Kopacz: To szczepionka, czy święcona woda?

Polska

Aktualizacja:
TVN24Ewa Kopacz o grypie (TVN24)

Minister zdrowia Ewa Kopacz tłumaczyła w Sejmie, dlaczego nie zdecydowała się jeszcze na zakup szczepionek przeciw nowej grypie. Jej zdaniem, grypa sezonowa jest groźniejsza niż jej świńska odmiana. Poza tym minister wskazuje na punkty sporne w umowach z dostawcami szczepień, skład szczepionek, a także na brak danych związanych ze skutkami ubocznymi.

Ewa Kopacz rozpoczęła swoje wystąpienie od deklaracji, iż jest skrupulatna, jeśli chodzi o oferowanie Polakom nowych leków. - Polakom, którzy nie są specjalistami - podkreślała z sejmowej mównicy minister zdrowia, sama będąca z zawodu lekarzem. Potem skupiła się na wątpliwościach, jakie budzą u niej nowe szczepienia.

Walczymy z pandemią, czy z ministrem?

- Czy dziś my chcemy walczyć z pandemią grypy, czy z ministrem zdrowia, przy okazji zachorowań na grypę? - zarzucała swoim przeciwnikom.

Ewa Kopacz zapewniła, że jej wątpliwości nie biorą się z "typowego polskiego uporu", ale z powodu niedoskonałości umów, jakie podpisali producenci szczepionek z innymi rządami i jaką zaoferowano Polsce.

- Nie mogę przytoczyć szczegółów umowy, ale departament prawny znalazł tam co najmniej 20 punktów spornych. Czy obowiązkiem ministra i rządu jest jest zawieranie umów zgodnych z interesem państwa i pacjentów polskich, czy z interesem firm farmaceutycznych? - grzmiała minister.

Nie wiemy nic o wadach

Czy obowiązkiem ministra i rządu jest jest zawieranie umów zgodnych z interesem państwa i pacjentów polskich, czy z interesem firm farmaceutycznych? Ewa Kopacz

- Czemu więc producent nie chce go wprowadzić na rynek, jeśli jest taki cudowny? - pytała retorycznie. - Strona, która kupuje szczepienia nie ma wglądu w badania, w skład szczegółowy, nie ma wglądu w to, czy są jakiekolwiek skutki uboczne po szczepieniu - tłumaczyła swoją niechęć do szybkich zakupów.

„Czy to nie jest święcona woda?”

Czy ta szczepionka, która ma śladowe ilości substancji aktywnej, to nie jest woda święcona, a nie szczepionka? Mamy za to zapłacić? Ewa Kopacz

– Czy ta szczepionka, która ma śladowe ilości, to nie jest woda święcona, a nie szczepionka? Mamy za to zapłacić? – ironizowała minister.

Niemcy dobrym przykładem

Na całym świecie co roku miliard ludzi choruje na grypę, umiera 1 milion. Czy ktoś z tego powodu ogłaszał pandemię? Ewa Kopacz

– Tylko 13 proc. populacji Niemiec chce za ten „cudowny lek” zapłacić i się zaszczepić – dodała minister. Kopacz zwróciła w tym momencie uwagę na to, że Niemcy przodują w „wyszczepialności” tradycyjnymi szczepionkami na grypę sezonową. - Jeśli w Polsce na tysiąc osób na grypę sezonową szczepi się 52 obywateli, to w Niemczech 228 – tłumaczyła Kopacz.

- Tam jest tradycja szczepień – dodała. A z przytoczonych przez nią danych wynika, iż nadal więcej Niemców szczepi się na „zwykłą”, niż na świńską grypę.

Ta grypa jest mniej groźna od „zwykłej”

- Na całym świecie co roku miliard ludzi choruje na grypę, umiera milion. Czy ktoś z tego powodu ogłaszał pandemię? – pytała Kopacz.

Minister dodała, że wirusy grypy sezonowej powodują groźne powikłania. - Skoro grypa sezonowa jest groźniejsza, szczepcie się Państwo na tę grypę – apelowała szefowa resortu zdrowia.

- Rząd podjął działania, żeby w najbliższe dni kolejne porcje szczepionki (na „zwykłą” grypę – red.) trafiły do aptek. To są rozsądne działania – podkreśliła Kopacz.

O nowej grypie Kopacz sądzi, iż jest mniej groźna od starej. - W Polsce mamy 193 przypadki zdiagnozowane na 1000 sprawdzanych, z tego 124 osoby hospitalizowane, tylko sto wymagało Tamiflu. Więc jaka jest zjadliwość tego wirusa w porównaniu z sezonowym? Wiele mniejsza! – tłumaczyła minister zdrowia.

- W Polsce na 193 przypadki chorych na grypę A/H1H1 nie zszedł z tego świata ani jeden pacjent. Większość przechorowała tą grypę w domu – dodała minister zdrowia.

Zapewniła także, że Polska "nie wypadła z kolejki po lek", a jedynie chce wykorzystać cały dostępny czas, aby dokładnie zbadać, czy lek należy kupić, czy nie.

Źródło zdjęcia głównego: TVN24