Luke Pritchard, wokalista zespołu The Kooks: po premierze "Naive" znaleźliśmy się w całkiem nowej rzeczywistości

Źródło:
tvn24.pl
Fragment teledysku The Kooks do piosenki "Cold Heart"
Fragment teledysku The Kooks do piosenki "Cold Heart"
youtube.com/thekooksofficial
Fragment teledysku The Kooks do piosenki "Cold Heart"youtube.com/thekooksofficial

Luke Pritchard, wokalista brytyjskiej grupy The Kooks, w wywiadzie udzielonym tvn24.pl wspomina: Po premierze "Naive" znaleźliśmy się w całkiem nowej rzeczywistości. Pojawiła się nowa, większa publiczność, ale przyszło też zainteresowanie ze strony prasy brukowej. To był moment, w którym moje życie zostało przewrócone do góry nogami.

Grupa The Kooks powstała w 2004 roku w nadmorskim mieście Brighton na południu Anglii z inicjatywy przyjaciół - Luke'a Pritcharda i Hugh Harrisa. Był koniec marca 2006 roku, kiedy w brytyjskich rozgłośniach radiowych po raz pierwszy wybrzmiała piosenka "Naive" - czwarty singiel z debiutanckiej płyty, która pod tytułem "Inside In/Inside Out" ukazała się trzy miesiące wcześniej i od tego czasu sprzedała się w ponad dwóch milionach egzemplarzy na całym świecie. Album zapewnił zespołowi uznanie krytyki, nagrody, wysokie pozycje na wielu listach przebojów, ale przede wszystkim miejsce w sercach fanów, którzy są w stanie rozpoznać piosenki po paru pierwszych akordach.

Od tamtego czasu The Kooks wydali sześć albumów studyjnych, z których żaden nie przebił już sukcesu pierwszej płyty, choć wiele singli cieszyło się uznaniem. W 2014 roku, po premierze płyty "Listen", zespół ponownie przyciągnął uwagę branży muzycznej poprzez zmianę stylistyki. To umożliwiło im dotarcie do nowych odbiorców, choć sprowadziło na muzyków falę krytyki od starszego pokolenia fanów.

W 2022 roku ukazała się najnowsza, siódma produkcja Brytyjczyków, pod tytułem "10 Tracks to Echo in the Dark".

W rozmowie z Esterą Prugar dla portalu tvn24.pl, wokalista Luke Pritchard opowiedział o początkach kariery, trudnościach w przyzwyczajeniu się do popularności, o presji, jaka towarzyszyła młodym muzykom w związku z ogromnym sukcesem debiutanckiej płyty, ale również o dojrzewaniu - w twórczości i podejściu do muzyki, a także w życiu prywatnym.

- Jako zespół mamy jeszcze mnóstwo energii i nie czuję się stary, ale mam wrażenie, że teraz wszystko jest spokojniejsze. I to na pewno daje się odczuć na płycie, bo zarówno muzyka, jak i słowa są bardziej zbalansowane i opowiadają o stawaniu na nogi - tłumaczy Pritchard.

Estera Prugar: Od wydania waszej debiutanckiej płyty "Inside In/Inside Out", która osiągnęła wielki sukces, minęło już 16 lat, ale pochodzące z niej piosenki, a przede wszystkim singiel "Naive", do dziś cieszą się ogromną popularnością, często nawet większą niż wasze nowe utwory.

Luke Pritchard: Tak i dziękuję Bogu, że nagraliśmy tę piosenkę. Z powodów, których chyba nikt nie jest w stanie jednoznacznie określić, "Naive" przekroczyła wszelkie nasze wyobrażenia, trafiając dokładnie w to, czego w tamtym momencie potrzebowała branża muzyczna. Jestem naprawdę wdzięczny za to, że ją nagraliśmy. Nie był to mój ulubiony utwór z tej płyty, a początkowo nie byłem nawet pewien, czy chcę, aby w ogóle znalazł się w albumie, więc jest to dość niesamowite. Tym bardziej, że wspaniale jest obserwować, jak wiele osób cały czas utożsamia się z tym kawałkiem.

PIOSENKA "NAIVE" ZNALAZŁA SIĘ NA SZCZYCI LISTY NAJWIĘKSZYCH PRZEBOJÓW WIELKIEJ BRYTANI W 2006 ROKU

Dlaczego nie chciałeś jej na płycie?

Może chodziło o to, że tekst wydawał mi się zbyt surowy, ale z drugiej strony – może to jest jeden z powodów jej sukcesu? Nie wiem. To nie jest tak, że jej nie lubiłem. Bardziej chodziło o to, że napisałem ją zanim poznałem chłopaków, z którymi założyliśmy zespół. Pisałem ją, będąc w innym miejscu swojego życia, dlatego czułem, że może nie reprezentować muzycznie tego, co chcieliśmy stworzyć jako The Kooks.

Natomiast absolutnie świetną częścią tego numeru jest bez wątpienia sekcja rytmiczna, czyli to, co stworzyli w niej Paul i Max (Max Rafferty – gitara basowa, od 2004 do 2008 roku i Paul Garred – perkusja, od 2004 do 2012 roku - red.). Tym bardziej, że kiedy ją pisałem, "Naive" była raczej piosenką w stylu funky, pasującą do grania przy ognisku, czyli zupełnie odbiegającą od reszty naszych kawałków. Dopiero kiedy zaczęliśmy opracowywać ten utwór wspólnie, to właśnie sekcja rytmiczna wniosła do niego coś, co według mnie stworzyło sukces tego kawałka: rytm, który pozostał funkowy, ale jednocześnie pozwala piosence "oddychać". Choć - tak, jak wspomniałem - naprawdę trudno ocenić, co sprawia, że ludzie czują połączenie z konkretnym utworem. Co więcej, jako artyści nie chcemy tworzyć czegoś tylko po to, aby tak się stało, dlatego przy pisaniu i nagrywaniu ważne jest, aby umieć zachować pewien balans.

Luke Pritchard: podczas prac nad paroma pierwszymi albumami byliśmy mocno niestabilniPaul Johnson

Były chwile, kiedy granie singli z pierwszej płyty stało się dla ciebie męczące?

Nie, i mówię to zupełnie szczerze. Uwielbiam grać "Naive" na koncertach, bo kiedy wybrzmiewają pierwsze akordy, od razu widzę, jak wzrasta energia w publiczności i jest to coś niesamowitego. Z drugiej strony – nie jestem największym fanem ćwiczenia tych piosenek na próbach, ponieważ graliśmy je już z milion razy. Na scenie jest zupełnie inaczej i czuję się z tym wspaniale, a takim uczuciem nie można się znudzić. Chociaż, wiadomo, czasami zdarza się, że gramy na autopilocie, myśląc jednocześnie o zupełnie innych sprawach.

Biorąc pod uwagę niemal błyskawiczny sukces debiutanckiej płyty, musiało wam towarzyszyć wtedy wiele emocji. Jak wspominasz tamten czas?

Na pewno towarzyszyła nam duża presja, a byliśmy przecież bardzo młodzi. Nie da się wybrać takich rzeczy, ale gdybym mógł, to myślę, że fajniej byłoby osiągać ten sukces stopniowo. Natomiast mieliśmy też dużo szczęścia, mogąc przeżyć coś takiego, choć bez wątpienia ta sytuacja spowodowała, że tworzenie drugiej płyty było trudne. Bardzo dużo podróżowaliśmy w związku z trasami koncertowymi i nie było chwili na to, aby usiąść i na spokojnie pomyśleć o wszystkim, co się działo. Wiem, że to brzmi jak cliché, ale taka jest prawda. Nagle pojawiły się wielkie oczekiwania związane z wielkim sukcesem debiutu, a razem z nimi przyszła presja, że kolejny album musi sprostać oczekiwaniom. Psychologicznie to były ciężkie chwile, ale wydaje mi się, że mimo wszystko, przez całą naszą dyskografię, udało nam się stworzyć naprawdę świetną historię i nie pozwoliliśmy na to, aby ten pierwszy sukces stał się czymś, w czego cieniu wciąż żyjemy. Tym bardziej, że mieliśmy też inne sukcesy, podjęliśmy pewne ryzyka i – jeśli chodzi o mnie – to dziś czuję się ze wszystkim dobrze.

Co było dla ciebie najtrudniejsze w związku z tą nagłą popularnością?

Chyba właśnie to, że z dnia na dzień stałem się sławny i wcale mi się to nie podobało. Nie przyjąłem tego zbyt dobrze i ta kwestia była czymś, z czym dość długo się zmagałem. Nie lubiłem tej nagłej atencji, która jest super, gdy jesteśmy na scenie, ale w życiu codziennym jest dla mnie bardzo kłopotliwa.

Wszystko działo się bardzo szybko, bo wcześniej wydaliśmy już inne piosenki, którymi zainteresował się magazyn "NME" i środowisko związane z indie-rockiem, ale po premierze "Naive" znaleźliśmy się w całkiem nowej rzeczywistości. Pojawiła się nowa, większa publiczność, ale jednocześnie przyszło zainteresowanie ze strony prasy brukowej. To był moment, w którym moje życie zostało przewrócone do góry nogami. Pamiętam takie sytuacje, kiedy szliśmy do pubu, a tam nagle spotykały nas jakieś problemy związane z tym, że ludzie chcieli z nami porozmawiać. Byli wśród nich tacy, którzy za punkt honoru stawiali sobie to, aby udowodnić, że staliśmy się aroganckimi palantami, więc dość mocno przekraczali nasze granice, by nas sprowokować do bycia niemiłymi. Nie czułem się zbyt bezpiecznie. Dochodził do tego fakt, że mieszkaliśmy w Brighton, które nie jest dużym miastem, więc znaliśmy się i graliśmy wspólnie z większością miejscowych zespołów. Ale nasz sukces sprawił, że wytworzył się miedzy nami podział, wynikający z tej naszej nagłej popularności. Byliśmy w dziwnym położeniu, bo z jednej strony bardzo się cieszyliśmy, ale z drugiej – doświadczaliśmy pewnego ostracyzmu we własnym domu.

Sytuacja była trudna, a niektórzy byli zwyczajnie zazdrośni, ale z kolei graliśmy też wtedy nasze pierwsze, duże koncerty, na przykład w Japonii, gdzie przyszło mnóstwo ludzi. Tak, że nie było nam bardzo przykro. Dzisiaj z rozpoznawalnością radzę sobie zdecydowanie lepiej, a też presja jest już znacznie mniejsza. Mogę spokojnie pójść do sklepu po mleko i czasami zdarzy się, że ktoś podejdzie i powie, że lubi moje piosenki, ale to jest akurat zawsze bardzo miłe.

W jednym z wywiadów, którego udzieliłeś przed wydaniem drugiego albumu, powiedziałeś, że poważnie zastanawiałeś się nad rozwiązaniem zespołu. To właśnie z powodu tej początkowej presji?

Wydaje mi się, że miałem na myśli to, że - jako zespół - nie byliśmy stabilni. Tego wywiadu, o którym mówisz, udzieliłem w okresie, gdy nasz basista Max, a następnie perkusista Paul odchodzili z The Kooks i było mi bardzo ciężko wyobrazić sobie, jak moglibyśmy kontynuować działalność bez nich. Z rożnych powodów Hugh (Harris, gitarzysta i współzałożyciel grupy – red.) i ja ostatecznie postanowiliśmy działać dalej i dzisiaj bardzo się cieszę, że podjęliśmy taką decyzję. Natomiast wtedy było nam naprawdę trudno, bo patrzyliśmy na to, jak dwóch naszych przyjaciół zmaga się z bardzo różnymi, ale bardzo prawdziwymi problemami. Nie było tak, że doszło między naszą czwórką do rozpadu z powodów osobistych. Oni po prostu musieli zająć się swoimi sprawami, które były na tyle poważne, że uniemożliwiły im pozostanie w zespole. I w tamtym momencie faktycznie dużo myślałem nad zakończeniem lub choćby zawieszeniem działalności The Kooks.

Na szczęście posłuchałem dobrych rad i jestem przekonany, że dokonałem dobrego wyboru, ponieważ przy czwartym albumie "Listen" znów stanęliśmy na nogi. Zaczęliśmy tworzyć nową muzykę, która była inna od tego, co nagraliśmy wcześniej, a dzięki temu cały proces był dla nas ekscytujący. Wszystko, co wydarzyło się po drodze, było tego warte i zaprowadziło nas do miejsca, w którym na nowo odkryliśmy iskrę napędzającą nas do działania.

Dziś jeszcze odczuwasz presję związaną z nowym materiałem?

Po wydaniu kilku płyt presja się zmienia. Wiadomo, że często artysta czy zespół kojarzą się fanom z konkretnym czasem w ich życiu. I nawet jeśli lubimy jakieś nowe propozycje - bo sam również tak mam - to jednak te pierwsze piosenki stają się dla odbiorców rodzajem kapsuły czasu. My na pewno mamy co najmniej kilka takich utworów, więc nie ma w nas już presji związanej ze stworzeniem czegoś trwałego, bo to mamy i nie czujemy już, że musimy coś w tej kwestii udowadniać sobie czy innym. Kiedy gra się przez tyle lat, ile gramy, to już nie o to chodzi. Zaczyna chodzić o to, aby stawać się coraz lepszym, bo też czasy się zmieniają. To jest ta nowa presja, którą czasami odczuwam.

Branża muzyczna bardzo zmieniła się od naszego debiutu. Chociaż nie mam potrzeby na siłę udowadniać, że ciągle, w taki sam sposób, jestem w stanie trafiać do publiczności, zwłaszcza tej młodszej, to cały czas chcę tworzyć jak najlepszą muzykę i pisać świetne teksty. Natomiast robienie tego w dzisiejszych czasach na pewno jest dla mnie wyzwaniem, ponieważ sposób wydawania muzyki jest tak bardzo inny od tego, który pamiętam sprzed 16 lat. A i tak uważam, że radzimy sobie z tymi zmianami całkiem nieźle, jednocześnie czerpiąc radość z tego, co tworzymy. Dlatego wydaje mi się, że ogólnie tej presji jest we mnie na pewno mniej niż kiedyś. Tym bardziej, że już nie martwię się nominacjami do nagród lub recenzjami krytyków.

Przez lata wypracowaliście własny styl muzyczny, który jest dla odbiorów rozpoznawalny nawet wtedy, gdy eksperymentujecie z instrumentami, elektroniką czy produkcją.

Cieszę się, że tak uważasz, bo tu chodzi o osobowość. Myślę, że jesteśmy dobrzy w przesuwaniu granic muzycznych tak daleko, jak się tylko da i nie przywiązujemy się do jakiejś konkretnej formuły, ale chyba intuicyjnie potrafimy stwierdzić, czy coś jest "nasze". A jeśli nie jest, to potrafimy pokierować utworem tak, aby takim się stał. W każdym razie lubię myśleć, że to kwestia intuicji, która towarzyszy nam podczas tworzenia, grania i nagrywania. Jak widzisz, nie bardzo umiem nawet określić, na czym to polega, więc na pewno nie stoi za tymi dźwiękami jakaś wyższa inteligencja.

Luke Pritchard: jako zespół mamy jeszcze mnóstwo energii i nie czuję się staryMateriały prasowe

Tę osobowość udało wam się utrzymać nawet na wspomnianej już, czwartej płycie "Listen", która chyba najbardziej wyróżnia się stylistycznie w waszej dyskografii.

Płyta "Listen" faktycznie już z samego założenia miała być inna. Między innymi dlatego, by trochę nas ożywić - żebyśmy nie popadli w nudę. Ten album opowiada o komunikacji i chemii między ludźmi. W tamtym okresie chcieliśmy współpracować z kimś nowym, aby stworzyć nową jakość. Wiedziałem, że przyszedł czas, abym zaczął myśleć o pisaniu i graniu w trochę inny sposób niż do tej pory, bo inaczej zostałbym w tyle. W każdym razie tak się czułem, a jedyną możliwością zmiany tego stanu była nauka poprzez doświadczenie pracy z innymi osobami. Nie da się cały czas być zamkniętym w sobie, trzeba otworzyć się na nowe rzeczy, nawet jeśli początkowo są one dla nas niewygodne. Dlatego uczyłem się nowych technik pracy w studiu i pisałem w trakcie nagrywania, co było dla mnie dużą nowością, jako że wcześniej pisałem w samotności, a do studia przynosiłem już gotowe kawałki. Wiem, że to może się komuś wydawać proste i oczywiste, ale dla mnie było to dziwne doświadczenie. Natomiast jeśli chodzi o sam styl muzyczny, to korzystaliśmy z gospel, R'n'B i rock'n'rolla, które od zawsze były słyszalne w naszej muzyce, choć może faktycznie w tym albumie były trochę bardziej intensywne. Dla mnie "Listen" to czas szukania inspiracji, uczenia się i dojrzewania. Cały proces powstawania tej płyty był dla mnie czasem, który ożywił moją miłość do muzyki, bo wcześniej miałem poczucie, że zespół trochę utknął w martwym punkcie.

Było to związane z samą muzyką, czy jeszcze czymś innym, co działo się w zespole?

Myślę, że to była mikstura wszystkiego po trochu. Nowe brzmienie produkcji i inne metody nagrywania to jedno, ale też sposób, w jaki pracowaliśmy ze sobą przez wcześniejsze lata, wchodząc do jednego pomieszczenia i grając na "raz, dwa, trzy" – wszystko to spowodowało, że powtarzaliśmy pewien schemat, a to z kolei doprowadziło nas do pewnego odrętwienia.

Przy takich zmianach zawsze znajdą się słuchacze, którzy powiedzą, że "to już nie jest to samo The Kooks, które uwielbiałem". Jak reagujesz na tego typu komentarze?

Wiesz co, myślę, że móc coś takiego o sobie usłyszeć to duży przywilej, bo traktuję takie komentarze jako komplementy. To, co mnie przeraża, to myśl, że moglibyśmy nagrywać w kółko tę samą piosenkę. To jest naprawdę straszna wizja, bo nie ma nic gorszego niż bylejakość w twórczości, robienie na okrągło tej samej muzyki w nowych wersjach.

Uważam, że jeśli artysta polaryzuje ludzi muzycznie, to znaczy, że robi coś wartościowego, dlatego tego typu opinie kompletnie mnie nie martwią. Słyszę te komentarze, ale zdecydowanie częściej słyszę, że choć może początkowo kogoś nowe brzmienia zaskoczą, publiczność odnajdowała w nich coś fajnego i to jest świetne. Tym bardziej, że "Listen" pozwoliła nam dotrzeć do słuchaczy, którzy niekoniecznie byli wcześniej fanami indie-rocka, a to jest już zupełnie wspaniałe.

Słuchając was od lat, zawsze miałam wrażenie, że The Kooks mają w sobie dwie strony: jedna jest radosna i taneczna, a druga – rzadziej się pojawia - jest mroczniejsza zarówno muzycznie, jak i w tekstach. I tę drugą stronę po raz pierwszy w dużych dawkach usłyszałam w waszym piątym albumie "Let’s Go Sunshine".

Chyba faktycznie tak jest, bo też większość ludzi ma te dwie strony w sobie. Natomiast prawdą jest, że były utwory, w których przekazałem cięższe emocje, bo takie towarzyszyły podczas pisania, ale jest to raczej rzadkie, bo wolę skłaniać się w piosenkach ku rozrywce, lubię otaczać się pozytywnymi brzmieniami. Ale to ciekawe, co powiedziałeś, szczególnie w przypadku “Let’s Go Sunshine”, bo nagrywając tę płytę, przechodziłem przez bardzo mroczny okres w moim życiu, a to nie mogło pozostać bez znaczenia dla tego, co tworzyłem. Nie byłem wtedy szczęśliwy i to sprawia, że dzisiaj trudno jest mi wracać to do tego albumu.

Jeszcze przed wydaniem tej płyty, na poprzednim albumie znalazła się piosenka "See Me Now", zadedykowana twojemu zmarłemu tacie. To był dla ciebie rodzaj autoterapii?

Tak, trochę tak. Pamiętam, że w związku z tą piosenką wydarzyła się ciekawa sytuacja, bo otrzymaliśmy ofertę, aby sprzedać ją za kwotę około miliona dolarów, ale odmówiliśmy - nie potrafiłem tego zrobić, bo jest dla mnie zbyt osobista.

Są utwory, które na stałe wiążą się z naszym życiem i zawsze bardzo się cieszę, jeśli któryś z moich tekstów do kogoś przemówi, ale prawda jest taka, że każdy z nich powstał najpierw dla mnie. Tego typu piosenki naprawdę potrafią pomagać i wydaje mi się, że jeśli ktoś tworzy, to powinien robić to jak najbardziej szczerze. Czasami warto nawet po prostu usiąść i zapisać to, o czym myślimy i co czujemy. Przelanie uczuć na papier bardzo pomaga w ich odpuszczaniu. Jest to piękne i polega również na dzieleniu się tym, co jest w nas, bo często, kiedy nazwiemy nasze emocje, okazuje się, że wcale nie były aż tak straszne. Pisanie może pomóc, nawet jeśli na początku będzie trochę boleć.  Dla mnie nagranie "See Me Now" było euforycznym doświadczeniem - poczułem się szczęśliwy i ta piosenka bardzo mi pomogła.

Przy tak emocjonalnych tekstach na pewno pojawia się wiele komentarzy, wiadomości, rozmów, w których słuchacze dzielą się z tobą własnymi historiami. Coś z tego wyjątkowo utkwiło ci w pamięci?

Wiele osób mówiło mi, że moje teksty im pomogły, a muzyka ma to do siebie, że potrafi mieć wiele znaczeń w zależności od tego, kto jej słucha. Jedna z ciekawszych historii, jakie pamiętam, dotyczyła piosenki "Do You Wanna". Spotkałem osobę, która doświadczyła przemocy domowej i powiedziała mi, że właśnie ta piosenka jej pomogła. Nie o tym ją napisałem i nigdy w ten sposób o niej nie myślałem, ale ta historia ze mną została, bo pokazuje, jak niezwykłą siłę mogą mieć słowa. Mogą dodać komuś odwagi, aby opuścić toksyczną sytuację. Niewiarygodne, jak plastyczne potrafią być piosenki i nieważne, o czym tak naprawdę zostały napisane, bo ich ostateczny wydźwięk na końcu i tak zależy od odbiorcy.

Myślę, że mam sporo szczęścia, bo wielokrotnie słyszałem, że nasze utwory dają ludziom radość, a to świetne uczucie. Zwłaszcza po koncertach, tym bardziej teraz, kiedy mogliśmy w końcu wrócić na scenę po pandemii. Wydaje mi się, że w najbliższej przyszłości będzie znacznie więcej imprez i festiwali muzycznych, bo wciąż mamy "kaca" po ostatnich paru latach, podczas których nie mogliśmy być blisko siebie. Tym bardziej, że muzyka jest naprawdę ważna w aspekcie duchowym, cokolwiek on oznacza dla każdego z nas. Natomiast, prawdą jest, że pisząc, robię to w pierwszej kolejności dla siebie, więc to tym bardziej niesamowite, kiedy słyszę, że to, co stworzyłem, stało się dla kogoś ważne. To wspaniałe i sam również mam takie piosenki, napisane przez innych, które stały się dla mnie istotne lub potrafią poprawić mi nastrój.

Słuchając waszej najnowszej płyty "10 Tracks to Echo in the Dark", miałam wrażenie, że jest to bardzo dojrzały album. W ostatnich latach wziąłeś ślub, zostałeś po raz pierwszy tatą, czujesz się dojrzalszym człowiekiem?

Mam nadzieję, że jestem. Myślę, że tak, choć muzyka na pewno pomaga w utrzymaniu młodości, co jest świetne, bo dzięki niej można poczuć się trochę jak Piotruś Pan. Tylko z tym także trzeba uważać, bo jeśli pozostanie się w tym stanie zbyt długo, to może stać się destrukcyjny. Myślę, że dziś na pewno jestem bardziej stabilny życiowo. Tak, jak wspominałem – kiedy zaczynaliśmy nagrywać "Let’s Go Sunshine" moje życie było w kompletnej rozsypce. Zupełnie nie wiedziałem, co ze mną będzie. Byłem w złych relacjach, w otoczeniu moim i zespołu było trochę złych ludzi i myślę, że ten najnowszy album opowiada właśnie o pozbywaniu się niezdrowych zależności. Jako zespół mamy jeszcze mnóstwo energii i nie czuję się stary, ale mam wrażenie, że teraz wszystko jest spokojniejsze. I to na pewno daje się odczuć na płycie, bo zarówno muzyka, jak i słowa są bardziej zbalansowane i opowiadają o stawaniu na nogi, więc tak, myślę, że ta płyta jest na pewno dojrzalsza od poprzednich. Inna sprawa jest taka, że kiedy zostajesz rodzicem, to musisz dorosnąć w taki sposób, aby móc nauczyć swoje dziecko odwagi i działania, faktycznie być ojcem, a nie tylko jakimś kolesiem z zespołu.

Opowiadając o nowych piosenkach, powiedziałeś, że jedną z nich – "Beautiful World" – napisałeś dla swojego przyszłego dziecka, choć jeszcze wtedy nie wiedziałeś, że niedługo naprawdę zostaniesz tatą.

Tak, to było dość metafizyczne doświadczenie. Razem z żoną chcieliśmy mieć dzieci, więc to nie była zupełna niespodzianka, ale faktycznie wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, kiedy to się stanie.

Myślę, że żyjemy w czasach, w których wszyscy skupiają się na tym, jak jest źle, opowiadając o tym, że niebawem nastąpi koniec świata, a ja czuję, że taka postawa nie jest słuszna. Tym bardziej, jeśli pomyślimy o poprzednim stuleciu – latach 50. czy 60. - możemy spojrzeć na wszystko z perspektywy i uświadomić sobie, że naprawdę wiele udało się osiągnąć i wcale nie jest nam tak źle. Oczywiście, obecny świat ma wiele problemów, ale kiedy pisałem tę piosenkę, byłem już mocno zmęczony wszechobecną wizją nadciągającej apokalipsy. Myśląc o tym i zastanawiając się nad sprowadzeniem na świat nowego życia, chciałem spróbować znaleźć sposób, aby móc powiedzieć dziecku o tym, co się dzieje, ale jednocześnie móc przekazać mu pozytywne myśli. Jest wśród nas tak wielu dobrych ludzi, dzieje się tak wiele niesamowitych rzeczy i naprawdę warto jest walczyć w tej dobrej walce. Tego chcę nauczyć swojego syna.

Autorka/Autor:Estera Prugar

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Paul Johnson

Pozostałe wiadomości

53 lata po zaginięciu samolotu z pięcioma osobami na pokładzie w amerykańskim stanie Vermont, eksperci twierdzą, że odnaleźli wrak maszyny - pisze portal telewizji NBC News.

Zniknął tuż po starcie. Możliwy przełom po "53 latach niepewności"

Zniknął tuż po starcie. Możliwy przełom po "53 latach niepewności"

Źródło:
NBC News

Dwóch turystów zaginęło w ostatnich dniach na greckich wyspach Amorgos i Samos. Zarówno Amerykanin, jak i Holender wyszli na piesze wędrówki, z których nie wrócili. Lokalne służby prowadzą akcje poszukiwawcze. Pomagają w nich również ochotnicy. Greckie służby przypominają, że kraj mierzy się obecnie z falą dużych upałów.

Zaginieni turyści na dwóch greckich wyspach. Łączy ich jedno

Zaginieni turyści na dwóch greckich wyspach. Łączy ich jedno

Źródło:
BBC, CNN

19-latka, której ciało znaleziono w połowie listopada 2023 roku w jednym z mieszkań w centrum Poznania, zmarła z powodu zażycia fentanylu. Potwierdziły to wyniki badań toksykologicznych.

19-latka znaleziona martwa w mieszkaniu, "przyczyną śmierci był fentanyl"

19-latka znaleziona martwa w mieszkaniu, "przyczyną śmierci był fentanyl"

Źródło:
tvn24.pl

Sejmowa komisja regulaminowa nie zgodziła się na uchylenie immunitetu wiceministrze edukacji Katarzynie Lubnauer. Wnosił o to kojarzony z aferą hejterską były wiceszef ministerstwa sprawiedliwości za ostatnich rządów PiS, Łukasz Piebiak. Jego zdaniem, posłanka KO obraziła go w wypowiedziach medialnych i naruszyła jego dobre imię.

Immunitet Katarzyny Lubnauer. Decyzja sejmowej komisji

Immunitet Katarzyny Lubnauer. Decyzja sejmowej komisji

Źródło:
PAP

Był po służbie, gdy zobaczył, jak auto jadące przed nim nagle się zatrzymuje. Wysiadła z niego zdenerwowana kobieta, wyjęła dziecko i wzywała pomocy. Sierżant Adrian Ziarko z augustowskiej policji podbiegł do niej. Okazało się, że trzyletnia dziewczynka zadławiła się lizakiem.

Zatrzymała auto na środku ulicy, wyjęła córkę i wołała o pomoc

Zatrzymała auto na środku ulicy, wyjęła córkę i wołała o pomoc

Źródło:
tvn24.pl

Ukraina otrzyma 50 miliardów dolarów z tytułu wykorzystania zysków z zamrożonych w UE i krajach G7 rosyjskich aktywów - donosi Reuters. Osiągnięto porozumienie na szczycie państw G7.

Miliardy dolarów z rosyjskich zysków trafią do Ukrainy

Miliardy dolarów z rosyjskich zysków trafią do Ukrainy

Źródło:
PAP

Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza "wszelkie podróże do Rosji". Wskazuje między innymi, że ze względu na ograniczony personel dyplomatyczny możliwość udzielenia bezpośredniej pomocy konsularnej obywatelom polskim jest "bardzo ograniczona".

MSZ ostrzega przed podróżami do Rosji. Pomoc "bardzo ograniczona"

MSZ ostrzega przed podróżami do Rosji. Pomoc "bardzo ograniczona"

Źródło:
tvn24.pl

Mirosław M. na początku kwietnia został zatrzymany w Niemczech. Teraz tamtejszy sąd wydał zgodę na przekazanie mężczyzny Polsce. Wróci w przyszłym tygodniu. Za zabicie dwóch kobiet grozi mu dożywocie.

Matka i córka zginęły od ciosów siekierą. Podejrzany o zbrodnię wróci do Polski

Matka i córka zginęły od ciosów siekierą. Podejrzany o zbrodnię wróci do Polski

Źródło:
PAP

Małgorzata Paprocka została powołana w czwartek przez Andrzeja Dudę na stanowisko szefowej Kancelarii Prezydenta. Zastąpiła Grażynę Ignaczak-Bandych. O zmianach poinformowała Kancelaria Prezydenta na swej stronie internetowej.

Roszady w Kancelarii Prezydenta

Roszady w Kancelarii Prezydenta

Źródło:
PAP

- Ukraina i Japonia podpisały w czwartek na marginesie szczytu G7 porozumienie w sprawie bezpieczeństwa - przekazał prezydent Wołodymyr Zełenski. "W 2024 roku Japonia przekaże Ukrainie 4,5 miliarda dolarów i będzie nas wspierać przez cały 10-letni okres obowiązywania umowy" - oznajmił w mediach społecznościowych.

Japonia i Ukraina podpisały "wyjątkowy dokument"

Japonia i Ukraina podpisały "wyjątkowy dokument"

Źródło:
Reuters, tvn24.pl

Rozwiązanie Zgromadzenia Narodowego przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona doprowadziło do potajemnych negocjacji i zbratania się partii Republikanów ze skrajnie prawicowym Zjednoczeniem Narodowym. Lider Republikanów został wyrzucony z partii, choć Eric Ciotti nie chce się temu podporządkować. Siedzibę partii zamyka na klucz, a z dziennikarzami rozmawia przez okno.

Rozwiązany parlament, potajemne negocjacje i bunt przewodniczącego Republikanów

Rozwiązany parlament, potajemne negocjacje i bunt przewodniczącego Republikanów

Źródło:
Fakty po Południu TVN24

- Doszło do poważnego zachorowania, niestety rokowania dowódcy są niepewne - między innymi takie słowa było słychać podczas środowej transmisji na żywo z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, po czym transmisja została przerwana. Zdarzenie zaniepokoiło internautów, jednak NASA wydała już w tej sprawie wyjaśniający wszystko komunikat.

Rokowania dowódcy są "niepewne". Zerwana transmisja ze stacji kosmicznej, NASA tłumaczy

Rokowania dowódcy są "niepewne". Zerwana transmisja ze stacji kosmicznej, NASA tłumaczy

Źródło:
Reuters, tvn24.pl

- Chcę zmienić Cieśninę Tajwańską w bezzałogowe piekło - tak plany USA na wypadek inwazji zbrojnej Chin na Tajwan miał opisać głównodowodzący amerykańskich sił w regionie Indo-Pacyfiku. Admirał udzielił wywiadu dziennikarzowi "Washington Post" na marginesie niedawnego forum Shangri-La w Singapurze.

"Bezzałogowe piekło", które ma powstrzymać Chiny. Admirał o tajnych planach USA

"Bezzałogowe piekło", które ma powstrzymać Chiny. Admirał o tajnych planach USA

Źródło:
Washington Post, Taipei Times, South China Morning Post, tvn24.pl

- Ujawniliśmy wyborczą dziuplę PiS. W jakimś starym garażu produkowano materiały wyborcze posła Marcina Romanowskiego, który jest bohaterem afery Funduszu Sprawiedliwości - powiedział na konferencji przewodniczący zespołu do spraw rozliczeń rządu PiS Roman Giertych. Zapowiedział, że nagrania zostaną przekazane do Państwowej Komisji Wyborczej "z pytaniem o to, czy Prawo i Sprawiedliwość w swoim sprawozdaniu finansowym za wybory w 2023 roku zamieściło produkcję tych banerów". Romanowski zapewnia, że prowadził swoją kampanię zgodnie z prawem.

"Ujawniliśmy wyborczą dziuplę". Przekazują nagrania do PKW

"Ujawniliśmy wyborczą dziuplę". Przekazują nagrania do PKW

Źródło:
TVN24

Wyż Yogi na razie wpływa na pogodę w naszym kraju. Już wkrótce jego miejsce zajmie niż, za sprawą którego w weekend i na początku następnego tygodnia pojawią się burze. Po weekendzie czeka nas również pierwszy upał.

Kiedy Yogi ustąpi Valesce, zacznie się dziać

Kiedy Yogi ustąpi Valesce, zacznie się dziać

Źródło:
tvnmeteo.pl

W pobliżu grupy turystów, która była na przełęczy Łącznik (Góry Izerskie), uderzył piorun - przekazał Adam Tkocz, naczelnik karkonoskiej grupy GOPR.

Piorun uderzył obok grupy turystów, są poszkodowani

Piorun uderzył obok grupy turystów, są poszkodowani

Źródło:
tvn24.pl

Gdzie jest burza? W czwartek 13.06 nad Polską pojawiają się wyładowania atmosferyczne. Towarzyszy im dość silny wiatr i deszcz. Śledź aktualną sytuację pogodową na tvnmeteo.pl.

Gdzie jest burza? Miejscami silnie pada i wieje

Gdzie jest burza? Miejscami silnie pada i wieje

Aktualizacja:
Źródło:
tvnmeteo.pl

Ława przysięgłych z Florydy uznała, że ​​znana na całym świecie ze sprzedaży bananów firma Chiquita Brands International jest odpowiedzialna za finansowanie kolumbijskiej grupy paramilitarnej Autodefensas Unidas de Colombia (AUC). Jest ona uznana przez Stany Zjednoczone za organizację terrorystyczną - donosi CNN.

Znany na całym świecie producent bananów uznany winnym wspierania terrorystów

Znany na całym świecie producent bananów uznany winnym wspierania terrorystów

Źródło:
CNN

Polski Instytut Sztuki Filmowej złożył zawiadomienie do CBA. Chodzi o nieprawidłowości przy przyznawaniu dotacji. Złożono też zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Warszawie w sprawie niegospodarnego wydatkowania środków Instytutu poprzez zakup urządzeń przeznaczonych do rejestrowania rozmów.

PISF kieruje zawiadomienia do CBA i prokuratury

PISF kieruje zawiadomienia do CBA i prokuratury

Źródło:
PAP

Jest śledztwo w sprawie podejrzenia przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez byłych: premiera i szefa KPRM oraz pracowników resortu aktywów państwowych w związku z zakupem środków ochrony indywidualnej podczas pandemii COVID-19 w 2020 roku - podała warszawska prokuratura.

Jest śledztwo dotyczące byłego premiera i szefa jego kancelarii. Chodzi o działania w czasie pandemii

Jest śledztwo dotyczące byłego premiera i szefa jego kancelarii. Chodzi o działania w czasie pandemii

Źródło:
PAP, tvn24.pl

Studenci protestują przed bramą główną Uniwersytetu Warszawskiego w obronie Palestyny. Demonstracji towarzyszą okrzyki. Obecna jest też policja.

Studenci przed uniwersytetem. "Rektorze, gdzie jesteś, gdy mordują dzieci"

Studenci przed uniwersytetem. "Rektorze, gdzie jesteś, gdy mordują dzieci"

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Prokurator generalny Adam Bodnar przekazał do Sejmu wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie posła Adama Szłapki (Koalicja Obywatelska) do odpowiedzialności karnej. Sprawa dotyczy potrącenia 16-letniej rowerzystki na Saskiej Kępie w Warszawie.

Wniosek o uchylenie immunitetu Adamowi Szłapce za potrącenie rowerzystki. "Zrzeknę się od razu"

Wniosek o uchylenie immunitetu Adamowi Szłapce za potrącenie rowerzystki. "Zrzeknę się od razu"

Źródło:
PAP

Biały bizon urodził się w amerykańskim Parku Narodowym Yellowstone. Według ekspertów, taki przypadek zdarza się raz na 10 milionów narodzin. Tymczasem zamieszkujący okoliczne tereny rdzenni Amerykanie uznali te narodziny za znak i spełnienie ich dawnej przepowiedni.

Przypadek jeden na miliony. Rdzenni Amerykanie mówią o spełnieniu przepowiedni

Przypadek jeden na miliony. Rdzenni Amerykanie mówią o spełnieniu przepowiedni

Źródło:
CBS News, BBC, tvn24.pl

Uczniowie wracali z wycieczki do Krakowa, kiedy nagle ich autokar zaczął zjeżdżać na przeciwległy pas drogi. Kierowca stracił przytomność. Błyskawicznie zareagowały nauczycielki – jedna przejęła kierownicę, a dwie odciągnęły nieprzytomnego mężczyznę. Pojazd udało się zatrzymać.

Kierowca autokaru stracił przytomność, nauczycielka przejęła kierownicę

Kierowca autokaru stracił przytomność, nauczycielka przejęła kierownicę

Źródło:
tvn24.pl

- W moim środowisku nie spotkałem się jeszcze z aż taką wrogością do innego człowieka - powiedział przed kamerą TVN24 uczeń klasy policyjnej z VII LO w Sosnowcu. W Zagłębiowskim Parku Sportowym młodzież ustawiła znicze, aby oddać hołd skatowanemu tam na śmierć 28-letniemu Marcinowi Mizie. Młody mężczyzna został pobity przez trzech 16-latków. Miał stanąć w obronie osoby, którą zaczepiali. Zmarł w szpitalu w wyniku odniesionych obrażeń. Rzecznik UM w Sosnowcu Rafał Łysy poinformował, że sam teren imprezy był przez organizatora odpowiednio zabezpieczony, a do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło na drodze prowadzącej do tego miejsca.

Mieszkańcy Sosnowca poruszeni śmiercią skatowanego piłkarza. "Nikt nie zareagował"

Mieszkańcy Sosnowca poruszeni śmiercią skatowanego piłkarza. "Nikt nie zareagował"

Źródło:
TVN24, PAP

Gryficcy policjanci zatrzymali rodziców, którzy bili swoją roczną córeczkę gałęziami, a wcześniej szukali dla dziecka egzorcysty. Dziewczynka przebywa w szpitalu, jest w dobrym stanie. Kobieta trafiła na oddział psychiatryczny, ojciec do aresztu.

Bili roczną córkę gałęziami. "Szukali dla dziecka egzorcysty"

Bili roczną córkę gałęziami. "Szukali dla dziecka egzorcysty"

Źródło:
PAP

Jin, jeden z członków k-popowego zespołu BTS, zakończył w środę 18-miesięczną służbę wojskową. Z tej okazji w czwartek 31-latek zamierza uściskać tysiąc swoich fanów. Tego samego dnia muzyk zagra też koncert na żywo. Wystąpi przed widownią złożoną wyłącznie z najbardziej zagorzałych członków ARMY - fanklubu boysbandu.  

Gwiazdor zespołu BTS kończy służbę wojskową mocnym akcentem

Gwiazdor zespołu BTS kończy służbę wojskową mocnym akcentem

Źródło:
BBC, CNN

37-latka, która podczas rzeszowskich Juwenaliów wjechała w ławkę, na której siedziały dwie osoby, usłyszała zarzuty spowodowania wypadku komunikacyjnego i kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Grzywnę, która jej grozi, policja wstępnie oszacowała na blisko 800 tysięcy złotych.

Luksusowym autem uderzyła w ławkę. Była pijana, może ją to kosztować 800 tysięcy złotych

Luksusowym autem uderzyła w ławkę. Była pijana, może ją to kosztować 800 tysięcy złotych

Źródło:
tvn24.pl

"Wywiad, propaganda, a nawet przygotowywanie aktów sabotażu to główny zakres pracy dużej liczby rosyjskich 'dyplomatów' w UE" - podkreśliło ośmioro ministrów spraw zagranicznych w liście do szefa unijnej dyplomacji Josepa Borrella. Ministrowie chcą zakazać rosyjskim dyplomatom swobodnego przemieszczania się po krajach Unii Europejskich. Pod listem podpisał się między innymi szef polskiego MSZ Radosław Sikorski.

Restrykcje dla rosyjskich dyplomatów. Ministrowie chcą ograniczyć ich przemieszczanie

Restrykcje dla rosyjskich dyplomatów. Ministrowie chcą ograniczyć ich przemieszczanie

Źródło:
PAP

Jedna z najstarszych fabryk czekolady na świecie ma zostać zamknięta. Istniejąca od 1848 roku francuska fabryka Chocolat Poulain zatrudnia obecnie 109 osób. Wszyscy mają stracić pracę. Plan likwidacji fabryki ma zostać ogłoszony w czwartek.

Jedna z najstarszych fabryk czekolady do likwidacji

Jedna z najstarszych fabryk czekolady do likwidacji

Źródło:
lesechos.fr, tvn24.pl, Brittanica
Strażacy na Lotnisku Chopina nie dojechali na czas. Ujawniamy wyniki kontroli

Strażacy na Lotnisku Chopina nie dojechali na czas. Ujawniamy wyniki kontroli

Źródło:
tvn24.pl
Premium

Samolot podnosi się z pasa startowego, gdy tuż za nim, na tym samym pasie, ląduje już inny - taką scenę widać na filmie opublikowanym w mediach społecznościowych. Komentujący uznał to "przykład synchronizacji lądowania", ale wielu internautów nie wierzy w prawdziwość filmu. Jaka jest prawda?

"Ciekawy przykład synchronizacji" lądowania i startu samolotów? Wręcz przeciwnie

"Ciekawy przykład synchronizacji" lądowania i startu samolotów? Wręcz przeciwnie

Źródło:
Konkret24

Magazyn "Variety" pisze, że najbardziej oczekiwany tytuł tego roku - "Joker 2: Folie à Deux" Todda Phillipsa będzie miał premierę podczas zbliżającego się festiwalu filmowego w Wenecji. Podobnie jak "Maria" Pablo Larraina - opowiadająca o słynnej śpiewaczce operowej Marii Callas z Angeliną Jolie w roli głównej oraz film "Modi" Johnny'ego Deppa - przedstawiający życie niezwykłego włoskiego malarza Amedeo Modiglianiego.

"Variety": premiery w Wenecji "Joker 2", "Maria" z Angeliną Jolie i "Modi" w reżyserii Deppa

"Variety": premiery w Wenecji "Joker 2", "Maria" z Angeliną Jolie i "Modi" w reżyserii Deppa

Źródło:
"Variety", "The Hollywood Reporter", tvn24.pl

O różnorodność trzeba zadbać, jej trzeba pilnować z czułością, wrażliwością, ale czasami też siłą. Zwłaszcza jak patrzymy na to, co dzieje się w Sejmie na temat związków partnerskich - powiedział Piotr Jacoń, który został Ambasadorem Różnorodności według miesięcznika "My Company Polska". Mówił też o swoim reportażu "Tego nie ma w umowie koalicyjnej", który przedstawia historię Elżbiety i Renaty, które żyją razem od 30 lat, i o sporze koalicji w kwestii ustawy o związkach partnerskich.

"Robota polityków polega na tym, żeby dogadać się, obiecywali to takim osobom jak Elżbieta i Renata"

"Robota polityków polega na tym, żeby dogadać się, obiecywali to takim osobom jak Elżbieta i Renata"

Źródło:
TVN24

Piotr Jacoń, dziennikarz TVN24, został Ambasadorem Różnorodności. To wyróżnienie przyznawane przez miesięcznik "My Company Polska" organizacjom, firmom i osobom, które promują różnorodność i równość. Jacoń został wyróżniony za "dziennikarstwo przełamujące tabu i otwierające oczy na potrzeby drugiego człowieka".

Nagroda, ale też "wyzwanie i zadanie". Dziennikarz TVN24 Piotr Jacoń ambasadorem różnorodności

Nagroda, ale też "wyzwanie i zadanie". Dziennikarz TVN24 Piotr Jacoń ambasadorem różnorodności

Źródło:
TVN24, My Company Polska

KRRiT rozstrzygnęła wniosek spółki TVN S.A. w sprawie udzielenia koncesji na kolejne 10 lat, na rozpowszechnianie programu satelitarnego wyspecjalizowanego, adresowanego do kobiet, pod nazwą "TVN Style" - podało Biuro Prasowe TVN.

TVN Style z koncesją na kolejne 10 lat 

TVN Style z koncesją na kolejne 10 lat 

Źródło:
tvn24.pl

Platforma streamingowa Max zadebiutowała w Polsce. W jednym miejscu każdy może znaleźć coś dla siebie. - Absolutne hity filmowe, spektakularne seriale oraz bibliotekę kochanych i ikonicznych seriali HBO - mówił w TVN24 szef streamingu Warner Bros. Discovery w Polsce Maciej Gozdowski. 

Max już w Polsce. Debiut platformy

Max już w Polsce. Debiut platformy

Źródło:
tvn24.pl

Najnowszy dokument Martyny Wojciechowskiej, jest już dostępny na platformie Max. "Hope" przenosi widzów do jednego z najbiedniejszych i najsilniej dotkniętych głodem państw na świecie, gdzie dzieci padają ofiarami przerażającego procederu.  

Dzieci oskarżane o czary. "Hope", nowy dokument Martyny Wojciechowskiej, już dostępny w Max 

Dzieci oskarżane o czary. "Hope", nowy dokument Martyny Wojciechowskiej, już dostępny w Max 

Źródło:
tvn24.pl

Jedni krytykują grafiki zdobiące autokar polskiej reprezentacji na Euro 2024, inni oburzają się, że taki sam autobus dostała reprezentacja Ukrainy. Dlaczego tak jest i skąd takie zdobienie wozów? Wyjaśniamy.

"Ukraina ma taki sam autobus jak Polska"? Nie tylko ona

"Ukraina ma taki sam autobus jak Polska"? Nie tylko ona

Źródło:
Konkret24