Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował na platformie X, że "wojsko zlokalizowało i podjęło z Morza Bałtyckiego drona". Doszło do tego w rejonie plaży w miejscowości Rusinowo koło Jarosławca w województwie zachodniopomorskim.
"Wstępne oględziny wskazują, że to bezzałogowiec wojskowy pochodzący z Rosji. Na miejscu służby realizują czynności związane z zabezpieczeniem miejsca zdarzenia i podjętego sprzętu" - przekazał szef MON.
Na zdjęciu, które publikujemy, widać maszynę na plaży w okolicach Rusinowa. Dotarł do niego dziennikarz TVN24 Artur Molęda.
Rzecznik DORSZ: należy domniemać, że ten dron przydryfował
Rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzaju Sił Zbrojnych Jacek Goryszewski powiedział na antenie TVN24, że znaleziony dron to "najprawdopodobniej bezzałogowy statek powietrzny typu Gerbera należący do Federacji Rosyjskiej". - Od 30 lipca nie zaobserwowaliśmy naruszenia naszej przestrzeni powietrznej, więc należy domniemać, że ten dron przydryfował z wód międzynarodowych bądź jeszcze nawet z dalszej lokalizacji - przekazał.
Dodał, że na miejsce udaje się Żandarmeria Wojskowa i saperzy. Goryszewski był też pytany, czy dron mógł być wyposażony w pociski. - Często zdarza się, że to jest dron zwany wabikiem, natomiast może być też uzbrojony w niewielkie, kilkukilogramowe ładunki wybuchowe, więc należy sprawdzić najpierw, czy jest bezpieczny i wtedy będą podejmowane dalsze czynności zabezpieczenia tego obiektu - wyjaśnił.
Goryszewski w rozmowie z reporterem TVN24 Michałem Gołębiowskim przekazał, że dryfującego drona zlokalizowała motorówka hydrograficzna Marynarki Wojennej. Następnie - pod jej obserwacją - dron dopłynął na brzeg.
Tomczyk: dopóki zagrożenie ze strony Rosji występuje, będziemy testowani
O tym, co wiadomo o znalezionym dronie, mówił w Sejmie wiceszef MON Cezary Tomczyk. - Wszystko wskazuje na to, że jest pochodzenia rosyjskiego. On zgodnie z procedurami trafi teraz do służb tak, żeby one się temu w oczywisty sposób przyjrzały - poinformował.
Zaznaczył, że "Polska jest dzisiaj pod wieloma względami celem numer jeden, jeżeli chodzi o ataki hybrydowe albo obserwacje". - Dopóki zagrożenie ze strony Rosji występuje, będziemy testowani na rozmaite sposoby. Będą pojawiały się samoloty obserwacyjne czy myśliwce. (...) Będą pojawiały się drony, mogą pojawić się różnego rodzaju zagrożenia, a my będziemy przeciwdziałać i po prostu budujmy tę świadomość oraz odporność społeczną - przekazał Tomczyk.