Rogatki się podnoszą, auta ruszają, a po chwili przejeżdża pociąg. Zbada to komisja kolejowa

TVN24

Aktualizacja:
Okoliczności zdarzenia wyjaśnia PKP PLKTVN24 Łódź
wideo 2/2

- Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby córka nie spojrzała w prawo, zanim wjechała na tory - mówi Agnieszka z Łodzi i pokazuje w sieci nagranie z przejazdu kolejowego w Łodzi. Dróżnik otworzył rogatki chwilę przed tym, jak drogę przeciął rozpędzony pociąg. Okoliczności zdarzenia zbada komisja kolejowa.

Pani Agnieszka opowiada, że film został nagrany przez wideorejestrator w samochodzie jej córki. W miniony czwartek jechała do pracy, musiała przejechać przez przejazd kolejowy przy ulicy Malowniczej w Łodzi.

- Najpierw przejechały dwa pociągi, później przez pięć minut na przejeździe nie działo się nic. Potem przejazd się otworzył - relacjonuje Agnieszka.

Na opublikowanym w sieci nagraniu widać, że rogatki się podnoszą i kierowcy ruszają, żeby przejechać na drugą stronę. Nagle się jednak zatrzymują. Po chwili przed nimi przejeżdża rozpędzony pociąg osobowy.

- Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby córka nie spojrzała w prawo przed wjechaniem na torowisko. Po prostu brak słów - mówi Agnieszka.

Dróżnik zawieszony

- O zdarzeniu na ulicy Malowniczej dowiedzieliśmy się dopiero teraz (w środę - red.) - mówi w rozmowie z tvn24.pl Mirosław Siemieniec, rzecznik PKP Polskie Linie Kolejowe.

Dodaje, że dzięki nagraniu sprawa jest jasna - na przejeździe doszło do przedwczesnego otwarcia rogatek.

- To incydent, który traktujemy bardzo poważnie. Dróżnik, który wówczas odpowiadał za właściwe zabezpieczenie przejazdu, został odsunięty od pełnienia obowiązków związanych z ruchem kolejowym - informuje Siemieniec.

Dodaje, że pracownik w dniu zdarzenia posiadał wszystkie wymagane szkolenia oraz egzaminy. Miał też - jak mówi Siemieniec - doświadczenie wystarczające do skutecznego dbania o bezpieczeństwo na przejeździe. Co zatem poszło nie tak? To PKP PLK będzie starało się wyjaśnić.

- Powołana została komisja, która będzie pracować przez kolejne 40 dni - mówi Siemieniec.

PKP PLK: traktujemy sprawę bardzo poważnieTVN24 Łódź

Widzisz? Reaguj

Siemieniec podkreśla, że każde zdarzenie na przejeździe kolejowym może być realnym zagrożeniem dla życia wielu ludzi, dlatego wszystkie muszą być drobiazgowo wyjaśniane.

- Trzeba zrobić wszystko, żeby wyeliminować takie zdarzenia w przyszłości - dodaje.

Ale - jak podkreśla - wyciąganie wniosków jest możliwe tylko wtedy, kiedy informacja o niebezpiecznej sytuacji jest szybko przekazywana dalej. A tego w tym wypadku zabrakło.

- Od czerwca ubiegłego roku prowadzimy akcję Żółta Naklejka. Na każdym przejeździe umieszczone są informacje o dokładnej nazwie i lokalizacji przejazdu. Są też numery telefonu, pod którymi czekamy na zgłoszenia o wszelkich niebezpiecznych sytuacjach - przypomina rzecznik PKP PLK.

Zatrzymaj się, żeby żyć

Mirosław Siemieniec przypomina, że wjazd na przejazd kolejowy jest możliwy tylko wtedy, kiedy rogatki są już w pełni otarte.

- Jazdę można kontynuować, kiedy przestanie świecić czerwone, ostrzegawcze światło - mówi rozmówca tvn24.pl.

Kończy apelem, żeby - niezależnie od wyświetlanych komunikatów - przed przejechaniem przez tory upewnić się, czy pociąg nie jedzie.

- Tracimy w ten sposób kilka sekund, ale możemy zyskać życie - kończy Siemieniec.

Autor: bż/ks/kwoj / Źródło: TVN24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Łódź