Afera Zondacrypto. Marcin Mastalerek: Donaldowi Tuskowi amunicji w tej sprawie wystarczy na rok
Marcin Mastalerek został zapytany w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 o swoje wcześniejsze słowa, że afera Zondacrypto spłynie po polskiej prawicy niczym woda po kaczce.
- Gdyby Prawo i Sprawiedliwość było silne, myślę, że to spłynęłoby jak po kaczce, bo w swojej sile, mając swój elektorat, tak by było. Natomiast ta afera nałożyła się na problemy strukturalne Prawa i Sprawiedliwości i dlatego może silniej w nią uderzy - powiedział.
Zdaniem byłego szefa gabinetu Andrzeja Dudy "w interesie Prawa i Sprawiedliwości jest propozycja premiera Morawieckiego, to znaczy komisja śledcza". - Wszystkie karty w sprawie afery ma Donald Tusk i jego obóz. Mogą grać, wypuszczać informacje, mogą dozować. Tylko komisja śledcza i upublicznienie pozwoli Prawu i Sprawiedliwości na to, żeby jakoś z tej afery wyjść - mówił Mastalerek. Ocenił również, że politycy PiS "musieliby wyjść z bardzo dużą propozycją walki z przestępczością i to zorganizowaną, z mafiami".
Tuskowi "amunicji w tej sprawie wystarczy na rok"
- Myślę, że premierowi Tuskowi amunicji w tej sprawie wystarczy na rok, do wyborów - dodał. - Naprawdę w interesie Prawa i Sprawiedliwości jest komisja śledcza. Przecięcie tego to jest pierwsza noga, a druga noga to jest twarda walka, wyjście z nowymi propozycjami - powtórzył.
- Bez tego, myślę, że to będzie po prostu ciekło. Poparcie będzie im ciekło - podsumował Mastalerek.
Mastalerek: odróżniłbym sytuację Piesiewicza od Moskala
Odniósł się też do swoich słów dotyczących prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Radosław Piesiewicz został niedawno aresztowany na trzy miesiące w ramach śledztwa w sprawie Zondacrypto.
"Rząd premiera Donalda Tuska zrobił wszystko, żeby zniszczyć prezesa Piesiewicza. Prezes Piesiewicz znalazł się w sytuacji dramatycznej" - zacytował słowa Mastalerka prowadzący program Konrad Piasecki.
Zapytany, czy Piesiewicz był w tak dramatycznej sytuacji, że musiał brać od szefa Zondacrypto Przemysława Krala zegarek o wartości około 170 tysięcy złotych, powiedział, że "odróżniłby sytuację prezesa Piesiewicza od posła Moskala" - bliskiego współpracownika Jarosława Kaczyńskiego, który spotkał się z Kralem na Ibizie.
- Wtedy, kiedy prezes Piesiewicz podpisywał umowę z Zondacrypto, to wiele polskich klubów, ale też zagranicznych i organizacji sportowych miało takie umowy - dodał.
- Czym innym jest organizacja sportowa, która tak jak inne media przyjmowała pieniądze na reklamy, a czym innym jest, kiedy jesteś parlamentarzystą, powinieneś siedzieć w Sejmie i swoim okręgu wyborczym, a nie jak chłopiec na posyłki latasz na Ibizę - ocenił.
Mastalerek: zadałem Piesiewiczowi pytanie: "po co ci to było?"
Na uwagę, że symbolika finansów klubu sportowego i tego, kto jest jego sponsorem, jest inna niż to, kto jest sponsorem Polskiego Komitetu Olimpijskiego, odparł: - Sponsorem Polskiego Komitetu Olimpijskiego powinny być największe polskie spółki Skarbu Państwa.
Piasecki zauważył, że tak bardzo Piesiewiczowi nie układała się współpraca z rządem, że spółki Skarbu Państwa powiedziały: nie chcesz współpracować z rządem, to nie będziesz współpracował też ze spółkami Skarbu Państwa.
Według Mastalerka "pierwszy raz po 89. roku władza użyła spółek Skarbu Państwa do tego, żeby zniszczyć prezesa PKOl i obsadzić swojego".
Gość "Rozmowy Piaseckiego" mówił też, że poznał Piesiewicza "już po tym, jak został prezesem PKOl".
Piasecki powiedział, że Andrzej Duda w którymś momencie razem z Jackiem Sasinem postawili na Piesiewicza i oni w jakiejś mierze utorowali mu drogę do prezesury Polskiego Komitetu Olimpijskiego. - Według mojej wiedzy prezydent Andrzej Duda poznał Radosława Piesiewicza już po tym, jak został prezesem PKOl - odparł Mastalerek.
Został zapytany, czy z dzisiejszej perspektywy uważa, że Piesiewicz powinien zostać prezesem PKOl. - Ja mu kiedyś zresztą zadałem pytanie: "po co ci to było?" - odpowiedział.
- Władza zrobiła wszystko, żeby go zniszczyć. 99 procent ludzi, wtedy kiedy władza używa wszystkich instrumentów (…) zrezygnowałoby, powiedziało: dobra wrócę, jak wrócą ludzie, którzy popierają sport - dodał.
W ocenie Mastalerka "w aferze Zondacrypto są ważniejsze sprawy niż prezes Piesiewicz". - Nie rozumiem, jeżeli poseł, który powinien być w okręgu lub w Sejmie, lata na posyłki gdzieś na Ibizę. To jest dla mnie większa afera - dodał.
Mastalerek: chyba nie nadaję się do szczekania w Sejmie
Został też zapytany, czy zobaczymy go na listach wyborczych. - Nie sądzę. Nie wybieram się - powiedział. - Ja się do szczekania chyba nie nadaję w Sejmie - stwierdził.
- Już spełniłem swoje ambicje w Sejmie. Nie mówię, że nigdy nie będę w polityce. Może też kiedyś wystartuję, ale dziś, jak patrzę na to, co się dzieje w Sejmie, jak jednak to się wszystko zdegenerowało, widzę, że tu jest jakieś szczekanie, są tacy, którzy bronią tego szczekania, no to tak średnio - dodał.
Mastalerek: dla Morawieckiego kluczowy będzie 15 października
Mastalerek mówił też o przyszłości Rozwoju Plus Mateusza Morawieckiego. - Dostrzegam, że premier Morawiecki ma wielką szansę zbudować środowisko, które przetrwa więcej niż jedne czy drugie wybory. Czy mu się uda, zależy tylko i wyłącznie od niego - powiedział.
- Dla niego kluczowy będzie 15 października [wtedy odbędzie się konwencja Rozwoju Plus - red.], sam na lipcowym grillu to zapowiedział, czyli zderzenie z Donaldem Tuskiem. Albo wtedy przedstawi, że on jest alternatywą (...) i wyjdzie z wielką ofensywą, i dojedzie na tym do grudnia albo będzie miał gigantyczne problemy, bo to on musi dzisiaj udowadniać - ocenił.