Gawkowski o zatrzymanych: służby nie raz się nimi interesowały

Krzysztof Gawkowski
Gawkowski o zatrzymanych w sprawie alarmów: służby nie raz się nimi interesowały w przeszłości
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Na pewno nie jest tak, że oni nie mają nic za paluchami - powiedział minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski z Lewicy w "Rozmowie Piaseckiego", komentując informacje prokuratury o pierwszych zatrzymanych w sprawie fałszywych alarmów. Pytany był też o możliwą działalność rosyjskich służb w tej sprawie. Gawkowski mówił też o kontrowersjach związanych z transkrypcją małżeństw jednopłciowych. Wymienił również nazwisko potencjalnej kandydatki Lewicy na prezydenta Krakowa.

W środę szef MSWiA potwierdził ustalenia TVN24 o zatrzymaniu pierwszych osób w sprawie serii fałszywych alarmów w ubiegłych tygodniach. W ich wyniku służby weszły między innymi do domu matki prezydenta Karola Nawrockiego oraz na posesję prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

O kulisach zatrzymań mówił minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski z Lewicy w czwartkowej "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24. Jak zaznaczył, aresztowane osoby były wcześniej znane służbom. - Na pewno nie mają czystych rąk - powiedział.

- W cyberprzestrzeni i w tym okołokryminalnym świecie pojawiają się różne postacie, które chcą zarobić. Realizują przestępstwa, które dotyczą i cyberprzestrzeni i spraw około cyberprzestrzeni - opisywał Gawkowski. Jak dodał, "te zarzuty często są łączone".

- Na pewno nie jest tak, że oni nie mają nic za paluchami - podkreślił minister.

Zapytany przez Konrada Piaseckiego, czy służby interesowały się tymi osobami w przeszłości, Gawkowski odparł: - Nie raz.

Rosyjskie służby? "Poczekajmy z wynikami śledztwa"

Minister dopytywany o możliwe intencje sprawców, odparł, że nie widzi tu "powodów politycznych". - Tak jak nie widzę dzisiaj na tę chwilę wpływu rosyjskich służb - powiedział, dodając, że "dopóki nie będzie ostatecznych przesłuchań wszystkich złapanych, to nikt nie da głowy za to, żeby powiedzieć, że tam coś nie stało na samym końcu drabinki decyzyjnej".

- W 2025 roku wielokrotnie przy różnych atakach sabotażowych mieliśmy korelację sabotaż-dezinformacja rosyjska - wspomniał. - Widzieliśmy, kto dokładnie za tym stoi i że często stało za tym rosyjskie GRU. Więc jak jest proces rozpoznany, to na końcu wiemy, co się działo - mówił Gawkowski.

- Ale powiedzieć z góry trzy dni od zatrzymań, dzień od zatrzymań, żebyśmy byli pewni, czy tam na końcu ktoś nie zapłacił, żeby coś takiego się wydarzyło, to poczekajmy z wynikami śledztwa - uprzedził.

"Ruszyły prace w MSWiA"

Pytany o to, co państwo może zrobić, aby w przyszłości do takich sytuacji nie dochodziło, Gawkowski ocenił, że "po pierwsze zabezpieczenia są i to mocne". - To nie jest tak, że nie są weryfikowane i nie są sprawdzane różnego rodzaju zgłoszenia - zapewniał, dodając, że w "80 procent zgłoszeń dotyczących ratowania życia" zagrożenie to rzeczywiście istnieje.

Dodał, jednak, że "ruszyły w prace w MSWiA". - Po to, żebyśmy mogli system powiadamiania jeszcze bardziej uszczelnić, mieć większy nadzór i pewność nad tym, że i operatorzy, i służby później mają pewność co do tego, kto był autorem zgłoszenia - powiedział. 

Gawkowski: prawica nie pozwala ludziom na szczęście

Wicepremier komentował też kontrowersje, jakie wywołały pierwsze transkrypcje akt małżeństw jednopłciowych zawartych poza granicami Polski. Część lokalnych władz już zapowiedziała, że nie wyrazi zgody na to w podległych sobie urzędach. - Urzędnicy mają stosować prawo, będą to też sądy rozstrzygały - podkreślił Gawkowski.

- To prawo do szczęścia i godności. Chce ktoś żyć razem z sobą, jest tej samej płci, facet z facetem, kobieta z kobietą. A niech żyją, życzę im dobrze. Pocałuję ich na drogę takim mentalnym uśmiechem i powiem: wspaniale, kochajcie się. Co to komu w 2026 roku, w XXI wieku przeszkadza? - pytał. 

Jak dodał, "politycy prawicy są takimi, nazwę to mocno, wariatami pod względem tego, żeby nie pozwolić człowiekowi na szczęście".

W środę w Sejmie odbyło się drugie czytanie projektu ustawy o osobie najbliższej. - Te wszystkie głosy wczoraj to był taki wstyd. Jak tego słuchałem, to pomyślałem sobie: idźcie do swoich znajomych, bo pewnie macie swoich znajomych takich i powiedzcie, że nie macie prawa do szczęścia - mówił Gawkowski.

- Bardzo bym chciał, bo to jest podstawa godnościowego myślenia, jak ktoś zawarł związek małżeński, ktoś w Polsce chce być szczęśliwy, to nie zamykajmy mu drzwi, tylko mu je otwierajmy - zaapelował.

Aneks do raportu o WSI? "Prezydent nie ma prawa publikować"

Prezydent Karol Nawrocki domaga się opublikowania tajnego aneksu do raportu w sprawie likwidacji WSI. Marszałek Sejmu poinformował w środę, że dokumenty, które dotarły do niego pod koniec kwietnia, zostały odesłane do kancelarii Sejmu bez otwierania wraz z egzemplarzem konstytucji. 

Gawkowski pytany, co zrobi rząd, jeśli Nawrocki zdecyduje się na publikację aneksu, ocenił, że "prezydent nie ma prawa opublikować żadnego raportu, dlatego że nie dostał żadnej opinii od marszałków". Na uwagę Piaseckiego, że prezydent próbował jej zasięgnąć i dokument do marszałków dotarł, Gawkowski odparł, że "źle go otrzymali". - Marszałek Czarzasty mówił, dlaczego odsyła i dlaczego tak wygląda sytuacja - powiedział.

Podkreślił, że jego zdaniem prezydent "nie ma żadnego prawa do publikacji, dlatego że to jest de facto zdrada polskich interesów". - Jeżeli możemy wywnioskować z tego raportu, który był opublikowany w 2007 roku, to mam takie poczucie, że będziemy stali za tym, że duża część informatorów, współpracowników, a może i agentów polskich będzie ujawniona - ocenił.

 - Nie chciałbym, żeby tak się stało,  bo to nie jest w interesie Polski. Sojusznicy na to patrzą i wtedy się z nas śmiali, i dzisiaj będą się z nas śmiali. I prezydent nie powinien tego zrobić - skwitował minister.

Wybory w Krakowie. "Kibicuję jej, mam nadzieję, że się zgodzi"

Gawkowski mówił też o zbliżających się wyborach na prezydenta Krakowa po tym, jak w weekend odwołany został Aleksander Miszalski. Potwierdził, że partia wystawi własnego kandydata. - Interes Lewicy jest taki, że w Krakowie wystawiamy własnego kandydata, bo walczymy o pełną pulę - powiedział.

Wcześniej partia Razem ogłosiła, że jej kandydatką będzie radna Krakowa Aleksandra Owca. Pytany o nazwisko kandydata Lewicy, Gawkowski odparł, że "trwają rozmowy". Wymienił jednak jednak nazwisko. - Jestem fanem Darii Gosek-Popiołek. Kibicuję jej, mam nadzieję, że się zgodzi, mam nadzieję, że partia się zgodzi i będziemy ją popierać - powiedział.

W 2024 roku głównym konkurentem Miszalskiego był bezpartyjny Łukasz Gibała, lider opozycyjnego klubu Kraków dla Mieszkańców. Czy Lewica rozważa poparcie jego kandydatury w najbliższych wyborach? - Znam Gibałę, lubię Gibałę, wiem, jakim jest człowiekiem. Ale jest z innej bajki, niż bajka lewicowa - odparł Gawkowski.

OGLĄDAJ: Gawkowski: zatrzymanymi już wcześniej interesowały się służby
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: