W środę rzecznik PiS Rafał Bochenek poinformował we wpisie na X, że decyzją prezesa partii Jarosława Kaczyńskiego poseł Krzysztof Szczucki został tego dnia zawieszony w prawach członka PiS, a jego sprawa została skierowana do rzecznika dyscyplinarnego ugrupowania prof. Karola Karskiego. Karski potwierdził, że postępowanie dyscyplinarne w tej sprawie zostało już wszczęte.
Pytany o sprawę, Szczucki podkreślił, że o decyzji Kaczyńskiego dowiedział się bezpośrednio ze wpisu Bochenka na portalu X i nie są mu znane powody zawieszenia. - Mogę się ich tylko domyślać - dodał.
Bochenek nie wytłumaczył powodu zawieszenia posła. W ostatnim czasie Szczucki kilka razy wyłamał się z linii partii. Mówił między innymi, że "należałoby poważnie rozważyć przyjęcie ślubowań" od wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Niedawno wstrzymał się też - jako jeden z dwóch posłów PiS, obok Pawła Jabłońskiego - od głosu w sprawie odrzucenia weta prezydenta Karola Nawrockiego do obszernej nowelizacji Kodeksu postępowania karnego.
"Próba kuluarowego układania się z Żurkiem"
Pytane o powód zawieszenia Szczuckiego źródło z Komitetu Politycznego PiS powiedziało, że do kierownictwa partii dochodzą informacje o "próbie kuluarowego układania się Szczuckiego z Żurkiem, z jego prokuraturą i z tamtą stroną (koalicją rządzącą)". Polityk dodał jednocześnie, że w stosunku do Szczuckiego jest więcej zastrzeżeń, dotyczących między innymi jego publicznych wypowiedzi.
Z kolei parlamentarzysta ze ścisłego kierownictwa partii podkreślił, że ostatnie wypowiedzi Szczuckiego "ewidentnie pokazują, że jest on po drugiej stronie, czyli stronie rządzących". Jako przykład polityk wymienił słowa Szczuckiego z połowy marca na temat wniosku polityków PiS do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności przepisów dotytczących procedury wyboru sędziów TK przez Sejm. Szczucki w programie "News Michalskiego" w TVN24+ przyznał, że "nie chciałby się podpisać" pod tym wnioskiem.
Oba źródła zwracają też uwagę na toczące się postępowania związane z fikcyjnym zatrudnieniem w Rządowym Centrum Legislacji w czasie, gdy Szczucki był jego prezesem (między 2020 a 2023 r.). - Być może poszedł na współpracę z rządzącymi, żeby obniżyć swoją karę. Swoimi wypowiedziami, działaniami podlizuje się "tamtej stronie", także dlatego, że chce zostać profesorem uniwersyteckim, a to uniwersytet macierzysty, czyli w jego przypadku Uniwersytet Warszawski, składa wniosek o profesurę do prezydenta - ocenił polityk.
- "Kolegom" opowiadającym o moich rzekomych kontaktach z ministrem Żurkiem radzę, żeby lepiej wzięli się za porządki świąteczne, będzie to bardziej konstruktywne i wiarygodne - odpowiedział Szczucki. Poseł zapowiedział, że pełne stanowisko w sprawie zawieszenia zajmie po świętach wielkanocnych.
Tymczasem parlamentarzysta należący do kierownictwa PiS zwrócił też uwagę na wydaną w 2025 r. książkę Szczuckiego pt. "Tyrania praworządności. O potrzebie nowej konstytucji". - Ta książka w ogóle nie była konsultowana z partią. My z wieloma rzeczami, które on proponuje, po prostu jako PiS się nie zgadzamy - dodał poseł.
Jabłoński: to zła, niesprawiedliwa decyzja
W kontrze do kuluarowych wypowiedzi polityków PiS wypowiada się Paweł Jabłoński, także poseł PiS. Politycy prowadzą wspólnie kancelarię prawną i stowarzyszenie About Polska, a dodatkowo obaj są uważani za członków frakcji wiceprezesa PiS, byłego premiera Mateusza Morawieckiego.
- Uważam, że to zła, niesprawiedliwa decyzja. Nie ma żadnego uzasadnienia, by zawieszać bardzo dobrego, pracowitego posła, który jest wielkim ekspertem w swojej dziedzinie. Każdy, kto się z nim nie zgadza, może i powinien z jego poglądami merytorycznie dyskutować, natomiast uważam, że zawieszanie Krzysztofa Szczuckiego za słowa jest niewłaściwe - ocenił Jabłoński.
Jabłoński, poproszony o skomentowanie wypowiedzi polityków PiS pod adresem Szczuckiego, podkreślił, że "jeśli ktoś takie rzeczy opowiada, to po prostu cynicznie kłamie". - Wobec Krzysztofa Szczuckiego cały czas są podejmowane działania represyjne, ma postępowanie prowadzone przez prokuraturę Żurka - i to jest wiedza powszechna. Jeśli ktoś takie rzeczy opowiada, to moim zdaniem kłamie w sposób absolutnie świadomy - zaznaczył.
Zdaniem Jabłońskiego, w ostatnim czasie w PiS dochodziło do sytuacji "niedopuszczalnych, nawet na poziomie kultury osobistej", a osoby zaangażowane nie poniosły żadnych realnych konsekwencji. Jako przykład wymienił wymianę zdań między byłym wicemarszałkiem Sejmu Ryszardem Terleckim a posłem PiS Sebastianem Kaletą w lutym tego roku na temat byłego szefa resortu sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.
Zarzut nadużycia uprawnień
W maju 2024 r. szef Komitetu Stałego RM Maciej Berek przekazał, że z danych zawartych w raporcie z audytu w RCL wynika, że doszło do dużych nieprawidłowości w procedurze zatrudniania i wykorzystania pracowników. Premier Donald Tusk przekazał wtedy, że Szczucki zatrudnił sześć osób, które nie świadczyły żadnej pracy, a jedynie były zaangażowane w jego kampanię wyborczą do Sejmu. - W ciągu kilku miesięcy wypłacono im 900 tysięcy złotych - wskazał. Jak dodał, skierowano w tej sprawie wniosek do prokuratury.
W marcu 2025 r. Szczucki usłyszał w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie zarzut nadużycia uprawnień w czasie, gdy był szefem Rządowego Centrum Legislacji. Chodzi o to, że Szczucki utworzył w RCL Wydział Edukacji i Komunikacji, i według prokuratury, z pominięciem procedur konkursowych zatrudniono w nim sześć osób, które "zamiast wykonywać zadania na rzecz wydziału, wykonywały czynności związane z promowaniem i kampanią wyborczą Krzysztofa Szczuckiego". Poseł nie przyznał się wtedy do zarzucanego mu czynu i złożył wniosek o wgląd w akta sprawy.
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Tomasz Gzell/PAP