"Panie prezesie, niech pan uważa na Ziobrę"

TVN24 | Polska

Autor:
kb/kab
Źródło:
TVN24
"Panie prezesie, niech pan uważa na Ziobrę"TVN24
wideo 2/36
TVN24"Panie prezesie, niech pan uważa na Ziobrę"

Ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry ostatnio nie widać, on się nie odzywa. Siedzi w swojej jaskini i tylko patrzy. Jest kolejna tarcza? Doklei odpowiedni artykuł, który może przejdzie, który daje mu większą władzę, większą władzę prokuratorom - powiedział w "Kropce nad i" w TVN24 senator KO Marek Borowski. Odniósł się w ten sposób do zmian w Tarczy 4.0. - Panie prezesie, niech pan uważa na Ziobrę. On gromadzi możliwości działania, gromadzi wiedzę, której nie zawaha się użyć - dodał.

Tarcza 4.0 proponuje (art. 34 pkt 4 projektu tarczy 4.0) dodatkowe paragrafy w artykule 250 Kpk dotyczące udziału oskarżonego i jego obrońcy w zdalnym posiedzeniu sądu dotyczącym tymczasowego aresztowania. Oskarżony może przebywać w areszcie, ale w obecności funkcjonariusza Służby Więziennej, obrońca może być "w miejscu przebywania oskarżonego", co wcale nie oznacza fizycznej obecności w tym samym pomieszczeniu, co jego klient. Obrońca może być też w sądzie, jeśli do tego go zobowiąże sąd, wtedy może, za zgodą sądu, porozumiewać się z klientem telefonicznie.

Co rząd ukrył w tarczy 4.0? Konkret24 wraz z prawnikami przeanalizował kontrowersyjne przepisy tarczy 4.0.

"Panie prezesie, niech pan uważa na Ziobrę"

Do zapisów dotyczących zmian w Kodeksie karnym odniósł się w "Kropce nad i" senator Koalicji Obywatelskiej Marek Borowski. - To jest w ogóle nie do przyjęcia. Przecież w tej chwili odmrażamy gospodarkę, zmniejszamy rygory. Ja myślę, że za jakiś czas zostanie odwołany stan epidemii, pozostanie stan zagrożenia epidemicznego, a tu nagle wprowadza się tego rodzaju przepisy - mówił.

Jak ocenił, "to jest typowe dla Zbigniewa Ziobry". - Proszę zwrócić uwagę, jego ostatnio nie widać w ogóle, on się nie odzywa, on siedzi w swojej jaskini i tylko patrzy. Jest kolejna tarcza? Doklei odpowiedni artykuł, który może przejdzie, który daje mu większą władzę, większą władzę prokuratorom - skomentował Borowski.

Zwrócił się także do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. - Prezes Kaczyński nas nie słucha zapewne, ale może mu doniosą. Panie prezesie, niech pan uważa na Ziobrę, dlatego że gromadzi możliwości działania, gromadzi fakty, gromadzi wiedzę, której nie zawaha się użyć - powiedział.

"Już pobladłem. Nogi mi drżą"

W środę prezes PiS Jarosław Kaczyński oznajmił, że w kwestii terminu wyborów, które obóz rządowy planuje na 28 czerwca, "nie ma żadnej możliwości przeprowadzenia kolejnych zmian". - Wybory będą przeprowadzone. Jeżeli będą jakieś próby przeciwstawiania się temu, to będziemy wykorzystywali wszystkie środki, jakie przynależą państwu, po to, żeby prawo zostało wykonane, żeby podstawowa instytucja demokracji, czyli wybory, były w Polsce faktem - zapowiedział.

Do tych słów także odniósł się Marek Borowski. - Już pobladłem. Nogi mi drżą. Gdybym nie siedział, to pewnie bym upadł. To są nieodpowiedzialne słowa, dlatego że to Jarosław Kaczyński jest odpowiedzialny za całą tę sytuację, która powstała - ocenił.

Według Borowskiego "w tej sytuacji, jaka jest, jeżeli rzeczywiście mamy cały proces wyborczy, łącznie z drugą turą i z wyrokiem Sądu Najwyższego w sprawie ważności wyborów doprowadzić do końca przed upływem kadencji, to 28 czerwca jest w takiej chwili w zasadzie jedyną datą racjonalną".

"Póki PiS rządzi, nikt konsekwencji nie poniesie"

Senator KO skomentował również fakt, że wybory, których nie było, kosztowały Pocztę Polską blisko 70 milionów złotych. Pytany, czy ktoś poniesie konsekwencje za te wybory, odpowiedział, że "prędko na pewno tych konsekwencji nikt nie poniesie, bo póki PiS rządzi, to oczywiście do tego nie dopuści".

- Ale mam nadzieję, że przyjdzie taki czas, że wrócimy do tej sprawy. To, co mówią w tej kwestii przedstawiciele władzy, to jest bardzo mizerna obrona - ocenił Borowski.

"Głównym problemem będzie przyciągnięcie tych kandydatów, którzy są pomiędzy opozycją a Dudą"

Marek Borowski ocenił także, że Rafał Trzaskowski jest w stanie pokonać Andrzeja Dudę, choć dodał, że nie jest to łatwe. - Głównym problemem będzie przyciągnięcie tych kandydatów, którzy są pomiędzy opozycją a Dudą. A także części niewielkiej zwolenników Dudy. Wydaje mi się, że to jest możliwe, acz niełatwe - powiedział.

Autor:kb/kab

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24