Generał Piotr Pytel zatrzymany na lotnisku. Miał lecieć na wakacje

Piotr Pytel
Generał Piotr Pytel zatrzymany na lotnisku
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Funkcjonariusze Straży Granicznej zatrzymali generała Piotra Pytla, byłego szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, na lotnisku w Pyrzowicach - dowiedział się tvn24.pl. Ostatecznie uniemożliwiono mu wylot na urlop, bo ma orzeczony zakaz opuszczania kraju w śledztwie, które dwa lata temu prawomocnie umorzono, a dziś ma status pokrzywdzonego.

Piotr Pytel, który Służbą Kontrwywiadu Wojskowego kierował między 2014 a 2015 rokiem, pojawił się w sobotę rano na lotnisku w Pyrzowicach. Z żoną miał polecieć na wczasy Turcji.

- Przekazałem dokumenty do kontroli Straży Granicznej. Po dłuższej chwili ich sprawdzania zostałem odprowadzony na kontrolę osobistą. Tam dowiedziałem się, że ja na pewno nie będę mógł dziś wylecieć, bo mam aktywny zakaz opuszczania kraju - mówi nam generał Pytel.

Wraz z żoną zostali postawieni przed wyborem: na opłacone wcześniej wczasy wyleci tylko żona lub i ona zrezygnuje, a generał na pewno nie przekroczy dziś granicy.

Straż graniczna potwierdza zatrzymanie

Skontaktowaliśmy się z rzecznikiem prasowym śląskiego oddziału Straży Granicznej, porucznikiem Szymonem Mościckim.

- Potwierdzam, że takie zdarzenie miało miejsce. W naszych systemach generał ma aktywny zakaz opuszczania strefy Schengen orzeczony przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie - mówi porucznik Mościcki.

Polityczne śledztwo

Jak sprawdziliśmy, ten zakaz został wprowadzony decyzją prokuratora Jana Zarosy jeszcze w grudniu 2017 roku. Prowadził on wtedy jedno z najbardziej upolitycznionych śledztw, które zainicjował ówczesny minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

Generał Piotr Pytel, wraz ze swoim poprzednikiem - generałem Januszem Noskiem - mieli się dopuścić współpracy ze służbami Rosji. Chodziło o to, że negocjowali i podpisali oni umowę o współpracy z rosyjskim FSB. Dodajmy, że wynegocjowana przez nich umowa nie została wypowiedziana przez osiem lat rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Sam generał Pytel został nawet zatrzymany do tej sprawy w 2017 roku. Co następnie sąd uznał za całkowicie bezpodstawne działanie i przyznał mu odszkodowanie. Wezwanie na przesłuchanie do tej sprawy Donalda Tuska w kwietniu 2017 roku przerodziło się w spontaniczną demonstrację, gdy warszawiacy towarzyszyli politykowi w drodze na przesłuchanie do prokuratury wojskowej.

Świadek Donald Tusk
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:

Świadek Donald Tusk

Całe śledztwo zostało prawomocnie umorzone w 2024 roku, po ośmiu latach od wszczęcia. A rok później byli szefowie SKW, generałowie Nosek i Pytel, zostali uznani za pokrzywdzonych bezprawnym działaniem prokuratury w ramach postępowania, które wszczął wydział spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej.

Śledztwo, w którym badane są działania prokuratorów Jana Zarosy i Janusza Ochockiego wobec generałów, trwa już trzeci rok. Bez żadnych wniosków.

Błąd systemu?

Dlaczego więc w systemach Straży Granicznej generał Piotr Pytel funkcjonuje jako osoba z aktywnym zakazem opuszczania Polski, której dodatkowo funkcjonariusze muszą odebrać paszport?

- Taki zakaz może usunąć wyłącznie prokurator lub sąd. To rzadka sytuacja, by prokurator zapomniał o tym, że po umorzeniu śledztwa nie informuje nas o anulowaniu zapisów - mówi nam oficer Straży Granicznej.

- Nie mam pretensji do Straży Granicznej, robili co musieli. Ale niezrozumiałe dla mnie jest, że mnie trzeba zatrzymać na granicach, a tacy panowie jak Ziobro i Romanowski bez problemów wyjechali - mówi generał.

"Skandal"

Mecenas Antoni Kania-Sieniawski, który reprezentuje generała Piotra Pytla, komentuje: - To skandal.

- Wszystkie postępowania wobec generała zostały prawomocnie zakończone przez umorzenie lub uniewinnienie. Generał nigdy też nie miał środka zapobiegawczego w postaci zakazu opuszczania kraju. Niezrozumiałe jest, jak ten zapis znalazł się w rejestrach straży. To wszystko spowodowało stratę finansową za wykupioną wycieczkę i potężny dyskomfort. Będziemy domagać się wyjaśnień oraz rekompensat - zapowiada mecenas.

O komentarz poprosiliśmy byłą zastępczynię Prokuratora Generalnego, prokurator w stanie spoczynku Marzenę Kowalską. - Niebywałe. Zgadzam się z adwokatem, że to skandal i organizacyjny chaos - komentuje.

- Zgodnie z procedurą, wraz z umorzeniem postępowania, uchyla się wszystkie środki zapobiegawcze, a po uprawomocnieniu zawiadamia odpowiednie organy, takie jak Straż Graniczna czy wydział paszportowy. Teraz najprawdopodobniej prokuratura będzie musiała wypłacić odszkodowanie za te niespotykaną sytuację - wyjaśnia.

Odpowiedź prokuratury

W sobotę po południu redakcja tvn24.pl otrzymała wyjaśnienia z prokuratury.

"22 lutego 2018 roku Sąd Rejonowy dla miasta stołecznego Warszawy uwzględnił zażalenie obrońcy podejrzanego na stosowanie środków zapobiegawczych i uchylił środek zapobiegawczy, między innymi w postaci zakazu opuszczania kraju. Jednakże nie poinformował o tym fakcie Komendy Głównej Straży Granicznej i de facto od 2018 roku ten środek nie powinien widnieć w systemie Straży Granicznej" - stwierdził Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Jak dodał, "jest to oczywisty błąd sądu".

Pełnomocnik generała, mec. Antoni Kania-Sieniawski również zabrał głos.

- Zgadzam się z rzecznikiem prokuratury, że gdy mamy sytuację, iż śledztwo jest prowadzone w toku, to wtedy w momencie sąd uchyla środek zapobiegawczy, to do tego sądu należy obowiązek powiadomienia o tym Straży Granicznej. Ale w tym śledztwie zostało wydane postanowienie o umorzeniu postępowania przez prokuratora, który również powinien o tym fakcie powiadomić Straż Graniczną - podkreślił adwokat.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: