W czwartek, podczas patrolowania ulicy Aleksandrowskiej w Łodzi, policjanci zauważyli samochód osobowy, który poruszał się bez włączonych świateł mijania. Chcieli go skontrolować, dlatego wydali sygnały do zatrzymania. Kierowca je zignorował, gwałtownie przyspieszył. Uciekał ulicami: Limanowskiego, następnie Zawiszy Czarnego, Marysińską, Warszawską, Strykowską.
- W pewnym momencie kierujący utracił panowanie nad pojazdem wypadł z drogi, przejechał przez rów i wjechał w grunt rolny. Dwóch mężczyzn wybiegło z auta i zaczęli biec w kierunku lasu. Po kilku minutach byli już w rękach łódzkich stróżów prawa. Dwóch 19-latków zostało zatrzymanych - podała aspirant Kamila Sowińska z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.
Bez prawa jazdy i na podwójnym gazie
Jak się okazało, kierowca nie miał prawa jazdy i był pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało ponad promil. - Pasażer z kolei był w szoku i zrobił to samo co kierujący - wyjaśniła aspirant Sowińska.
Jakby tego było mało, chwilę przed ucieczką kierowca Seata spowodował kolizję na ulicy Palki w Łodzi. - Uderzył w tył oczekującego na zmianę świateł Forda, po czym uciekł z miejsca zdarzenia. Podejrzany usłyszał zarzuty niezatrzymania się do kontroli drogowej oraz kierowania pojazdu pod wpływem alkoholu, za co grozi mu teraz kara do pięciu lat pozbawienia wolności - podsumowała oficer prasowy łódzkiej policji.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: KMP w Łodzi