Portal odnotował, że Donald Trump zaplanował potencjalny atak na wyspę po tym, gdy presja gospodarcza i polityczna nie doprowadziła do upadku komunistycznego rządu. Siły marynarki wojennej USA w regionie są największe na świecie (poza Bliskim Wschodem), USA mogłyby więc rozpocząć atak natychmiast.
Operacja militarna wobec Kuby mogłaby obejmować, jak pisze Politico, schwytanie rządzących (tak jak miało to miejsce w przypadku przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro), czy serię ataków precyzyjnych. "Byłby to trzeci międzynarodowy konflikt, w który zaangażowałyby się USA w czasie obecnej administracji Trumpa" - czytamy.
Portal zaznaczył, że armada w regionie jest nieco mniejsza niż w styczniu, gdy Amerykanie schwytali Maduro.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Brak prądu, brak wody. Paraliż w stolicy
W maju na Morze Karaibskie wpłynął lotniskowiec USS Nimitz wraz z kilkoma niszczycielami i krążownikami rakietowymi zdolnymi do wystrzeliwania precyzyjnych pocisków w cele lądowe. W okolicach Kuby od miesięcy krążą również zaawansowane amerykańskie drony i samoloty zwiadowcze.
"Raul Castro byłby pierwszym celem"
Okręt desantowy USS Kearsarge i jednostki eskortujące z 2,5 tysiąca żołnierzy piechoty morskiej (marines) znajdują się u wybrzeży Wirginii i przygotowują się do nowego rozmieszczenia - poinformował portal.
Okręt, wraz z myśliwcami stacjonującymi na Florydzie i w Portoryko, prawdopodobnie odegrałby rolę w ewentualnej akcji militarnej na Kubie - powiedział Mark Cancian, były urzędnik Pentagonu, obecnie starszy analityk w Centrum Studiów Międzynarodowych i Strategicznych.
- Możliwe są ataki powietrzne, które zniszczą ich obronę, umożliwiając szersze operacje powietrzne, a być może nawet zniszczą ich dowództwo, dążąc do nawiązania relacji takich, jak te z Wenezuelą. Raul Castro byłby ich pierwszym celem - dodał.
Administracja ma jednak ograniczony czas działania. Wiele z największych okrętów wojennych, które zostały rozmieszczone latem, zbliża się do 10 miesięcy na morzu, znacznie przekraczając standardowe sześć do siedmiu miesięcy. To z kolei powoduje obawy przedstawicieli obrony przed przeciążeniem załóg i zwiększa obciążenie sił morskich, które również blokują irańskie okręty w Zatoce Perskiej.
Rubio: Kuba zagraża bezpieczeństwu USA
W środę w trakcie posiedzenia gabinetu Trumpa sekretarz stanu Marco Rubio powiedział, że Kuba "ma duże kłopoty". - To, że upadłe państwo znajduje się 90 mil (około 144 kilometrów) od naszego wybrzeża, jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych - oświadczył.
W ubiegłym tygodniu Rubio powiadomił, że władze Kuby zaakceptowały amerykańską ofertę pomocy humanitarnej wartą 100 milionów dolarów. Dyplomata powiedział też, że liczy na zmiany na wyspie drogą pokojową, lecz nie wykluczył użycia siły.
Rubio, którego rodzice pochodzą z Kuby, podkreślał, że komunistyczny reżim na wyspie stanowi zagrożenie dla USA, bo "nie tylko posiada broń pozyskaną od Rosji i Chin, ale także gości na swoim terytorium rosyjskie i chińskie służby wywiadowcze".