hg lub więcej, albo rozkurczowe wynosi 90 mm Hg lub więcej, albo obie wartości są podwyższone. To sprawia, że serce pracuje ciężej, a naczynia krwionośne są ciągle obciążone.

Jak ostrzegają eksperci na stronie NFZ, te objawy powinny niepokoić, bo mogą świadczyć o zaawansowanym stadium nadciśnienia lub jego powikłaniach:

  • silny, nagły ból głowy połączony z zaburzeniami widzenia (mroczki, podwójne widzenie)
  • omdlenia
  • duszność
  • ból w klatce piersiowej

Statystyki wskazują, że nawet jeden na pięć zgonów ma związek z nadciśnieniem. Prof. Tomaszuk-Kazberuk ostrzega, że NT uszkadza ściany tętnic, co sprzyja rozwojowi miażdżycy i dodatkowo podnosi ciśnienie krwi. W konsekwencji wzrasta istotnie ryzyko rozwoju chorób sercowo-naczyniowych, takich jak zawał serca, niewydolność serca, zaburzenia rytmu serca czy udar mózgu. Choroby układu krążenia są wciąż pierwszą przyczyną zgonów w Polsce i na świecie. Nadciśnienie niszczy również nerki i narząd wzroku, zaburza funkcjonowanie kończyn. Z danych wynika, że aż 48 proc. wizyt ambulatoryjnych przeznaczonych jest na leczenie pacjentów z nadciśnieniem i jego powikłaniami.

Niższe ciśnienie to mniej udarów, zawałów i hospitalizacji

W odpowiedzi na te wyzwania PTNT zainicjowało ogólnopolski program "Misja 50/30. Ciśnienie pod kontrolą". Dr hab. Jacek Wolf wskazał, że ma on pomóc zmniejszyć przepaść, jaka dzieli obecne możliwości terapii nadciśnienia tętniczego a realne efekty leczenia go w populacji. Celem programu jest, aby do 2030 roku co najmniej 50 proc. pacjentów z NT w Polsce miało prawidłowo kontrolowaną chorobę. Pisaliśmy o tym w tvn24.pl.

Ekspert ocenił, że jest to cel ambitny, ale realny. Jego realizacja przełoży się na zmniejszenie liczby udarów mózgu, zawałów serca, liczby przypadków przewlekłej choroby nerek, hospitalizacji z powodu chorób układu krążenia oraz na niższe koszty społeczne.

- Ten projekt nie jest niemożliwy do zrealizowania. Nasz projekt jest pewną modyfikacją skutecznych projektów przeprowadzonych w innych krajach, na przykład w Słowacji, gdzie obecnie dwa i pół razy więcej pacjentów z NT ma dobrą kontrolę choroby - podkreślił dr Wolf.

Zdaniem Wolfa komunikaty edukacyjne na temat nadciśnienia powinny być profilowane pod kątem grup wiekowych pacjentów. - Młody człowiek musi wiedzieć, że z nieleczonym nadciśnieniem tętniczym nie będzie miał takiej wydolności fizycznej, jak jego rówieśnicy. Może nie dotrze do niego wiadomość, że ma wyższe ryzyko udaru mózgu, ale na przykład że może mieć zaburzenia erekcji - tłumaczył.

Leki to nie wszystko

Wytyczne kardiologiczne (Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego/Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego 2024 i Europejskiego Towarzystwo Nadciśnienia Tętniczego 2023) i wyniki dużych przeglądach badań wskazują, że oprócz leków w leczeniu nadciśnienia, jak również jego zapobieganiu, liczy się również zmiana stylu życia. Co warto zrobić?

  • zgubić kilogramy. Utrata około 5–10 proc. masy ciała może zmniejszyć ciśnienie skurczowe nawet o kilkanaście mm Hg, zwłaszcza u pacjentów z otyłością;
  • przejść na dietę DASH (dużo warzyw, owoców, pełne ziarna, niskotłuszczowy nabiał, mało tłuszczów nasyconych i słodyczy). Przykładowy jadłospis znajdziesz na stronie NFZ;
  • ograniczyć sól do ok. 5 g NaCl/dobę (ok. 1 płaska łyżeczka łącznie z "solą ukrytą" w produktach). W praktyce to więcej świeżych, mało przetworzonych produktów; unikanie dosalania, wędlin, dań instant, słonych przekąsek
  • więcej się ruszać: zadbać o co najmniej 150 minut wysiłku aerobowego umiarkowanego (szybki marsz, rower, pływanie) tygodniowo lub 75 minut intensywnego, najlepiej 5 dni w tygodniu
  • zrezygnować z alkoholu i palenia tytoniu, które powodują przejściowe skoki ciśnienia i silnie zwiększają ryzyko sercowo‑naczyniowe
  • wysypiać się i relaksować: przewlekły stres i brak snu podnoszą ciśnienie; techniki relaksacyjne, poprawa higieny snu i leczenie bezdechu sennego mogą pomagać w kontroli ciśnienia

A jak prawidłowo mierzyć ciśnienie? Mówi o tym ekspertka w reportażu TVN24+. Ważne, by wybrać aparat z walidacją, z mankietem naramiennym o dopasowanym rozmiarze. Pomiary należy wykonywać o tej samej porze rano i wieczorem. Najpierw należy posiedzieć chwilę, nie robić tego "w pędzie" ani w pozycji ze skrzyżowanymi nogami. Rękę, na którą zakładany jest mankiet ciśnieniomierza, oprzeć przed sobą na stole mniej więcej na wysokości serca.

- Po pierwszym pomiarze dalej należy siedzieć minutkę-dwie, nie ruszać się, nie zdejmować mankietu, nie przekładać na drugą rękę, na tej samej kończynie trzeba zmierzyć drugi raz. Jeśli jest duża różnica między pierwszym a drugim pomiarem, to trzeba zmierzyć je jeszcze trzeci raz i wyciągnąć średnią z tych dwóch najbardziej do siebie podobnych. Nigdy nie bazujemy na pierwszym i jedynym pomiarze, bo podświadomie możemy siebie stresować - tłumaczy prof. Edyta Zbroch z Kliniki Hipertensjologii, Gastroenterologii i Chorób Wewnętrznych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.

Opracowała Agnieszka Pióro/pwojc

Czytaj także: