Radosław Sikorski wystąpił w poniedziałek w Sejmie na konferencji "Wojna o umysły. Strach, dywersja, dezinformacja".
- Nie możemy już twierdzić, że Rosja podejmuje przeciwko nam wyłącznie działania dezinformacyjne. Rosja toczy przeciwko nam pełnoskalową wojnę kognitywną. Wypowiadam te słowa świadomie. Z perspektywy Kremla jest to wojna z całym Zachodem, wymierzona w nasze sojusze, mająca zniszczyć podstawy sukcesu, nie tylko Polski, ale całego naszego regionu - powiedział.
Sikorski wyjaśnił, że Moskwa prowadzi działania "metodami partyzanckimi". - Najmuje grupy i pojedyncze osoby działające pod wieloma warstwami kamuflażu w przestrzeni trudno dostępnej operacyjnie, której wciąż nie uznajemy za klasyczny teatr działań wojennych. Możemy tę rzeczywistość ignorować, ale pamiętajmy: Rosja naiwność i dobrą wolę zawsze wykorzystuje bez skrupułów. Nie miejmy złudzeń - przestrzegł wicepremier.
Ocenił, że nasz ekosystem informacyjny "jest w stanie oblężenia, a my nie jesteśmy jeszcze dostatecznie odporni". Stwierdził też, że "mamy też rosyjską piątą kolumnę w Polsce".
Sikorski o "setkach miliardów" na rosyjską propagandę
Szef resortu spraw zagranicznych przytoczył skalę rosyjskich operacji. - Pokazują to liczby. W 2025 roku Rosja wydała na propagandę rekordowe sumy, około 1,4 miliarda dolarów [ponad 5 miliardów złotych - red.]. To ponad 118 milionów dolarów, czyli mniej więcej 0,5 miliarda złotych miesięcznie. Od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę Rosja wydała łącznie ponad 6 miliardów dolarów [ponad 22 miliardy złotych] na aparat propagandowy - a to są tylko te sumy, które znamy - zwrócił uwagę.
Sikorski podał też przykłady operacji dezinformacyjnych, takich jak Doppelganger, Portal Combat, False Facade i African Initiative, które operują zarówno w Europie, Stanach Zjednoczonych, jak i Afryce. - A przecież nie wszystkie operacje udaje się nam wykryć - powiedział.
Wicepremier porównał też rosyjskie operacje do działań unijnych. Stwierdził, że "różnica jest druzgocąca". - Flagowe inicjatywy Unii w zakresie przeciwdziałania dezinformacji, w tym na przykład EUvsDisinfo i Europejskie Obserwatorium Mediów Cyfrowych dysponują budżetami w przedziale od dwóch do 11 milionów euro rocznie [od prawie 8,5 milionów złotych do ponad 46,5 milionów złotych - red.]. Łącznie wydatki na poziomie unijnym wynoszą zaledwie kilkadziesiąt, najwyżej kilkaset milionów euro - wyliczył.
- Rosja wydaje miliardy, aby kształtować przestrzeń informacyjną na swoją korzyść. Wspólnota demokratyczna tymczasem wciąż dyskutuje, czy przeciwdziałanie FIMI [Foreign Information Manipulation and Interference - manipulacja i ingerencja w informacje zagraniczne - red.] zasługuje na odrębną pozycję w budżecie - skwitował.
- Rosja, która wpisała wojnę kognitywną do swojej doktryny, nie ukrywa swoich celów: siać zamęt, osłabiać wolę oporu, godzić w wartości demokratyczne, fabrykować i podsycać podziały - podkreślił.
Sikorski: Rosja utrzymuje nas w stanie nieustannej polaryzacji
Dodał, że te zjawiska widać też w Polsce. - Widzimy to w Polsce, chociażby w ostatnich dniach. [Rosja - red.] utrzymuje nas w stanie nieustannej polaryzacji, bo tak jesteśmy łatwiejsi do rozegrania. Walka z tym zjawiskiem jest niezwykle trudna. Nie możemy, nie chcemy i nie będziemy ograniczać wolności słowa, bo jesteśmy społeczeństwami demokratycznymi - ale wolność słowa nie oznacza wolności od odpowiedzialności za słowo - stwierdził.
Dodał, że "odpowiedzialność za słowa i czyny musi być realna i skutecznie egzekwowana". - Proponuję, abyśmy kierowali się prostą zasadą: to, co jest zakazane w świecie realnym, analogowym, powinno być zakazane również w świecie wirtualnym. Techniczny sposób dostarczania treści nie daje immunitetu na zakazane treści czy na popełnianie przestępstw - podkreślił Sikorski.