Wiceszef MSZ o Polakach na Bliskim Wschodzie. "Tysiące osób próbują się skontaktować"

Port Jebel Ali w Dubaju po irańskim ataku
Bosacki: tysiące osób próbują się skontaktować z konsulami, których w krajach Zatoki Perskiej jest kilkunastu
Po atakach odwetowych Iranu, w państwach Zatoki Perskiej uwięzionych zostało wielu Polaków mających problemy z powrotem do kraju. O działaniach MSZ mówił w "Rozmowie Piaseckiego" wiceszef MSZ Marcin Bosacki. Podkreślił, że "wszyscy konsulowie od soboty, od godzin wczesnych porannych, do dzisiaj pracowali bez przerwy". Wymienił też lotniska, z których Polacy mogą próbować wrócić do kraju.

Od soboty trwają wspólne ataki USA i Izraela na Iran, w których zginął najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei. Teheran odpowiedział rakietami i dronami na cele w Izraelu i amerykańskie bazy w regionie Bliskiego Wschodu. W państwach Zatoki Perskiej, od Zjednoczonych Emiratów Arabskich po Bahrajn, uszkodzono budynki, zakłócono funkcjonowanie lotnisk i dostawy ropy naftowej.

ZOBACZ TEŻ: Co teraz dzieje się w Iranie i w regionie? Sprawdź w naszej relacji na żywo

O sytuacji Polaków w krajach dotkniętych konfliktem mówił w "Rozmowie Piaseckiego" wiceminister spraw zagraniczych Marcin Bosacki.

Podkreślił, że ministerstwo nie zna dokładnej liczby Polaków mających problemy z powrotem do kraju, ale "wiemy, że w regionie Bliskiego Wschodu, szeroko pojętego, od krajów Zatoki po Izrael, Liban, Jordanię, to jest kilkanaście tysięcy osób". Ponowił też apel o rejestrowanie się w systemie Odyseusz.

Bosacki odniósł się również do napływających zgłoszeń od Polaków na Bliskim Wschodzie skarżących się na niewystarczające działania polskich placówek dyplomatycznych. - Problemy wynikają z tego, że nagle tysiące osób próbują się skontaktować z konsulami, których oczywiście łącznie w krajach Zatoki jest kilkunastu - powiedział.

- Natomiast chcę jasno powiedzieć, że oni wszyscy od soboty, od godzin wczesnych porannych, do dzisiaj bez przerwy pracowali - podkreślił.

Poinformował też o utworzeniu przez ministerstwo nowej infolinii, "na którą można w Polsce dzwonić i informować o ewentualnych kłopotach, czy po prostu się zarejestrować".

Jej numer to +48 22 523 8880, działa w godzinach 8-22. Na pytanie, czy nie powinna ona być dostępna całodobowo, Bosacki odparł, że "całodobowo działają konsulowie".

Jak wrócić do Polski?

Bosacki mówił też, w jaki sposób Polacy w rejonie Bliskiego Wschodu mogą próbować wrócić do kraju.

- Mamy nadzieję, że w najbliższych dniach, może to być kilka dni, może to być tydzień, ruch z głównych lotnisk państw nad Zatoką zostanie przewrócony - powiedział, zaznaczając jednak, że "jesteśmy w trakcie działań, poszukiwania, rozważania opcji".

- Jeśli chodzi o tych polskich turystów, którzy są czy to w Jordanii, czy w Izraelu, najprościej, najbezpieczniej w tej chwili jest jechać do Egiptu i próbować rozważać stamtąd wyloty - powiedział, dodając, że "Egipt jest miejscem, z którego w tej chwili cały czas są loty".

W samej Zatoce Perskiej dwoma krajami, które wskazał minister, są Arabia Saudyjska i Oman. Zaznaczył jednak, że lotniska w tamtym rejonie "są przeciążone", ponieważ "w krajach Zatoki jest w tej chwili około miliona Europejczyków".

"Cały ten region w tej chwili bezpieczny z całą pewnością nie jest"

Bosacki zaznaczył przy tym, że choć MSZ ocenia, że zagrożenia atakiem rakietowym ze strony Iranu w Egipcie nie ma, podróżowanie tam nie jest w tej chwili całkowicie bezpiecznie. - Przylatywanie tam w tej chwili nie jest do końca roztropne, bo mogą być problemy z natężeniem ruchu lotniczego i z powrotem, także zalecalibyśmy daleko idącą ostrożność - podkreślił.

 - Wszyscy się liczymy z tym, że przyjaciele Iranu w regionie mogą próbować - najwięcej oczywiście wobec Izraela, ale jak widzimy też w innych krajach - aktów terrorystycznych, aktów przemocy, więc cały ten region w tej chwili całkowicie bezpieczny z całą pewnością nie jest - mówił Bosacki.

Jak są cele USA?

W niedzielę wieczorem czasu amerykańskiego prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że operacja w Iranie potrwa "około czterech tygodni". Wiceminister spraw zagranicznych mówił o możliwych dalszych scenariuszach w wojnie i o celach, które administracja Trumpa chce w Iranie osiągnąć. 

- Celem jest przede wszystkim, jak mówi prezydent Donald Trump, całkowite na przyszłość powstrzymanie zarówno programu nuklearnego Iranu, jak i programu rakiet dalekiego zasięgu - powiedział Bosacki 

Podkreślił, że osiągnięcie tego celu "nie byłoby złe", ponieważ zarówno Europejczycy, jak i wiele państw świata, starało się, "chociaż innymi metodami naturalnie, nie dopuścić do tego, żeby Iran miał po pierwsze broń nuklearną, po drugie mógł ją na dalekie odległości przenosić".

"Wariant Wenezuelski"

Po śmierci Chameneiego i wielu czołowych urzędników, w niedzielę na czele Iranu stanął nowy organ władzy, Tymczasowa Rada Przywódcza, w skład której wchodzą przedstawiciele poprzedniego reżimu, w tym prezydent. 

Marcin Bosacki ocenił, że całkowita zmiana reżimu w Iranie byłaby dla Amerykanów "bardzo trudna". - Bardziej prawdopodobny jest jakiś wariant tego, co się stało w Wenezueli - mówił. Jak powiedział, oznacza to zmianę władzy "w ramach tej samej elity dotychczasowej dyktatury, ale na taką, która będzie w większym stopniu współpracować ze Stanami Zjednoczonymi". 

Przypomniał w tym kontekście problemy ze zmianą reżimu i zaprowadzeniem pokoju, jakie Amerykanie napotkali w Iraku po obaleniu w 2003 roku Saddama Husajna. - Wiemy, że w Iraku przy zaangażowaniu nieporównanie większych sił amerykańskich i okupacji lądowej trwającej lata to się udało w stopniu powiedziałbym umiarkowanym - powiedział. Jak dodał, "zginęły setki tysięcy osób i z całą pewnością ten bilans nie był dobry".

OGLĄDAJ: Co z Polakami, którzy chcą wrócić do kraju? Bosacki: sytuacja, przed którą przestrzegaliśmy
pc

Co z Polakami, którzy chcą wrócić do kraju? Bosacki: sytuacja, przed którą przestrzegaliśmy

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracował Mikołaj Gątkiewicz/ft

Czytaj także: