Koszty wzrosną o 100 miliardów dolarów. Rachunek zapłacą podróżni

lotnisko podrozny shutterstock_2332599155
Rosną obawy o ceny paliw w wakacje. Komentarze ekspertów i polityków
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
W tym roku linie lotnicze będą musiały wydać na paliwo lotnicze dodatkowe 100 miliardów dolarów - przekazał brytyjski "Guardian". Przedłużająca się wojna USA z Iranem wywołała kryzys na rynku ropy, co przekłada się na wyraźny wzrost cen paliw. Zdaniem ekspertów koszty te odbiją się na wyższych cenach biletów lotniczych.

Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) szacuje, że w związku z prognozowanym wzrostem cen paliwa lotniczego o 70 proc. w skali całego 2026 roku, globalne zyski sektora skurczą się o połowę - do poziomu 23 miliardów dolarów.

- Wysokie ceny ropy będą nieuchronnie oznaczać wyższe ceny biletów. Po prostu nie da się tego uniknąć - powiedział dyrektor generalny IATA, Willie Walsh.

Wysokie koszty linii lotniczych zapłacą podróżni

Walsh zaznaczył, że z przeprowadzonego w branży badania opinii wynika, że pasażerowie są już pogodzeni z podwyżkami i gotowi wydawać więcej. - Wielką niewiadomą pozostaje to, jak długo podróżni i firmy przewozowe będą w stanie tolerować tak wysokie koszty połączeń - powiedział.

Przemawiając na szczycie IATA w Rio de Janeiro, Walsh określił obecną sytuację jako "nieprzewidywalny czas pełen wyzwań", w którym linie lotnicze muszą operować na "drastycznie niskich marżach". - To będzie ogromne wyzwanie. Dla wielu linii lotniczych tak drastyczny wzrost wydatków na paliwo stanowi wręcz zagrożenie egzystencjalne - powiedział.

Szef IATA uspokoił jednak, że obawy przed ewentualnymi brakami paliwa na rynku zostały już zażegnane i mimo gwałtownie rosnących kosztów, obecnej sytuacji nie można porównywać z kryzysem z czasów pandemii COVID-19.

- Mówimy o branży, która wciąż jest rentowna i wciąż prognozuje wzrost. Ruch lotniczy wzrósł o 2 proc. Jeśli wyłączymy z tego wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie, to dla reszty świata warunki rynkowe pozostają całkiem optymistyczne - podsumował Walsh.

Pasażerowie gotowi płacić więcej

Z kolei dyrektor generalny British Airways (BA) ocenił, że podwyżki cen biletów najmocniej uderzą w pasażerów tras dalekobieżnych oraz klientów klasy biznes. Rozmawiając z dziennikarzami w kuluarach konferencji, Sean Doyle stwierdził, że "nie da się od tego uciec - jeśli paliwo drożeje, bilety też muszą zdrożeć".

Doyle zasugerował jednak, że ceny wakacyjnych lotów krótkodystansowych, gdzie klienci są najbardziej wrażliwi na koszty, wzrosną na samym końcu. - W przypadku marki takiej jak BA, która obsługuje wiele połączeń dalekobieżnych, ruch korporacyjny oraz segment premium, spodziewamy się większego przełożenia kosztów na ceny końcowe niż u przewoźnika, który rywalizuje wyłącznie na rynku krótkich lotów typowo turystycznych - powiedział dyrektor z BA.

Zgodnie z analizami IATA, około połowa pasażerów jest gotowa zapłacić za bilet znacznie więcej, jeśli ceny będą podążać za kursem ropy. Według Walsha "dobrze to wróży" nadchodzącemu letniemu sezonowi na półkuli północnej. Dane branżowe pokazują również, że w tym roku więcej brytyjskich i europejskich podróżnych zdecyduje się na loty wewnątrz kontynentu. Będą natomiast rezygnować z dalszych wypraw ze względu na utrzymującą się niepewność wokół węzłów lotniczych (hubów) w rejonie Zatoki Perskiej.

OGLĄDAJ: Najnowsze wydanie "Kawy na ławę"
12 1045 kawa cl-0016
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: "Guardian"
Zobacz także: