Minister edukacji: słowa o "wirusie LGBT" nie wzywają do jakiejkolwiek formy nienawiści

Źródło:
TVN24
Piontkowski: słowa kuratora oświaty z Łodzi nie wzywają do jakiejkolwiek formy nienawiści
Piontkowski: słowa kuratora oświaty z Łodzi nie wzywają do jakiejkolwiek formy nienawiściTVN24
wideo 2/33
Piontkowski: słowa kuratora oświaty z Łodzi nie wzywają do jakiejkolwiek formy nienawiściTVN24

Jako Zjednoczona Prawica jesteśmy przeciwko propagandzie środowisk LGBT, jesteśmy przeciwni propagowaniu tej ideologii w szkołach - mówił w "Jeden na jeden" minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski, komentując słowa łódzkiego kuratora oświaty o "wirusie LGBT". - Przytłaczająca większość Polaków nie chce, aby zmuszano dzieci do zajmowania się tą ideologią - ocenił. Jego zdaniem "słowa kuratora w żaden sposób nie wzywały do przemocy".

Łódzki kurator oświaty Grzegorz Wierzchowski został w zeszłym tygodniu odwołany ze stanowiska. Zbiegło się to w czasie z jego wypowiedzią w telewizji Trwam, gdzie mówił między innymi, że "wirus LGBT, wirus ideologii jest znacznie groźniejszy" niż koronawirus, "bo to jest wirus dehumanizacji społeczeństwa". Decyzję ministerstwa edukacji o odwołaniu Wierzchowskiego krytycznie komentowali przedstawiciele Solidarnej Polski wchodzącej w skład rządzącej Zjednoczonej Prawicy.

Łódzki kurator oświaty Grzegorz Wierzchowski o "wirusie LGBT"
Łódzki kurator oświaty Grzegorz Wierzchowski o "wirusie LGBT"Trwam

CZYTAJ WIĘCEJ: Słowa o "wirusie LGBT" i zgrzyt w koalicji. Szef MEN odpowiada >>>

CZYTAJ: Piontkowski: Solidarna Polska powinna od razu do mnie zadzwonić, zanim wypuścili jakiekolwiek oświadczenie >>>

"Te słowa nie wzywają do jakiejkolwiek formy nienawiści"

Minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski we wtorkowym "Jeden na jeden" w TVN24 pytany, czy podpisałby się pod słowami łódzkiego kuratora oświaty, odpowiedział: - Jako Zjednoczona Prawica jesteśmy przeciwko propagandzie tych środowisk, jesteśmy przeciwni propagowaniu tej ideologii w szkołach. Ten kurator wypowiedział to własnymi słowami.

- My wyraźnie mówimy o tym, że szkoła ma być miejscem bezpiecznym dla wszystkich. Miejscem, do którego rodzic spokojnie może posłać swoje dzieci, miejscem, gdzie nie będzie agresywnej propagandy jednego środowiska - kontynuował minister.

Jego zdaniem słowa łódzkiego kuratora "nie wzywają do jakiejkolwiek formy nienawiści". - Absolutnie nie wzywamy do żadnej rozprawy z żadnymi środowiskami. Mówimy wyraźnie o tym, że szkoła ma być miejscem bezpiecznym - stwierdził szef MEN.

"Przytłaczająca większość Polaków nie chce, aby zmuszano dzieci do zajmowania się tą ideologią"

- Szkoła ma być miejscem, w którym dzieci nie tylko pobierają naukę, ale gdzie rodzice wiedzą o tym, że szkoła nie narzuca im poglądów, które sprzeczne są z ich poglądami, a przytłaczająca większość Polaków nie chce, aby zmuszano dzieci do zajmowania się tą ideologią - skomentował.

Powtórzył, że "słowa kuratora w żaden sposób nie wzywały do przemocy".

Pytany, czy nie chciałby skorzystać z okazji, by wszystkim dzieciom, które mają inną orientację seksualną niż heteroseksualna, i powiedzieć im, że mogą czuć się w szkole bezpieczni, odpowiedział, że "wszystkie dzieci, cała młodzież, która uczęszcza do polskich szkół, jest bezpieczna".

- Nauczyciele są przygotowani do tego, aby prowadzić z nimi zajęcia. Uczniowie czekają w tej chwili na to, aby wrócić do stacjonarnych zajęć, do kontaktów ze swoimi rówieśnikami i do bezpośrednich rozmów z nauczycielami, i my im to umożliwiamy. Wprowadzamy zasady, które mówią o tym, jak funkcjonować w tym trudnym okresie pandemii, bo alternatywą dla tego jest ponowne zamknięcie szkół, przejście na system zdalny, a on także ma swoje mankamenty, ja zdaję sobie z tego sprawę. Dlatego podjęliśmy decyzję o powrocie do szkół - powiedział Piontkowski.

W poniedziałek wojewoda łódzki Tobiasz Bocheński na konferencji prasowej zapewnił, że podpisałby się pod słowami kuratora o "wirusie LGBT". - To nie jest wypowiedź względem osób LGBT, tylko względem pewnej ideologii, do której kurator się odniósł. Można równie dobrze mówić o wirusie marksizmu. To jest tak samo możliwa retoryczna figura, jak to, co powiedział kurator - tłumaczył Bocheński.

"Młodzi ludzie nie są takim nośnikiem choroby, jak dorośli. W miarę spokojnie mogą wrócić do szkół"

Piontkowski w "Jeden na jeden" był pytany również o powrót do nauki stacjonarnej od 1 września oraz o to, co się zmieniło od marca, kiedy zdecydowano o zamknięciu szkół.

- Wyraźnie widać, że choćby powrót młodych ludzi na egzaminy: ósmoklasisty, maturzysty, powrót do przedszkoli, konsultacje w szkołach nie spowodowały wzrostu zachorowań. Młodzi ludzie wyjeżdżają także na wakacje, nie słyszałem o masowych zachorowaniach na obozach lub koloniach - powiedział szef MEN. - To pokazuje, że młodzi ludzie, zgodnie zresztą z raportami ECDC [Europejskie Centrum do spraw Zapobiegania i Kontroli Chorób - red.] nie są takim nośnikiem choroby, o której wszyscy ostatnio mówią, i w miarę spokojnie mogą wrócić do szkół - ocenił. Jak dodał, doświadczenia krajów europejskich mają to potwierdzać.

Piontkowski: Młodzi ludzie nie są takim nośnikiem choroby, w miarę spokojnie mogą wrócić do szkół. Opinie są bardzo różne
Piontkowski: Młodzi ludzie nie są takim nośnikiem choroby. W miarę spokojnie mogą wrócić do szkółTVN24

Wypowiedzi w kontrze do tego, co mówi WHO. Piontkowski: opinie są bardzo różne

Na uwagę, że to, co powiedział, jest w kontrze do tego, co mówi Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), która zaznacza, że to młodzi ludzie są największym i najbardziej groźnym przekaźnikiem zakażeń koronawirusem, minister edukacji narodowej odpowiedział, że "opinie są bardzo różne".

- Opinii na temat tego, jak będzie rozwijała się epidemia i kiedy będzie ona groźna, kiedy nie, jest tak dużo i są tak różne, że trudno w tym gąszczu znaleźć jedyną, która zawsze będzie się sprawdzać. WHO też się myliła - skomentował Piontkowski.

- Zalecenia WHO mówią, że młodzież powinna nosić maseczki, ale niekoniecznie - powiedział. Dodał, że zalecenia dotyczące maseczek wśród młodzieży w szkole są "uzgodnione z Głównym Inspektorem Sanitarnym, który mówi o tym, że skoro młodzież nie jest aż tak poważnym przekaźnikiem, to nie ma powodów, aby przez każdą minutę nosiła maseczki".

- Inna sytuacja jest w małych szkołach kilkudziesięcioosobowych, a inna tam, gdzie jest tysiąc czy więcej uczniów. Stąd wyraźnie mówimy, że tam, gdzie jest większe zagrożenie, można zrobić obowiązek noszenia maseczek w częściach wspólnych - mówił Piontkowski.

"Minister edukacji nie jest epidemiologiem z zawodu"

Jak powiedział gość "Jeden na jeden", "decyzje ministra edukacji są uzgodnione z ministrem zdrowia i Głównym Inspektorem Sanitarnym, bo minister edukacji nie jest epidemiologiem z zawodu". - Trudno by było samodzielnie podjąć tego typu decyzje - zaznaczył.

Zwrócił również uwagę, że otwierając szkoły, trzeba brać pod uwagę nie tylko "skalę zachorowań, ale też skutki społeczne czy psychologiczne zamknięcia szkół". - Dziś musimy sobie zdawać sprawę, że otwarcie szkół jest związane z otwarciem całego społeczeństwa. Przecież nikt dziś nie wzywa do tego, abyśmy zamykali sklepy, komunikację publiczną. (...) Skoro mogą funkcjonować inne instytucje publiczne, nie ma powodów, by nie mogły funkcjonować szkoły - stwierdził Piontkowski.

"Dyrektor szkoły odpowiada w dużej mierze za to, co w szkole się dzieje"

Szef MEN przekonywał też, że ministerstwo edukacji nie zrzuciło odpowiedzialności na dyrektorów. - Tylko mówimy o tym, że dyrektor szkoły, tak jak to było pięć, dziesięć i piętnaście lat temu, odpowiada w dużej mierze za to, co w szkole się dzieje. On organizuje pracę szkoły - wyjaśniał.

Mówił również, że w poniedziałek rozmawiał z dyrektorami dwóch szkół w województwie podlaskim. - Byłem w dużej szkole, w której uczy się tysiąc uczniów, w Białymstoku i w mniejszej szkole wiejskiej, gdzie jest około 150-160 uczniów. I oni cieszą się, że mają ogólne wytyczne, które mówią jakich zasad trzeba przestrzegać - powiedział.

Na uwagę, że był w swoim okręgu wyborczym, minister odpowiedział, że nie ma to żadnego znaczenia, bo "dyrektor szkoły nie jest zależny od ministra edukacji".

- Dyrektorzy szkół wiedzą, jak wygląda ich zasób kadrowy, ich budynki, wiedzą jak dostosować te wytyczne do sytuacji w ich szkole. Gdybyśmy wprowadzili bardzo sztywne wytyczne, okazałoby się, że w części szkół są one nie do spełnienia, a w części szkół nie ma potrzeby wprowadzenia takich zasad - mówił Piontkowski.

Piontkowski: dyrektor szkoły, tak jak to było 5, 10 i 15 lat temu, odpowiada w dużej mierze za to, co w szkole się dzieje
Piontkowski: dyrektor szkoły, tak jak to było 5, 10 i 15 lat temu, odpowiada w dużej mierze za to, co w szkole się dzieje

Od września podstawowym modelem pracy w szkołach mają być zajęcia stacjonarne. Z uwagi na zagrożenie epidemiczne będzie też możliwy model mieszany: dyrektor szkoły po uzyskaniu zgody organu prowadzącego i na podstawie pozytywnej opinii sanepidu będzie mógł podjąć decyzję, że część dzieci lub klas będzie uczęszczać do szkoły w tradycyjnej formie, a część będzie uczyła się na odległość. Przy większym zagrożeniu epidemiologicznym w grę będzie wchodzić przejście całej szkoły na edukację zdalną.

OGLĄDAJ CAŁY PROGRAM "JEDEN NA JEDEN" NA TVN24 GO >>>

Autorka/Autor:kb//now

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości

77-letni kierowca samochodu osobowego wjechał w grupę pieszych w Myśligoszczy (Pomorskie). Poszkodowane zostały trzy osoby, w tym dwoje dzieci. - Ze wstępnych ustaleń wynika, że najprawdopodobniej nie dostosował prędkości do warunków jazdy i na łuku drogi zjechał na przeciwległy pas ruchu, a następnie wjechał na chodnik - przekazała rzeczniczka człuchowskiej policji mł. asp. Agnieszka Prorok. Kierowca był trzeźwy.

Kierowca wjechał w pieszych. Poszkodowane trzy osoby, w tym dzieci

Kierowca wjechał w pieszych. Poszkodowane trzy osoby, w tym dzieci

Źródło:
PAP

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) zniszczyła skład amunicji na poligonie Kadamowskim w obwodzie rostowskim. Do tego celu użyła dronów dalekiego zasięgu. Poligon ten jest jednym z największych w Rosji, a skład służył do zaopatrywania rosyjskich wojsk na froncie donieckim. Informację przekazała w środę agencja Interfax-Ukraina, powołując się na źródło w SBU.

"Piekielny" nalot na tyłach Rosjan 

"Piekielny" nalot na tyłach Rosjan 

Źródło:
PAP

Śnieżyce od początku tygodnia paraliżują ruch na drogach Islandii. Najtrudniejsza sytuacja w święta panuje na zachodzie kraju. Drogi do Reykjaviku są zamknięte. Relację z tamtych regionów otrzymaliśmy na Kontakt24.

"Na drogach jest bardzo dużo śniegu i wieje silny wiatr"

"Na drogach jest bardzo dużo śniegu i wieje silny wiatr"

Źródło:
ruv.is, en.vedur.is, Kontakt24
Kompania braci

Kompania braci

Źródło:
tvn24.pl
Premium

Zatonięcie rosyjskiego statku towarowego na Morzu Śródziemnym miało być skutkiem "ataku terrorystycznego" - wynika z komunikatu wydanego w środę przez spółkę Oboronlogistics, będąca właścicielem jednostki. Firma ta, która podlega rosyjskiemu ministerstwu obrony, nie wskazała jednak, kto miał stać za atakiem.

Zatonął rosyjski kontenerowiec. Operator twierdzi, że był celem "ataku terrorystycznego" 

Zatonął rosyjski kontenerowiec. Operator twierdzi, że był celem "ataku terrorystycznego" 

Źródło:
PAP

Premier Finlandii Petteri Orpo poinformował w środę, że jego kraj bada sprawę awarii podmorskiego kabla energetycznego łączącego Finlandię i Estonię - donosi agencja Reuters.

Awaria kabla energetycznego na dnie Bałtyku. "Wszczęto dochodzenie"

Awaria kabla energetycznego na dnie Bałtyku. "Wszczęto dochodzenie"

Źródło:
PAP, Reuters

Samolot pasażerski rozbił się w pobliżu miasta Aktau w Kazachstanie. Na pokładzie było 62 pasażerów i pięciu członków załogi. Według kazachskich służb, 32 osoby przeżyły katastrofę. "Najprawdopodobniej przyczyną było zderzenie ze stadem ptaków, co spowodowało awarię systemu sterowania - podał kazachstański portal Orda, powołując się na władze.

Katastrofa samolotu pasażerskiego. Pierwsze informacje o przyczynach

Katastrofa samolotu pasażerskiego. Pierwsze informacje o przyczynach

Aktualizacja:
Źródło:
Reuters, PAP

Tylko jedna firma zgłosiła się do przetargu ogłoszonego przez Koleje Mazowieckie na zakup nowych pociągów z silnikami spalinowymi. Zaproponowana cena jest o kilkadziesiąt milionów złotych wyższa niż kosztorys kolejarzy. Z powodu braku szynobusów pasażerowie muszą korzystać z komunikacji zastępczej, co na niektórych odcinkach oznacza podróż trwającą nawet godzinę dłużej.

Z powodu wypadków brakuje pociągów spalinowych. Cena nowych przekracza budżet

Z powodu wypadków brakuje pociągów spalinowych. Cena nowych przekracza budżet

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Poważny wypadek, kierowca nie reaguje - takie zgłoszenie postawiło na nogi wszystkie służby w Staszowie (Świętokrzyskie). Kiedy jednak policjanci dotarli na miejsce zastali pustą drogę. Okazało się, że zgłoszenie wysłał automatycznie upadający na jezdnię telefon.

Telefon po upadku z dachu auta zaalarmował służby o wypadku

Telefon po upadku z dachu auta zaalarmował służby o wypadku

Źródło:
tvn24.pl

Czternaście osób, w wieku od trzech do 78 lat, po kolacji wigilijnej trafiło do szpitali. Mieli zawroty głowy i zaburzenia równowagi, niektórzy wymiotowali. Okazało się, że wszyscy mieli, jak podaje policja, w organizmach ślady marihuany.

14 osób, w tym dzieci, po kolacji wigilijnej trafiło do szpitali. "Ślady marihuany w organizmach"

14 osób, w tym dzieci, po kolacji wigilijnej trafiło do szpitali. "Ślady marihuany w organizmach"

Źródło:
tvn24.pl/Onet

Czy to same pszczoły "zbudowały własną architekturę" z plastra miodu, która przypomina kształtem serce? Tak przekonują internauci, komentując popularne w sieci zdjęcie. Ono jest prawdziwe, ale towarzysząca mu historia niezupełnie.

Pszczoły same tak zrobiły? "To coś, w co wszyscy chcemy wierzyć"

Pszczoły same tak zrobiły? "To coś, w co wszyscy chcemy wierzyć"

Źródło:
Konkret24

Usterka techniczna sparaliżowała w środę kolej w Norwegii. Od godziny 8.00 rano nie działają systemy komunikacyjne między pociągami a centralami kierowania ruchem. Z powodu bezpośredniego zagrożenia dla podróżnych pociągi zostały zatrzymane na stacjach do odwołania.

Paraliż kolejowy w całym kraju

Paraliż kolejowy w całym kraju

Aktualizacja:
Źródło:
PAP, tvn24.pl

Pogoda w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia nadal będzie jesienna i tak samo zapowiadają się ostatnie dni roku. Na głowy będzie nam padać tylko deszcz, a temperatura dojdzie nawet do 8 stopni.

"Dynamiczny wir" zbliży się do Polski

"Dynamiczny wir" zbliży się do Polski

Źródło:
tvnmeteo.pl

W środę z Bałtyku w miejscowości Jantar Leśniczówka wyciągnięto mężczyznę. Mimo reanimacji, nie udało się go uratować.

Tragedia nad Bałtykiem, nie żyje mężczyzna

Tragedia nad Bałtykiem, nie żyje mężczyzna

Źródło:
tvn24.pl

Pierwszego dziadka do orzechów dostała jeszcze jako dziecko. Wtedy nie była zadowolona, wolała łyżwy. Jak się okazało, z biegiem czasu zbieranie drewnianych figurek stało się jej pasją. Chociaż ma 500 sztuk, szukając kolejnego dziadka wie, czy taki stoi już na jej półce. - Czy mam ulubionego? Wie pani, to jak z dziećmi, wszystkie się kocha - mówi pani Aldona w rozmowie z tvn24.pl.

Zebrała 500 dziadków do orzechów, mają swój pokój

Zebrała 500 dziadków do orzechów, mają swój pokój

Źródło:
TVN24

Brzescy Poszukiwacze Historii odkryli na polu pod Włocławkiem (województwo kujawsko-pomorskie) fibulę jastorfską, czyli spinkę do szat sprzed ponad dwóch tysięcy lat. - Ten przedmiot jest bardzo stary, wyjątkowy i na pewno skrywa swoje tajemnice - mówi Barbara Florkiewicz, detektorystka ze Stowarzyszenia Brzeskich Poszukiwaczy Historii.

Pochodzi sprzed ponad dwóch tysięcy lat, związany jest z tajemniczym ludem

Pochodzi sprzed ponad dwóch tysięcy lat, związany jest z tajemniczym ludem

Źródło:
tvn24.pl

W Pro Domo, krakowskim domu dla byłych więźniów mieszka kilkunastu mężczyzn. Łączy ich doświadczenie zakładu karnego, ale też alkoholizm, zerwane rodzinne więzy i niepewna przyszłość. Niektórzy z nich chcą, by święta minęły jak najprędzej, by nie przypominały im o przykrej przeszłości. Ale wciąż zmagają się z własnymi demonami.

Zmagają się z własnymi demonami, próbują wyjść na prostą. Święta w domu dla byłych więźniów

Zmagają się z własnymi demonami, próbują wyjść na prostą. Święta w domu dla byłych więźniów

Źródło:
tvn24.pl

W domu jednorodzinnym w Kutnie doszło do zatrucia tlenkiem węgla. W budynku przebywała pięcioosobowa rodzina. Zmarło dwóch chłopców w wieku 9 i 12 lat. Na miejsce przyleciały trzy śmigłowce LPR, które zabrały pozostałych poszkodowanych - dwoje dorosłych oraz niemowlę - do szpitala. Według wstępnych ustaleń przyczyną pojawienia się czadu mógł być niewłaściwie działający piec gazowy lub system odprowadzający spaliny.

Dwoje dzieci zmarło po zatruciu czadem. Wstępne ustalenia dotyczące przyczyn tragedii

Dwoje dzieci zmarło po zatruciu czadem. Wstępne ustalenia dotyczące przyczyn tragedii

Aktualizacja:
Źródło:
tvn24.pl, PAP

Na drodze serwisowej wzdłuż trasy S7, pomiędzy Płońskiem a Ćwiklinem (Mazowieckie), doszło do tragicznego wypadku, w którym zginął 81-letni pieszy. Kierowca odjechał, bo - jak tłumaczył później policjantom - był przekonany, że potrącił dzikie zwierzę.

Nie żyje 81-latek. Kierowca "nie wiedział, że potrącił człowieka"

Nie żyje 81-latek. Kierowca "nie wiedział, że potrącił człowieka"

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Czworo podróżnych przyleciało z różnych kierunków: Niemiec, Włoch, Grecji oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Na lotnisku w Katowicach-Pyrzowicach wszyscy zostali zatrzymani. 

Przylecieli na święta, trafili do aresztu

Przylecieli na święta, trafili do aresztu

Źródło:
tvn24.pl

Potrącenie na przejściu dla pieszych w Lubinie na Dolnym Śląsku. Kobieta przebiegała przez jezdnię na zielonym świetle, gdy uderzył w nią samochód. 31-latka przetoczyła się przez maskę pojazdu i upadła na jezdnię. Na szczęście skończyło się bez poważniejszych obrażeń.

Przebiegała na zielonym świetle przez pasy, uderzyło w nią auto. Dramatyczne nagranie

Przebiegała na zielonym świetle przez pasy, uderzyło w nią auto. Dramatyczne nagranie

Źródło:
tvn24.pl

Dlaczego Ryszard Petru mógł się przed kamerami pobawić w sklep? Bo miał wolną od pracy Wigilię - napisała w mediach społecznościowych ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Ryszard Petru i "zabawa w sklep". Ministra komentuje

Ryszard Petru i "zabawa w sklep". Ministra komentuje

Źródło:
tvn24.pl, PAP
Otwierasz skrzynkę z wirtualnymi łupami, a w środku prawdziwe problemy

Otwierasz skrzynkę z wirtualnymi łupami, a w środku prawdziwe problemy

Źródło:
tvn24.pl
Premium

To może być hit i to nie tylko wigilijny. Naukowcy z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie zmodyfikowali popularne prażynki i stworzyli karpioki, czyli prażynki z mięsa karpia. Jak mówią, produkt jest smaczny, chrupiący i zdrowszy niż dostępne na rynku przekąski. Czy wkrótce pojawi się na sklepowych półkach?

Stworzyli prażynki z karpia. "Zdrowsze niż tradycyjne chipsy"

Stworzyli prażynki z karpia. "Zdrowsze niż tradycyjne chipsy"

Źródło:
tvn24.pl, PAP
Rodzinny obiad to koszmar. Mlaskanie, siorbanie, przełykanie… każdy dźwięk ich boli

Rodzinny obiad to koszmar. Mlaskanie, siorbanie, przełykanie… każdy dźwięk ich boli

Źródło:
tvn24.pl
Premium

We wtorkowym losowaniu Lotto żaden z graczy nie trafił szóstki. W efekcie kumulacja wzrosła do czternastu milionów złotych. Oto wyniki losowania Lotto i Lotto Plus z 24 grudnia.

Ogromna kumulacja w Lotto

Ogromna kumulacja w Lotto

Źródło:
PAP

Na popularnym portalu z nieruchomościami pojawiła się oferta reklamowana jako "najtańszy lokal na Marszałkowskiej". To niewielki fragment strychu do adaptacji, który wyceniono na 249 tysięcy złotych. Sprzedający zachęcają, by przerobić go na kawalerkę na wynajem krótkoterminowy.

Ćwierć miliona za 15 metrów strychu. Bez kuchni, łazienki i okna. "Kawalerka z potencjałem"

Ćwierć miliona za 15 metrów strychu. Bez kuchni, łazienki i okna. "Kawalerka z potencjałem"

Źródło:
tvnwarszawa.pl
Ponad 3 mln zł dotacji Ministerstwa Sportu, które "mogły mieć związek" z kampanią Kamila Bortniczuka. Ujawniamy dokumenty

Ponad 3 mln zł dotacji Ministerstwa Sportu, które "mogły mieć związek" z kampanią Kamila Bortniczuka. Ujawniamy dokumenty

Źródło:
tvn24.pl
Premium