Andrzej Poczobut, polski dziennikarz prześladowany przez reżim Łukaszenki, został zwolniony z więzienia i przebywa już w Polsce. Na zdjęciach ze spotkania m.in. z Donaldem Tuskiem widać, że Poczobut jest fizycznie wyniszczony. - Byłem bardzo wzruszony, popłakałem się, widząc, co oni robią z ludźmi - mówił w "Tak jest" Aleś Zarembiuk, szef fundacji Białoruski Dom w Warszawie. Jak zauważył, na ogół więźniowie, których białoruski reżim zamierza wypuścić, są przymusowo karmieni, by po wyjściu na wolność nie wyglądali na wychudzonych. - To musiała być szybka decyzja Łukaszenki - nie miał wątpliwości gość TVN24. - Białoruski reżim czuje się pewnie, bo rozmawiają z nim Amerykanie. Ale zarazem bez tych rozmów kilkaset osób nadal siedziałoby w więzieniu - spuentował. - Pamiętajmy też o dziesiątkach osób zaginionych, politykach, dziennikarzach, którzy zniknęli i do dziś nie wiadomo, co się z nimi dzieje - podkreślił Jerzy Jurecki z "Tygodnika Podhalańskiego", przyjaciel Andrzeja Poczobuta. A jakie plany ma teraz sam uwolniony? - Myślę, że ruszy do walki o swoich przyjaciół, którzy zostali w więzieniach na Białorusi. Jestem pewny, że już myśli o tym, jak wrócić na Białoruś, ale ja będę go przekonywał, że więcej jest w stanie zdziałać, pozostając w Polsce - powiedział Jerzy Jurecki.