Mieli brutalnie pobić i podpalić na stosie z mebli. Prokuratura chce dożywocia

Policja zatrzymała trzech mężczyzn podejrzanych o zabójstwo i podpalenie mieszkania
Trzech mężczyzn podejrzanych o zabójstwo i podpalenie mieszkania (27.03.2025)
Źródło wideo: KMP Chełm
Źródło zdj. gł.: KMP Chełm
Prokuratura domaga się dożywocia dla oskarżonych o zabicie dwóch mężczyzn w mieszkaniu w Chełmie na Lubelszczyźnie. Według ustaleń śledczych najpierw brutalnie ich pobili, a potem podpalili na stosie z tekstyliów i mebli.

Sąd Okręgowy w Lublinie zamknął w piątek przewód sądowy, a strony wygłosiły mowy końcowe. Prokuratura Rejonowa w Chełmie domagała się dożywocia dla wszystkich trzech oskarżonych: Tomasza B., Krzysztofa B. i Piotra B. Śledczy nie znaleźli okoliczności łagodzących, uznając wyjaśnienia podejrzanych za przyjętą linię obrony.

- Nikt nic nie widział, a dwie osoby nie żyją - zaznaczył prokurator Przemysław Szaniawski.

Prokurator chce dożywocia

Według niego inicjatorem tego przestępstwa był Tomasz B. Argumentując wniosek o tak surowy wymiar kary, zwrócił uwagę na to, że wszyscy oskarżeni byli wcześniej wielokrotnie karani, a zabójstwa dokonali ze szczególnym okrucieństwem i z premedytacją, gdy pokrzywdzeni po pobiciu stracili możliwości obrony.

- Najczarniejsze karty ludzkości to były te, kiedy kary śmierci wykonywało się w ten sposób, że ludzi się paliło - powiedział prokurator.

Jak zaznaczył, ofiary umierały w cierpieniu. Jeden z mężczyzn zmarł po upływie doby na oddziale oparzeniowym, a drugi na miejscu zdarzenia, oddychając jeszcze w chwili pożaru.

- Nie ma chyba większego udręczenia pokrzywdzonego niż zabijanie na raty - stwierdził.

Oskarżeni
Oskarżeni
Źródło zdjęcia: KMP Chełm

W ocenie prokuratury nie da się w pełni ustalić, w którym momencie nastąpił u oskarżonych zamiar zabójstwa.

- Natomiast nie mam wątpliwości, że ten zamiar był w momencie, kiedy pokrzywdzeni byli bici do nieprzytomności, układani w stos i podpalani - dodał prokurator.

Oskarżeni nie przyznali się w piątek do zarzutów, poza Piotrem B., który przyznał się jedynie do pobicia i przeprosił rodziny ofiar. Krzysztof B. twierdził, że w chwili przestępstwa był w odwiedzinach u partnerki w szpitalu. Jego brat Tomasz B. zaprzeczył, że dokonał przestępstwa, a oskarżenia nazwał pomówieniami. Obrońcy oskarżonych wnieśli o ich uniewinnienie.

Pobili, ułożyli na stosie i podpalili

Z aktu oskarżenia wynika, że w marcu 2025 r. podczas picia alkoholu Tomasz B. z nieustalonego dotąd powodu zaatakował dwóch mężczyzn w wieku 42 i 66 lat. Do ataku dołączyli pozostali oskarżeni, którzy - jak podano - wielokrotnie bili swoje ofiary pięściami oraz kopali po głowach i całym ciele. Najbardziej agresywny był Tomasz B., który uderzył też jedną z ofiar krzesłem w tułów. Moment uderzenia został uwieczniony na nagraniu z prywatnego monitoringu obejmującego kamienicę przy ul. Narutowicza w Chełmie. Według relacji jednego ze świadków zdarzenia "było widać, że oni (oskarżeni) nad sobą nie panują, ten Tomasz B. dostał jakiejś białej gorączki".

Pobici mężczyźni stracili przytomność. Oskarżeni zabrali znalezione w mieszkaniu materiały tekstylne oraz meble i ułożyli te rzeczy oraz pokrzywdzonych na stos, który następnie Tomasz B. podpalił. Po zajęciu pomieszczenia przez ogień oskarżeni wyszli z mieszkania.

66-letni pokrzywdzony zmarł następnego dnia w szpitalu w wyniku wstrząsu oparzeniowego. Stwierdzono u niego rozległe oparzenia czwartego stopnia, a także m.in. tłuczone rany głowy i twarzy, krwiaki. U młodszego z mężczyzn sprawcy spowodowali zwęglenie niemal całej powierzchni ciała z dużymi ubytkami tkanek. Stwierdzono też duże ilości sadzy w drogach oddechowych, wskazujące na życie i oddychanie pokrzywdzonego w momencie pożaru.

Według prokuratury bezpośrednią przyczyną śmierci pokrzywdzonych było ich podpalenie, a oskarżeni "celowo rozciągali w czasie moment pozbawienia życia pokrzywdzonych".

Wyrok ma zapaść 13 maja. 

Źródło: PAP
Czytaj także: