Wiceszef MON o Zondacrypto: intuicja podpowiada mi, że usłyszymy jeszcze więcej

Logo Zondacrypto nadal na centrum olimpijskim
Tomczyk o Zondacrypto: wygląda na to, że to wielka piramida finansowa, która miała nad sobą parasol polityczny
Źródło: TVN24
Wygląda na to, że jest to wielka piramida finansowa, która miała na jakimś etapie parasol polityczny - powiedział Cezary Tomczyk w "Jeden na jeden" w TVN24. Wiceminister obrony komentował kryptoaferę i powiązania prawicowych polityków z giełdą Zondacrypto. Odniósł się też do odblokowania 90 miliardów euro unijnej pożyczki dla Ukrainy.

Prokuratura Regionalna w Katowicach prowadzi śledztwo w sprawie możliwego oszustwa na szkodę klientów giełdy kryptowalut Zondacrypto. Powodem wszczęcia dochodzenia są zawiadomienia pokrzywdzonych, a także doniesienia medialne na temat problemów związanych z wypłatą środków zgromadzonych w ramach Zondacrypto.

Kryptoaferę komentował w "Jeden na jeden" w TVN24 wiceminister obrony Cezary Tomczyk. - Wygląda na to, że jest to wielka piramida finansowa, która miała gdzieś, na jakimś etapie, parasol polityczny, który też polegał na tym, że konkretne przepisy nie mogą wejść w życie - powiedział.

"Za kryptoaferą kryją się też kryptozłodzieje"

W ubiegłym tygodniu w piątek Sejm po raz drugi nie odrzucił weta prezydenta do ustawy o rynku kryptoaktywów, która miała na celu umożliwienie sprawowania nadzoru nad tym rynkiem. Przed głosowaniem premier Donald Tusk, powołując się na dane ABW, ujawnił finansowe powiązania między prezesem giełdy Zondacrypto a fundacjami prawicowych polityków. 

Z informacji służb wynikało, że krótko przed wetem prezydenta Przemysław Kral wpłacił 450 tysięcy złotych do fundacji Zbigniewa Ziobry i blisko 280 tysięcy do fundacji posła Konfederacji Przemysława Wiplera. - Ci ludzie pracują nad ustawą, bronią tej ustawy w Sejmie. A potem mamy ustawę i weto prezydenta. Jeżeli to nie jest układ polityczno-biznesowy w najczystszej postaci, to nie wiem, czym jest układ - ocenił gość TVN24. 

Według wiceszefa MON w sprawie kryptoafery "wiele już wiemy", ale "intuicja podpowiada mi, że usłyszymy jeszcze więcej". Podkreślił, że jego zdaniem "nie ma wątpliwości", że "środowisko polityczne PiS było w jakiś sposób połączone" z Zondacrypto. - Nie mam wątpliwości, że ktoś na tym zarobił - dodał. 

- Za kryptoaferą kryją się też kryptozłodzieje, którzy od samego początku, a na pewno od wielu, wielu miesięcy wiedzieli, jaka jest sytuacja - mówił Tomczyk.

Prezydent "był informowany od samego początku"

Wiceminister skomentował też dwukrotne weto prezydenta w sprawie ustawy regulujące rynek kryptowalut. Jak zaznaczył, "Karol Nawrocki od samego początku był informowany przez służby specjalne" o wątpliwościach wokół Zondacrypto. - Mimo tych informacji albo właściwie wbrew tym informacjom zdecydował się zawetować ustawę, która dawała bezpieczeństwo Polakom - ocenił. 

Według Tomczyka to "jedno z najważniejszych śledztw, które się toczy". - Politycy, którzy za pracę nad ustawami biorą pieniądze, nie powinni być w Sejmie i nie powinni w ogóle być politykami. I jeżeli ich środowisko polityczne nie jest w stanie ich z polityki wyeliminować, to powinni zrobić to wyborcy - powiedział. 

Polityk KO zwrócił uwagę, że w piątkowym głosowaniu nad odrzuceniem weta nie uczestniczył prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jego zdaniem to "brak odwagi, żeby od tej sprawy się odciąć". - Mamy Konfederację, która jest w to umoczona od samego początku (…) mamy prezydenta Rzeczpospolitej, który za pieniądze z Zondacrypto występuje na konferencji w trakcie kampanii wyborczej (…), wygląda to na świadczenie pewnej usługi zastępczej - mówił. 

W szczycie kampanii wyborczej giełda była głównym sponsorem prawicowej konferencji CPAC z udziałem ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudy oraz kandydata na to stanowisko Karola Nawrockiego

OGLĄDAJ: "Przypadek? Nie sądzę". Dlaczego prezydent nie chce regulacji kryptowalut?
1103_cnb_krypto_prezydenci

"Przypadek? Nie sądzę". Dlaczego prezydent nie chce regulacji kryptowalut?

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Tomczyk pytany, czy w tej sprawie można było zrobić coś więcej i wcześniej, aby uniknąć oszustw, odpowiedział: - Kiedy było jasne, że Zondcrypto może dopuścić się oszustw albo może być to piramida finansowa, natychmiast poinformowaliśmy opinię publiczną i natychmiast służby zaczęły działać. Sprawa jest bardzo poważna, rozwojowa. Kilkadziesiąt tysięcy osób prawdopodobnie zostało oszukanych. 

Wiceminister był też pytany o sprawę nagród dla polskich olimpijczyków wypłacanych w formie tokenów stworzonych przez Zondacrypto. Dwa miesiące przed inauguracją igrzysk olimpijskich w 2025 roku giełda została sponsorem generalnym PKOI. Według Tomczyka "Polski Komitet Olimpijski zabezpiecza różnego rodzaju bonusy, nagrody, ale okazuje się, że robił to w złodziejski sposób". 

Tomczyk: na Kremlu zapanowała wielka smuta

Po wznowieniu dostaw ropy do Europy przez ukraiński odcinek rurociągu "Przyjaźn" pojawiła się jednomyślna zgoda państw członkowskich na udzielenie Ukrainie przez UE pożyczki na kwotę 90 miliardów euro oraz nałożenie na Rosję 20. pakietu sankcji. 

Wcześniej nie zgadzały się na to Węgry i Słowacja. Lider wygranej w wyborach parlamentarnych na Węgrzech Tiszy Peter Magyar obiecał odblokowanie pożyczki po wznowieniu transportu rosyjskiej ropy przez Ukrainę. - Po tych decyzjach premiera Magyara jestem przekonany, że zapanowała wielka smuta na Kremlu - skomentował Tomczyk.

- Zwłaszcza że są nowe sankcje, że wreszcie Unia Europejska działa jak jeden organizm. Przecież od samego początku właściwie wszyscy to wiemy, że głównym celem Putina jest podzielenie Europy - kontynuował. 

Jak dodał, odblokowanie pożyczki dla Ukrainy oznacza też odblokowanie 2 miliardów złotych dla Polski. - To są pieniądze, które Polska wydała na szkolenie żołnierzy ukraińskich i które miały być zwrócone przez Unię Europejską. Ten główny blokujący (Viktor Orban), właściwie jedyny w Unii Europejskiej, dzisiaj odszedł w cień - tłumaczył wiceszef MON. 

W ocenie Tomczyka "Ukraina poczyniła duże postępy w ostatnich tygodniach, jeżeli chodzi o przełamanie rosyjskiego frontu". - Dziewięćdziesiąt miliardów (euro), które będą przeznaczone na sprzęt wojskowy, który zresztą też może być zakupiony w Polsce, w Europie, w Stanach Zjednoczonych, to może być absolutny "gamechanger" z punktu widzenia tego frontu - wskazał. 

O co chodziło z nagraniem premiera?

Polityk KO komentował w TVN24 wczorajsze nagranie szefa rządu Donalda Tuska z okazji jego 69. urodzin. Uwagę przykuło ujęcie, na którym premier przegląda dokumenty, a na jednej z kartek można dostrzec napis "Rekonstrukcja kwiecień '26". 

Na pytanie o datę rzekomej rekonstrukcji Tomczyk odpowiedział: - Tutaj odpowiedź jest właściwie dość prosta. Wszystko zależy od prezesa Rady Ministrów. 

- Myślę, że pan premier ma plan na rekonstrukcję w każdym miesiącu, jeżeli chodzi o rok kalendarzowy, (…) każdy z nas i każdy minister musi wiedzieć, że przychodzi taki moment, w którym jego praca jest rozliczona i może dojść do rekonstrukcji rządu. I jest to wpisane w naszą rolę - kontynuował. 

Jako dodał, "nie uprzedzę tutaj w żaden sposób mojego szefa i o rekonstrukcji spekulować nie mam zamiaru". - Jestem przekonany, że premier we właściwym momencie podejmie właściwe decyzje. Uważam, że te zmiany, które wprowadza w rządzie, są zazwyczaj w punkt. I premier doskonale też na Radzie Ministrów czy współpracując z ministrami, widzi, gdzie są te miejsca, w których trzeba coś poprawić - zaznaczył. 

Kulisy i cel nagrania premiera ujawnił dziennikarz TVN24 i autor programu "News Michalskiego" Patryk Michalski. O szczegółach przeczytasz tutaj.  

Tomczyk: posłowie głosujący przeciwko własnemu ministrowi eliminują się z koalicji 

Agata Adamek pytała gościa "Jeden na Jeden", czy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz jest wiarygodną koalicjantką. - Myślę, że tak - odpowiedział krótko Tomczyk.

Prowadząca dopytywała o pomysł liderki Polski 2050 w sprawie podwyższenia drugiego progu podatkowego. Minister finansów Andrzej Domański poinformował w poniedziałek w TOK FM, że rząd w tej chwili nie pracuje nad takim projektem i Pełczyńska-Nałęcz z nim tego nie konsultowała. 

- Ujmę to tak: są pewne zasady w polityce, które powinny wszystkich nas obowiązywać. To są zasady wynikające z dobrego wychowania albo ze zwykłego poczucia odpowiedzialności za koalicję rządową - skomentował Tomczyk. Jego zdaniem "fundamentalna lojalność wymaga, żebyśmy o trudnych sprawach mogli porozmawiać na zamkniętych gremiach".

Adamek pytała Tomczyka także o głosowanie nad wotum nieufności dla ministry klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski. Wniosek został zgłoszony przez opozycję, ale nie jest jasne, jak zagłosują w tej sprawie członkowie PSL i Polski 2050. Oba kluby zwróciły się do ministry o spotkanie poświęcone jej działalności jako szefowej resortu. 

- Jeżeli posłowie, którzy zabezpieczają większość parlamentarną i są jej częścią w Sejmie, głosują przeciwko własnemu ministrowi, to znaczy, że sami eliminują się z koalicji rządowej i przestają być jej częścią właściwie automatycznie - ocenił Tomczyk. 

Pytany o ewentualne konsekwencje, odpowiedział: - Nie będę wyciągał konsekwencji wobec posłów na przyszłość i też nie wobec posłów ze swojej własnej partii. Ale ta prawda polityczna, o której mówię, jest bardzo prosta. Jeżeli głosujesz przeciwko własnemu ministrowi wbrew stanowisku rządu, to nie jesteś częścią większości parlamentarnej, tylko wpisujesz się w opozycję. 

Premier podkreślił w ubiegłym tygodniu, że głosowanie nad wotum nieufności dla ministry będzie testem lojalności i solidarności. W tej sprawie spotkał się także z Pełczyńską-Nałęcz

OGLĄDAJ: Tomczyk ostro o działaniach PKOl: robił to w złodziejski sposób
pc

Tomczyk ostro o działaniach PKOl: robił to w złodziejski sposób

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: