- NFZ planuje zapłacić szpitalom tylko część należności za nadwykonania. W przypadku świadczeń limitowanych nawet 30 procent wyceny, co według dyrektorów nie pokrywa kosztów leczenia.
- Opóźnione płatności pogarszają płynność finansową szpitali i mogą ograniczyć dostęp pacjentów do leczenia.
- Dyrektorzy szpitali zapowiadają protest i domagają się pełnych rozliczeń, szybszych płatności oraz stabilnego finansowania podwyżek dla personelu.
- Więcej artykułów o systemie ochrony zdrowia można znaleźć w zakładce "Zdrowie" w tvn24.pl.
O tym, że szpitale wciąż nie otrzymały płatności za świadczenia wykonane w ubiegłym roku informowaliśmy w tvn24.pl w ubiegły czwartek. Podczas posiedzenia Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia prezes Polskiej Federacji Szpitali Jarosław Fedorowski poinformował, że według NFZ wartość niezapłaconych w 2025 r. świadczeń nielimitowanych to 2,1 mld zł, programów lekowych - 1,2 mld zł, a pozostałych - 4,9 mld zł. Łącznie daje to kwotę ponad 8 mld zł.
NFZ: kończymy bilansować ubiegły rok
W ubiegły piątek ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda poinformowała podczas konferencji prasowej o przesunięciu do NFZ 4 mld zł na rozliczenie świadczeń za ubiegły rok. Obecny na konferencji wiceprezes NFZ Jakub Szulc powiedział, że według danych na 13 lutego zaległości wynosiły około 850 mln zł w programach lekowych oraz ponad 2,1 mld zł w świadczeniach (nielimitowanych - red.). - To mniej niż środki, które pani minister przekazała do NFZ - komentował Filip Nowak, prezes NFZ, dodając, że "co roku do końca marca realizujemy finansowanie świadczeń nielimitowanych". W rozmowie z Rynkiem Zdrowia Nowak zapewnił dzisiaj, że do końca marca sfinansowane zostaną wszystkie świadczenia nielimitowane w całym kraju i leki w programach lekowych. To samo w Sejmie powiedziała wiceministra zdrowia Katarzyna Kęcka.
Jakie są ostateczne kwoty oraz czy, kiedy i w jakiej wysokości zostaną szpitalom rozliczone również nadwykonania za świadczenia limitowane? Te pytania skierowaliśmy do rzecznika NFZ Pawła Florka. W odpowiedzi na naszego maila poinformował, że trwa ostateczne podsumowanie rozliczeń 2025 roku, a jego wyniki będą znane na początku przyszłego tygodnia.
Wiceministra zdrowia Katarzyna Kęcka mówiła natomiast dziś w Sejmie, że nadwykonania w świadczeniach nielimitowanych, czyli m.in. procedur ratujących życie, wyniosły 812 mln 600 tys. zł. Natomiast nadwykonania świadczeń limitowanych, czyli m.in. planowanych zabiegów szpitalnych, to 3 mld 770 mln zł.
Dyrektorzy szpitali: stawki się negocjuje, a nie narzuca
Tymczasem dyrektorzy szpitali powiatowych na najbliższy wtorek zapowiadają przed Ministerstwem Zdrowia protest, a pierwszym ich postulatem jest właśnie natychmiastowa zapłata za świadczenia medyczne wykonane w 2025 roku, zarówno te limitowane, jak i nielimitowane.
Prezes NFZ Filip Nowak poinformował dziś w rozmowie z Rynkiem Zdrowia, że realizacja nadwykonań w świadczeniach limitowanych nie wynika wyłącznie z potrzeb zdrowotnych danej społeczności, ale również z możliwości płatnika - w części województw zaproponowane zostało ich sfinansowanie, ale z wykorzystaniem stawki degresywnej, czyli stanowiącej tylko część bazowej wyceny.
- Degresja została zaproponowana w zakresach, które były kiedyś płacone w 100 procentach. W rehabilitacji neurologicznej, czyli u ludzi po udarach, wylewach, dla których rehabilitacja to podstawowe narzędzie leczenia i możliwość powrotu do życia zawodowego, zaproponowano 30 procent degresji, co nie pokrywa nawet kosztów poniesionych przez szpital. Domagamy się negocjacji w zakresie. To musi być w jakiś sposób przewidywalne, a my boksujemy się z tym już trzeci rok. W roku ubiegłym była degresja na poziomie od 60 do 90 procent. W tej chwili jest to od 30 procent. To zaniżony poziom - komentuje w rozmowie z nami Waldemar Malinowski, prezes OZPSP.
O stawki degresywne zapytaliśmy rzecznika NFZ Pawła Florka. Nie potwierdził w rozmowie z nami, że płatnik chce rozliczyć świadczenia w takiej wysokości, jak podaje to prezes OZPSP, ale przyznał, że są one stosowane w rozliczaniu świadczeń limitowanych. - Są one płacone w mniejszej wysokości, ponieważ koszty stałe, ponoszone przez szpital, są ujęte w kontrakcie podstawowym. Ewentualna zapłata nadwykonań limitowanych dotyczy natomiast kosztów zmiennych. Z uwagi na to nie jest to najczęściej 100 procent, tylko niższe stawki. Inaczej jest w przypadku nadwykonań nielimitowanych - za te jesteśmy zobowiązani zapłacić, a za limitowane generalnie nie. Jeśli mamy wolne środki, które możemy przeznaczyć na ten cel, to to robimy - powiedział Paweł Florek.
Plany zastosowania stawek degresywnych, których minimalny pułap to 30 procent, potwierdziła natomiast dziś w Sejmie wiceministra zdrowia Katarzyna Kęcka. - W przypadku programów lekowych będzie to stuprocentowa zapłata - zaznaczyła.
Opóźnione płatności to duży problem dla zadłużonych szpitali
Dyrektorzy szpitali domagają się również wprowadzenia od 1 kwietnia miesięcznych płatności za wszystkie udzielane pacjentom świadczenia nielimitowane. Obecnie zapłata następuje z kilkumiesięcznym opóźnieniem, co dla szpitali będących w trudnej sytuacji finansowej stanowi duży problem. Muszą bowiem kredytować na przykład zakup leków do programów lekowych i czekać na zapłatę za nie. Niektóre nie mogą sobie na to pozwolić. W lutym opisywaliśmy to na przykładzie szpitala w Skarżysku-Kamiennej. Lecznica chce zrezygnować z prowadzenia programu lekowego w stwardnieniu rozsianym (SM), bo jak ustaliliśmy, hurtownie nie chcą już kredytować zakupu leków z odroczonym terminem płatności, a szpital na zapłatę na bieżąco nie ma pieniędzy - jest zadłużony.
- To są bardzo drogie leki i dostawcy nie wiedzą, kiedy dostaną te pieniądze. Jeśli ktoś płaci szpitalom po trzech miesiącach czy po pół roku, to aż takiego odroczenia płatności żadna firma im nie da. Teraz działa to trochę na zasadzie: "nie mamy pieniędzy i to jest wasz problem". Słyszałem również o takich przypadkach, że szpitale muszą wybierać pacjentów do programów lekowych, bo mają coraz mniej tych leków - komentuje dla tvn24.pl Waldemar Malinowski.
Co z "ustawą podwyżkową"?
Jednym z postulatów dyrektorów szpitali jest też to, by zostało zapewnione "wyodrębnione, pełne, przejrzyste i trwałe finansowanie skutków wzrostu wynagrodzeń z budżetu państwa dla wszystkich pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, niezależnie od formy ich zatrudnienia". Chodzi o to, by realizacja ustawy podwyżkowej nie była finansowana z pieniędzy, które powinny iść na leczenie.
A co z samą ustawą? Nad propozycją jej zmiany od miesięcy debatuje Trójstronny Zespół ds. Ochrony Zdrowia, jak dotąd bez większych rezultatów. Na stole są dwie kluczowe zmiany. Pierwsza to przesunięcie corocznych podwyżek z lipca na styczeń, druga, zahamowanie ich dynamiki. Najbliższe posiedzenie zespołu jest planowane na połowę marca, a szanse na to, że zmiany uda się przeforsować przed lipcem są, mimo deklaracji ze strony resortu zdrowia, nikłe.
- Pani minister mówiła, że to będzie 4,5 miliarda złotych na pół roku, czyli na cały rok około 9 miliardów złotych, podobnie jak w zeszłym roku [w wariancie minimalnym - red.]. Raczej nie widzę szans na porozumienie w tej kwestii. Spodziewamy się, że podwyżki będą w lipcu wedle starych zasad - przewiduje Malinowski.
Dlaczego ustawa z 2022 roku jest tak kłopotliwa do sfinansowania? - NFZ nie dostawał tak naprawdę środków na te podwyżki i brał je z rezerwy [która powstała w wyniku niewykonanych świadczeń w czasach pandemii COVID-19 - red.]. Rezerwa się skończyła i widać dziurę w budżecie. Tu jest potrzebna dotacja z budżetu państwa i powinna ona być od razu stosowana w określonej kwocie - stosownej do rekomendacji Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. NFZ co roku od maja ma problem, jak to sfinansować - mówi prezes OZPSP.
Rozmowy na temat zmian w ustawie podwyżkowej zostały odroczone na marzec przez stronę związkową. Jak tłumaczyła przewodnicząca Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL) Grażyna Cebula-Kubat, związkowcy nie przedłużają rozmów na temat zmian mechanizmu waloryzacji płac minimalnych. Podkreśliła, że strona związkowa musi mieć czas, aby zapoznać się z dokumentami przestawionymi przez resort zdrowia.
W zapowiadanym na wtorek proteście przed MZ nie wezmą udziału przedstawiciele Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Protestu nie poprze też Ogólnopolski Związek Zawodowy Ratowników Medycznych. Związkowcy nie zgadzają się przede wszystkim z postulatami dotyczącymi ustawy o minimalnych wynagrodzeniach.
Waldemar Malinowski w rozmowie z nami podkreśla, że postulaty dyrektorów szpitali są związane z płynnością finansową lecznic. Zaburzenie tej płynności odbija się natomiast na dostępie pacjentów do świadczeń. Mogliśmy to obserwować pod koniec ubiegłego roku, kiedy to część szpitali zaczęła przesuwać planowe zabiegi. - Pewnie czeka nas powtórka - kwituje Malinowski.
Autorka/Autor: Piotr Wójcik/ap
Źródło: tvn24.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock