Kaczyński: mam nadzieję, że prezydent się zdecyduje i w końcu uwolni. Chodzi o Kamińskiego i Wąsika

Kamery uchwyciły, co Kaczyński powiedział do posła PiS. Chodzi o sprawę Kamińskiego i Wąsika
Kamery uchwyciły, co Kaczyński powiedział do posła PiS. Chodzi o sprawę Kamińskiego i Wąsika
Źródło: Jakub Sobieniowski/Fakty TVN

- Mam nadzieję, że prezydent się zdecyduje i w końcu uwolni. Z tą metodą, którą zastosował, to jeszcze rok może trwać - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński do polityka swojej partii, co zarejestrowała kamera "Faktów" TVN. Kaczyński odniósł się w tej wypowiedzi do decyzji prezydenta Andrzeja Dudy, który mógł zastosować akt łaski wobec Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Prezydent wybrał jednak dłuższą drogę postępowania ułaskawieniowego.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński pojechał w piątek do zakładu karnego w Przytułach Starych (woj. mazowieckie), gdzie karę więzienia odbywa skazany prawomocnym wyrokiem sądu Maciej Wąsik. Nie mógł się spotkać z osadzonym. Kaczyński skomentował wtedy, że nie ma o to pretensji do kierownictwa zakładu karnego. Oficjalnie pretensje w tej sprawie kieruje do ministra sprawiedliwości Adama Bodnara, który zdaniem prezesa PiS nie przerywa kary prawomocnie skazanych polityków PiS.

Tymczasem kilka dni wcześniej, we wtorek, w dniu, w którym prezes PiS odwiedził więzienie w Radomiu, gdzie przebywa Marusz Kamiński, kamera "Faktów" TVN zarejestrowała wypowiedź Kaczyńskiego do innego polityka tej partii, w której Jarosław Kaczyński wyraźnie określił swoje oczekiwania w tej sprawie, jakie skierował do prezydenta Andrzeja Dudy.

- Mam nadzieję, że prezydent się zdecyduje i w końcu uwolni. Z tą metodą, którą zastosował, to jeszcze rok może trwać - powiedział Jarosław Kaczyński wsiadając do samochodu.

Rzecz w tym, że prezydent zamiast skorzystać z "błyskawicznego" prawa łaski (tak jak przy poprzednim ułaskawieniu Kamińskiego i Wąsika w 2015 r.) przewidzianego wprost w art. 139. konstytucji, zdecydował się na wszczęcie procedury przewidzianej w Kodeksie postępowania karnego. W myśl art. 567 par. 2. Kpk. zastosowanie prawa łaski poprzedza wszczęcie formalnej i czasochłonnej procedury przez prokuratora generalnego.

Czytaj też: Prezydent "wszczął postępowanie ułaskawieniowe". A mógł inaczej. Wyjaśniamy

Kamery uchwyciły, co Kaczyński powiedział do posła PiS
Kamery uchwyciły, co Kaczyński powiedział do posła PiS
Źródło: Fakty TVN

Bodnar: prezydent cały czas ma w rękach instrument w postaci ułaskawienia

Dzień wcześniej, w poniedziałek Adam Bodnar, minister sprawiedliwości i prokurator generalny, odniósł się w "Faktach po Faktach" w TVN24 do sprawy skazanych Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Prezydent Andrzej Duda poinformował, że wszczyna postępowanie ułaskawieniowe wobec wspomnianych polityków PiS. Zwrócił się właśnie do Bodnara, aby zwolnił na czas postępowania ułaskawieniowego Kamińskiego i Wąsika z zakładów karnych. Bodnar potwierdził, że otrzymał pismo prezydenta. Minister sprawiedliwości przypomniał, że "pan prezydent cały czas ma w rękach instrument w postaci ułaskawienia", podkreślając, że "do niczego nie jest mu potrzebny prokurator generalny". Stwierdził, że jakby prezydent chciał, to "mógłby jutro, ot tak", wydać akt ułaskawienia.

Bodnar: nie jestem przekonany, czy prezydent chce doprowadzić procedurę ułaskawienia do końca
Źródło: TVN24

Za co zostali skazani Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik

Zarówno Mariusz Kamiński, jak i Maciej Wąsik zostali prawomocnie skazani przez warszawski sąd okręgowy za niedopełnienie obowiązków oraz przekroczenie uprawnień. Chodzi o okres od 14 grudnia 2006 roku do 5 lipca 2007 roku i działania dotyczące tzw. afery gruntowej. W okresie Mariusz Kamiński był szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego, a Maciej Wąsik jego zastępcą. Razem z nimi skazano również dwóch innych członków ówczesnego kierownictwa CBA.

Jak stwierdził sąd okręgowy, Mariusz Kamiński "przekroczył przyznane mu uprawnienia i nie dopełnił ciążących na nim obowiązków" w ten sposób, że "kierował popełnieniem" czynu zabronionego przez podległych mu funkcjonariuszy CBA "pomimo braku podstaw prawnych". Wyrok mówi m.in. o zaplanowaniu, zorganizowaniu i zrealizowaniu "przy wykorzystaniu wykonujących jego polecenia funkcjonariuszy CBA" (w tym Macieja Wąsika - red.) prowokacji. Stwierdza, że "zlecił zainicjowanie na podstawie podrobionych dokumentów" przeprowadzenie odrolnienia gruntów. Aby to uwiarygodnić - jak stwierdza sąd - "zlecił podrobienie szeregu dokumentów urzędów administracji rządowej i samorządowej", które wymieniono w wyroku.

Zobacz też: Afera gruntowa. Za co skazano Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika

Czytaj także: