Kto wygra wybory "połówkowe" w USA? Nowy sondaż

Kongres USA w Waszyngtonie
Trump wygłosił orędzie o stanie państwa
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: WILL OLIVER/PAP/EPA
Zgodnie z wynikami najnowszego sondażu dotyczącego "połówkowych" wyborów w USA, które odbędą się w listopadzie, Partia Demokratyczna ma niewielką przewagę nad republikanami. Potencjalnych wyborców zapytano także, kogo widzieliby jako następcę Donalda Trumpa.

Partia Republikańska kontroluje Senat, mając 53 mandaty w porównaniu z 45 demokratami, a Izbę Reprezentantów z niewielką przewagą 218 do 214. Jednak spadające poparcie dla prezydenta Trumpa może sprawić, że za kilka miesięcy, w listopadzie, ten trend się odwróci podczas tzw. wyborów "połówkowych" (midterm elections). "Wskutek listopadowych wyborów uzupełniających republikanie mogą stracić kontrolę nad Izbą Reprezentantów, Senatem lub nad obydwoma izbami" - ocenia CNN.

Według najnowszego sondażu ośrodka Emerson College, opublikowanego w czwartek, demokraci uzyskali ośmiopunktową przewagę nad republikanami, 50 proc. do 42 procent wśród badanych. Jest to wzrost o dwa punkty procentowe w porównaniu do badania z ubiegłego miesiąca.

Kto zamiast Trumpa?

Respondentów zapytano też o to, na kogo oddaliby głos w nadchodzących wyborach prezydenckich, które odbędą się za dwa lata. Największym, 20-procentowym poparciem wśród demokratów cieszy się gubernator Kalifornii Gavin Newsom. Tuż za nim znalazł się były sekretarz transportu Pete Buttigieg (16 proc.) i Kamala Harris (13 proc.). Mniej niż 10 proc. poparcia otrzymali m.in. Alexandria Ocasio-Cortez i Josh Shapiro. 24 procent badanych było "niezdecydowanych".

Gubernator Kalifornii Gavin Newsom
Gubernator Kalifornii Gavin Newsom
Źródło zdjęcia: JOHN G. MABANGLO/PAP/EPA

Republikanie są bardziej jednomyślni. 52 procent wyborców republikańskich oddałoby głos na J.D. Vance'a. O wiele mniejszym poparciem, bo 20-procentowym, cieszy się Marco Rubio. Za nim z 6 proc. poparcia plasuje się Ron DeSantis. 4 procent otrzymał RFK Jr., o jeden procent mniej miała Nikki Haley, natomiast na Teda Cruza zagłosowałby jeden procent wyborców. O wiele mniej niż w przypadku demokratów jest osób niezdecydowanych - to 11 procent.

J. D. Vance
J. D. Vance
Źródło zdjęcia: Phil Mistry/Shutterstock

Badanie pokazało także, że 43 procent badanych popiera pracę Donalda Trumpa, ale 55 procent nie. Spadające poparcie dla działań prezydenta może mieć bezpośredni wpływ na wynik listopadowych wyborów.

Trump o "odwołaniu" wyborów

Portal CNN zwraca uwagę, że Donald Trump jest "zaniepokojony możliwością utraty władzy republikanów w Waszyngtonie i zdumiony brakiem poparcia". Wspominał nawet o "odwołaniu" listopadowych wyborów.

- Chciałbym, żebyście mi wyjaśnili, co do cholery dzieje się z umysłami społeczeństwa - zwrócił się do republikanów w Izbie Reprezentantów w przemówieniu wygłoszonym w styczniu. Później dodał: - Teraz nie powiem: "Odwołajcie wybory. Powinni odwołać wybory", bo fake newsy będą mówić: "On chce, żeby wybory zostały odwołane. On jest dyktatorem".

O odwołaniu wyborów wspomniał też w wywiadzie dla Reutersa. Powiedział, iż republikanie odnieśli tak wielki sukces, że "jeśli się nad tym zastanowić, w ogóle nie powinniśmy organizować wyborów".

Rzeczniczka prasowa Białego Domu Karoline Leavitt stwierdziła później, że prezydent "żartował" i "był dowcipny".

Wybory midterm 2026. Czym są?

Po polsku wybory midterm (z ang. midterm elections) nazywa się czasem "połówkowymi" lub śródokresowymi. Najprościej jednak - są to wybory środka kadencji, przypadają bowiem w okolicach połowy kadencji urzędującego prezydenta USA. W midterm elections wybiera się wszystkich 435 przedstawicieli Izby Reprezentantów USA oraz zwykle 33 lub 34 spośród 100 senatorów, czyli jedną trzecią składu Senatu USA.

W USA pełny skład Izby Reprezentantów wybiera się co dwa lata - na dwuletnią kadencję - w każdym roku parzystym. Tymczasem kadencja senatorów trwa 6 lat, a co dwa lata (również w każdym roku parzystym) wybiera się jedną trzecią składu, w związku z tym, że jednej trzeciej senatorów kończy się kadencja.

Dlaczego są istotne? Bowiem uważa się je w pewnym stopniu za ocenę działalności prezydenta i jego gabinetu. Dają wyborcom możliwość bezpośredniego pokazania, czy - ich zdaniem - sprawy w kraju idą w dobrym kierunku. Jeśli większość będą mieć jego polityczni sojusznicy - to z jednej strony znak, że opcja, z której pochodzi prezydent, jest dobrze oceniana, z drugiej zaś nie będzie miał problemu z zatwierdzaniem przez Kongres USA proponowanych przez siebie rozwiązań. Inaczej sprawa wygląda, gdy przewagę uzyskują polityczni przeciwnicy prezydenta, często zmuszając go do zrewidowania przynajmniej części zamiarów.

Badanie Emerson College Polling przeprowadzono w dniach 21-22 lutego 2026 r. na grupie tysiąca Amerykanów.

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracowała Ewa Żebrowska / az

Źródło: tvn24.pl, CNN
Czytaj także: