- Człowiek myślący mógł się tego spodziewać - raport MAK na temat katastrofy smoleńskiej jest zupełnie niewiarygodny. Dezinformuje opinię światową, przedstawia wersję wydarzeń, którą Rosjanie chcą przekazać światu. Natomiast nie ma to nic wspólnego z prawdą. Prawdziwe jest tylko stwierdzenie, że raport został przygotowany na zlecenie rządów polskiego i rosyjskiego - powiedziała Beata Gosiewska, wdowa po Przemysławie Gosiewskim.
- Rosjanie całą winą obarczają Polaków, a kontrolerzy zdaniem pani Anodiny wykonywali wszystko dobrze. W warunkach kiedy panuje bardzo gęsta mgła powinno się chyba zakazać lądowania, a oni powiedzieli spróbujecie. Tam leciało 96 osób, w tym prezydent dużego europejskiego kraju. Dla mnie to karygodne – dodał z kolei Sebastian Putra, syn zmarłego wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Putry.
Kapitulacja i hańba
Członkowie rodzin najbardziej oburzeni są jednak faktem, że raport całkowicie oczyszcza stronę rosyjską z jakiejkolwiek odpowiedzialności.
- Wedle raportu MAK, strona rosyjska nie odpowiada za nic - nawet za to, że prawdopodobnie wprowadzali w błąd pilotów. Jest to szokujące stwierdzenie i zupełnie dyskwalifikuje tych, którzy takie treści podają - mówiła Gosiewska.
Zarówno Paweł Deresz, mąż tragicznie zmarłej w katastrofie smoleńskiej posłanki Jolanty Szymanek-Deresz jak i Izabella Sariusz-Skąpska, córka prezesa Federacji Rodzin Katyńskich Andrzeja Sariusz-Skąpskiego, Andrzej Melak, brat Stefana Melaka, byłego przewodniczącego Komitetu Katyńskiego i Magdalena Merta, żona wiceministra kultury Tomasza Merty, mówili, że nie są zaskoczeni raportem. Sprawdza on ich przewidywania i to te najgorsze, jeśli chodzi o podział odpowiedzialności między stronę polską i rosyjską.
- Jestem teraz ciekaw reakcji polskiej strony, a przede wszystkim polskiego rządu na rosyjski raport. Interesuje mnie też, jak potoczą się dalej losy śledztwa. Zakładam, że powstaną dwa oddzielne raporty, będą więc dwie prawdy o tragedii smoleńskiej i niezwykle trudno będzie o jej wypośrodkowanie - powiedział Deresz.
- To jest całkowita kapitulacja Polski. Okazuje się, że Rosjanie, nawet ich kontrolerzy na lotnisku Siewiernyj, byli w porządku. Samolot był idealny, a wszystko co było złe uczynili Polacy. Absolutnie się z tym nie zgadzam. I uważam, że aby całkowicie wyjaśnić katastrofę należy powołać międzynarodową komisję. Najwyższy na to czas - stwierdził z kolei Melak dodając, że "postępowanie rządu w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy samolotu pod Smoleńskiem to chyba największa hańba w dziejach Polski".
"Presja była oczywista, tylko jaka"
Izabella Sariusz-Skąpska zwróciła uwagę, że dla każdego, kto kiedykolwiek miał kontakt z zapisem z czarnych skrzynek, kwestia wywieranej na członków załogi presji była oczywista od początku. - Chciałabym jednak, by było doprecyzowane, jakiego typu była to presja, jakie słowa padły, być może jeszcze polskie badania to doprecyzują - powiedziała.
Kwestię nacisków inaczej widzi Magdalena Merta. - Pani Anodina powiedziała, że tyle lat pracuje w lotnictwie, że tam nie ma mowy, żeby ulegać naciskom. Załoga tego samolotu też pracowała w lotnictwie i też była doświadczona. I zasada odporności na naciski dotyczyła także polskich pilotów. Nie wiem, z jakiego powodu pani Anodina sobie samej przypisuje pełną odporność, a nieodporność zarzuca innym - powiedziała.
"Wypił drinka. No i co?"
Część osób komentowała też kwestię alkoholu wykrytego w organizmie gen. Andrzeja Błasika. - Informację, że w organizmie generała Błasika znaleziono alkohol świadczy tylko o tym, że wypił drinka na pokładzie samolotu. Generał Błasik był na pokładzie tylko pasażerem. Eksponowanie czegoś takiego ma tylko wzmocnić fałszywą tezę o naciskach. Nie udowodniono w żaden sposób, że takie naciski miały wpływ na katastrofę - uważa Beta Gosiewska.
Nic dziwnego w tym nie widzi też Paweł Deresz. - To jest zupełnie normalne, że na pokładzie samolotu wypija się kieliszek koniaku. Miałem przyjemność wielokrotnie towarzyszyć delegacjom rządowym i nie widzę w tym nic dziwnego - powiedział mąż zmarłej posłanki SLD.
Izabella Sariusz-Skąpska zwracała uwagę, że to nie gen. Błasik kierował samolotem. - Myślę, że koncentrowanie się na tym byłoby jakimś nakręcaniem pobocznego wątku. Brzmi to sensacyjnie, ale nie ma bezpośredniego związku z katastrofą - stwierdziła.
BEZPOŚREDNIE PRZYCZYNY KATASTROFY WEDŁUG MAK - PRZECZYTAJ
RAPORT MAK PO POLSKU - tvn24.pl/dokumenty
TAK ROZBIŁ SIĘ PREZYDENCKI SAMOLOT
Źródło: PAP, TVN24