Tysiące Polaków wzięło we wtorek udział w mszach świętych i marszach upamiętniających ofiary katastrofy prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. Przez Szczecin przeszły "Marsz Ciszy" i "Marsz Pamięci", podobnie było w innych miastach.

Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski już oficjalnie powołał we wtorek emerytowanego generała Stanisława Kozieja na stanowisko szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Koziej, były wiceminister obrony, zastąpił Aleksandra Szczygłę, który zginął w sobotniej katastrofie lotniczej w Smoleńsku.

W 15 dni wierzą optymiści. Realiści w 10. W ocenie, że w obu przypadkach to bardzo mało czasu są zgodni. Właśnie tyle dni na skompletowanie przynajmniej 100 tysięcy podpisów będą mieli sztabowcy kandydatów w wyborach po ogłoszeniu przez marszałka ich daty. Jedni - mimo żałoby - już pracują. Inni rezygnują. - Moi współpracownicy są w żałobie - mówi Tomasz Nałęcz, który w przyszłym tygodniu ogłosi rezygnację ze startu.

Analiza zdjęć satelitarnych, zbieranie i numerowanie części rozbitego samolotu i odtworzenie zawartości "czarnych skrzynek" - tak wygląda praca ekspertów ustalającymi przebieg tragedii pod Smoleńskiem.

- Pochowanie Lecha Kaczyńskiego na Wawelu to bardzo dobra decyzja. Nie ze względu na dokonania prezydenta, a na jego wielkie marzenie o silnej Polsce i solidarnym społeczeństwie – przekonywała na antenie TVN 24 profesor Jadwiga Staniszkis. Jej zdaniem spór o miejsce pochówku prezydenta może stać się początkiem kampanii wyborczej.

Wśród 96 osób, które zginęły w katastrofie rządowego Tupolewa w Smoleńsku był Jerzy Szmajdziński. Polityka była jego prawdziwą pasją. Żona wicemarszałka - Małgorzata, nie myśli jednak, czy to ona (polityka) zabrała jej męża. - Mam żal do świata. Widzę wielką niesprawiedliwość, że nie ma już mojego ukochanego Jurusia, bo to był fantastyczny facet - mówiła w "Faktach po Faktach" w TVN24.

- Zatrzymaliśmy się 20 centymetrów przed końcem pasa. Jak myślę o najgorszym lądowaniu w ciągu tych dziesięciu lat prezydentury męża, to był Smoleńsk – powiedziała Jolanta Kwaśniewska, wspominając, jak ona była pasażerką prezydenckiego samolotu.

Porucznik Tadeusz Borzuchowski, nauczyciel z Szudziałowa, został powołany do wojska w 1939 roku. Zamordowany w Katyniu w 1940. Ale pamięć o nim żyje w rodzinie, wśród bliskich. I w jednym z tysięcy dębów katyńskich, sadzonych, by upamiętniać ofiary zbrodni i katastrofy.

Tysiące ludzi opłakuje prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego żonę Marię i pozostałe ofiary sobotniej katastrofy w Smoleńsku. Dziesiątki na tej powszechnej żałobie… zarabiają. Od sprzedawców zniczy przez internetowych handlarzy wątpliwej jakości memorabiliów do zwyczajnych naciągaczy.

96 czerwonych, unoszących się w powietrzu lampionów - tyle, ile ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. Wszystkie wzbiły się ostatniej nocy w niebo. Hołd zmarłym w niecodziennej formie oddano w Warszawie na placu Piłsudskiego.

Ulica w Wilnie, Tbilisi i Krakowie, most w Bydgoszczy, a nawet Stadion Narodowy - miasta chcą uczcić pamięć Lecha Kaczyńskiego, nazywając jego imieniem ulice i obiekty. Stolica planuje też nadanie prezydentowi honorowego obywatelstwa miasta

Lech i Maria Kaczyńscy zostaną pochowani na Wawelu w krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów, zwanej także Kryptą Piłsudskiego. To tam spoczywa bowiem marszałek Józef Piłsudski.

Kwestia pochówku prezydenckiej pary na Wawelu wciąż nie jest przesądzona. Wojewoda małopolski odsyła do kardynała Stanisława Dziwisza. A kardynał - do rodziny. - Kraków jest otwarty, ja, jako biskup i stróż katedry, jestem otwarty. Ostatecznie jest to decyzja rodziny - powiedział dziennikarzom. O 18. odbędą się rozmowy, które ostatecznie rozstrzygną o miejscu pogrzebu.

Z Moskwy powróciła pierwsza grupa rodzin ofiar sobotniej katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem - poinformowało Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.

Rada Ministrów zdecydowała o finansowej pomocy dla rodzin, które straciły swoich bliskich w katastrofie samolotowej pod Smoleńskiem. W sumie na ten cel rząd przeznaczy prawie 4 mln zł - poinformowało Centrum Informacyjne Rządu. Rząd pokryje również koszty uroczystości pogrzebowych ofiar katastrofy.

Żaden z dowódców wojskowych, którzy zginęli w katastrofie samolotu prezydenckiego, nie miał przy sobie urządzeń umożliwiających gromadzenie lub przetwarzanie informacji niejawnych. W samolocie nie było też wojskowych materiałów kryptograficznych - zapewnia Służba Kontrwywiadu Wojskowego. To reakcja na medialne doniesienia, że Rosjanie mogli mieć dostęp do nośników danych.