Co roku w Pasiece pod Żychlinem w powiecie kutnowskim na monitorowanym gnieździe można na żywo podglądać bocianią parę - Ryśka i Rysię. Ptaki odchowują zazwyczaj od dwóch do czterech piskląt. Jednak w tym roku wydarzało się coś, czego nikt się nie spodziewał. Rodzina doczekała się licznego potomstwa, które rzadko zdarza się wśród bocianów białych.
Bocianie sześcioraczki
Jak informuje Artur Paul ze Stowarzyszenia "Pomagam Bocianom", rodzina "Ryśków" ma liczące sześć osobników potomstwo - to, patrząc na statystyczną parę lęgową bocianów w Polsce, bardzo dużo. - Ta szóstka jest ogromnym zaskoczeniem, bo był okres w pogodzie dość chłodny, bardzo mało dla nich sprzyjający i nie oczekiwaliśmy takiego super startu okresu lęgowego, ale dzielnie się spisały - informuje społecznik.
W poprzednim roku para odchowała pięć bocianów, co też było nie lada wyczynem.
Obserwacja gniazda
Wykarmienie szóstki potomstwa w związku z panującą suszą i brakiem pokarmu, może być trudne, dlatego gniazdo i to, co się w nim dzieje, jest bacznie obserwowane. - Codziennie prowadzona jest statystyka, ile było karmień, mniej więcej, które pisklęta zjadły, a które nie zjadły. Najbardziej skupiamy się na tych dwóch ostatnich, które się wylęgły, bo one mają najtrudniej, bo wiadomo, że różnica między tymi wyklutymi jako pierwsze a tym na końcu jest znacząca i siła, którą dysponują "starszaki", czasami nie pozwala na dojście do pożywienia - przekazuje Paul. - Gdyby się okazało, że te najmłodsze pisklęta nie dają sobie rady, wtedy będziemy interweniować i podejmiemy próbę wyciągnięcia tych piskląt z gniazda i odchowamy je u nas w ośrodku, ale na chwilę obecną tych karmień jest dość sporo, w ciągu dnia jest około 16 posiłków, nie za każdym razem te maluchy jedzą, ale najważniejsze, że ten pokarm do nich w jakimś stopniu dociera - dodaje.
Ośrodek rehabilitacji bocianów
Od czterech lat w Pasiece pod Żychlinem działa pierwszy w województwie łódzkim ośrodek rehabilitacji bociana białego i czarnego.
Społecznik stara się o przeniesienie ośrodka do pobliskiej gminy Oporów, gdzie jest więcej miejsca.
- To będzie jeden z największych tego typu ośrodków w Polsce. Będzie w nim przebywało kilkadziesiąt bocianów białych i czarnych, które albo zostały wyrzucone z gniazda przez rodziców, albo porażone prądem lub postrzelone i na pewno nie dałyby sobie rady - podsumowuje Artur Paul.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Stowarzyszenie "Pomagam Bocianom"