O godzinie 2.07 polskiego czasu w okolicach San Diego w Kalifornii kapsuła Orion - której załoga nadała imię Integrity - wylądowała w wodach Pacyfiku. Był to jeden z ostatnich momentów 10-dniowej misji Artemis II, podczas której astronauci okrążyli Księżyc i pobili rekord odległości człowieka od Ziemi.
Kosmiczna precyzja
Po wodowaniu kapsuły Orion NASA zorganizowała konferencję prasową, w której trakcie zespoły agencji i menedżerowe misji wypowiedzieli się na temat różnych jej aspektów.
Jednym z najciekawszych punktów konferencji było przytoczenie liczb dotyczących lotu. A te robią wrażenie: statek Integrity przeleciał łącznie 700 233 mil (około 1 126 922 kilometry) i osiągnął prędkość maksymalną wynoszącą 24 664 mile na godzinę (około 39 692 kilometry na godzinę), osiągając docelowy tor lotu z dokładnością 0,4 procent, niecałą milę (1,6 kilometra) od celu - podał Rick Henfling, dyrektor lotu powrotnego.
"Tak się cieszyłem, słysząc jego głos"
Podczas konferencji głos zabrał Howard Hu, menedżer programu NASA Orion, który podziękował wszystkim zaangażowanym za wytężoną pracę.
- Cóż za cudowny dzień. Marzyliśmy jako zespół o tym, żeby do tego dnia dotrzeć. Tyle ludzi wytrwale pracowało, abyśmy tutaj byli - zaczął Hu. - Myślę, że ta misja jest misją historyczną i zademonstrowała nowe zdolności Oriona. W tej chwili nasza załoga dotarła dalej niż ktokolwiek wcześniej i z powrotem bezpiecznie. Niewiarygodne odległości, to jest fantastyczne osiągnięcie - dodał.
Hu przyznał, że choć misja zakończyła się sukcesem, to przed NASA jeszcze wiele pracy.
- Dowiedzieliśmy się bardzo wiele z tej misji. Po pierwsze, załoga dała radę wrócić bezpiecznie, ale był to lot testowy, więc praca jeszcze przed nami. Zamierzamy uczyć się z tej misji, patrzeć na dane, analizować to wszystko i iść do przodu. To jest tylko początek nowej ery eksploracji kosmosu.
Po Hu głos zabrał Shawn Quinn, menedżer ds. systemów naziemnych eksploracji w NASA. Przytoczył moment powrotu, który najbardziej go poruszył.
- Cóż za niesamowita i cudowna misja. (...) Gdy szykowaliśmy się na tę konferencję, do Howarda zadzwonił Reid Wiseman, dowódca Integrity. Tak się cieszyłem, słysząc jego głos. Mówił, że cała załoga czuje się dobrze i wykonaliśmy naszą misję i że zrobili to, co mieli zrobić - przekazał słowa Wisemana Quinn. - Dobrze być w NASA, dobrze być dziś Amerykaninem - podsumował swoje odczucia.