Czarne chmury nad planem budowy stopnia wodnego na Wiśle

Wizualizacja stopnia wodnego w Siarzewie
Wizualizacja stopnia wodnego w Siarzewie
Źródło: Wody Polskie

Pod znakiem zapytania stanęła budowa stopnia wodnego na Wiśle w Siarzewie (województwo kujawsko-pomorskie). Ostatnie decyzje nie są korzystne dla tej inwestycji. Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska uchyliła pod koniec 2024 roku decyzję środowiskową, co oznacza, że zapora, która była jednym ze sztandarowych projektów Prawa i Sprawiedliwości, może w ogóle nie powstać. Inwestycja budzi duże kontrowersje. Krytykują ją ekolodzy, popierają samorządowcy i mieszkańcy okolicznych miejscowości.

Stopień wodny Siarzewo koło Ciechocinka to planowany zbiornik w województwie kujawsko-pomorskim. Miałby przede wszystkim zwiększyć ochronę przeciwpowodziową regionu. Docelowo miałby pomieścić 135 milionów metrów sześciennych wody.

Czytaj też: Wielka inwestycja zapowiadana od lat. Ministerstwo odpowiada posłance PiS

"Nie będzie to gigantyczna budowla – zbiornik wodny w okolicach Siarzewa będzie trzy razy mniejszy niż zbiornik włocławski. Na stopniu wodnym ma powstać hydroelektrownia oraz przeprawa drogowa, więc obiekt będzie też pełnił funkcję komunikacyjną" - informują Wody Polskie.

Charakterystyka zapory w Siarzewie

Stopień Wodny Siarzewo ma być progiem piętrzącym, nie będzie tamował przepływu wody w Wiśle. Miałby zostać utworzony tylko w ramach naturalnego koryta rzecznego, z obwałowaniami zabezpieczającymi mieszkańców gmin położonych nad Wisłą.

"Podstawowymi funkcjami stopnia wodnego będzie ograniczanie skutków suszy i powodzi. Celem jest również zwiększenie bezpieczeństwa istniejącego stopnia wodnego we Włocławku" - twierdzą Wody Polskie.

Według wstępnej koncepcji na stopniu miałaby zostać wybudowana elektrownia o mocy do 80 MW. Zdaniem Wód Polskich "pozwoli na zaspokojenie pełnego zapotrzebowania na energię całego powiatu aleksandrowskiego". Planowane jest też stworzenie piętnastu wysp, które staną się siedliskiem dla ptactwa wodnego. W ramach kompensacji przyrodniczych miałyby zostać stworzone warunki dla powstania niemal 600 hektarów płatów łęgów wierzbowych, topolowych, olszowych i jesionowych. W ramach zarybiania rocznie miałoby zostać wpuszczonych do rzeki 250 tysięcy sztuk tak zwanych smoltów łososia atlantyckiego, oraz dziesięć tysięcy osobników troci wędrownej.

Koszty zapory są gigantyczne. W analizie finansowej z 2022 roku wyliczono je na poziomie 9,5 miliarda złotych. Inwestycja miałaby zostać sfinansowana ze środków unijnych, kredytów, a także pieniędzy rządowych.

Sztandarowa inwestycja PiS

Budowa stopnia wodnego w Siarzewie to jeden ze sztandarowych projektów Prawa i Sprawiedliwości. W październiku 2018 roku w Siarzewie gościł premier Mateusz Morawiecki, który przekonywał do tej inwestycji.

- Bardzo cieszę się, że możemy dzisiaj ogłosić, że ruszamy w przyszłym roku z pracami przetargowymi. Przesądziliśmy to, że ten drugi stopień tutaj na Wiśle powstanie. Te tereny są zagrożone powodziami. Chcemy być tym rządem, który doprowadzi do budowy w Siarzewie drugiego stopnia na Wiśle - mówił szef rządu.

Mateusz Morawiecki zapowiadał budowę stopnia wodnego w Siarzewie
Mateusz Morawiecki zapowiadał budowę stopnia wodnego w Siarzewie
Źródło: KPRM

Morawiecki wskazywał na powody, dla których zapora powinna powstać. - To inwestycja ważna z kilku względów. Przede wszystkim zwiększy bezpieczeństwo mieszkańców. Nie trzeba będzie się bać zalewania przez wysoką wodę. Po drugie, wbrew obawom niektórych środowisk ekologicznych, chcę powiedzieć, że zostanie odtworzone pięćset hektarów łęgów nadrzecznych. Będzie dużo większy powrót do pierwotnego charakteru. Zapora przyczyni się do poprawy środowiska naturalnego, ponieważ powstanie elektrownia, która będzie produkować czysty ekologicznie prąd. Ponadto ta inwestycja to nowe miejsca pracy i przystań dla jednostek pływających, to ważne dla rozwoju gospodarki i stworzenia Wisły bardziej żeglowną. Budowa zapory wpłynie pozytywnie na rozwój regionu. Tutaj susza to duży problem rolników, a ta zapora spowoduje, że poziom wód gruntowych podniesie się. Będziemy mogli zasilać wodą retencyjną okoliczne gospodarstwa rolne - argumentował.

Czytaj więcej: Wraca temat kontrowersyjnej inwestycji. Jest decyzja rządu

Resort środowiska pod koniec 2017 roku informował, że budowa stopnia Siarzewo ruszy w 2020 roku, a zakończy się w 2025 roku. Na początku października 2023 roku rząd Zjednoczonej Prawicy przyjął uchwałę w sprawie ustanowienia programu wieloletniego pod nazwą "Zagospodarowanie Dolnej Wisły". Dokument zakładał finansowanie budowy stopnia wodnego w Siarzewie. Inwestycja miałaby zostać zrealizowana do 20232 roku.

GDOŚ uchylił decyzję środowiskową

Przyszłość stopnia wodnego w Siarzewie stanęła jednak pod dużym znakiem zapytania. W grudniu 2024 roku Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska uchyliła w całości decyzję Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Bydgoszczy z 2017 roku, a także odmówiła określenia środowiskowych uwarunkowań realizacji przedsięwzięcia pod nazwą: "Budowa stopnia wodnego na Wiśle poniżej Włocławka". Wody Polskie złożyły skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

- W tej sytuacji procedura dla inwestora rozpoczyna się od początku. Wody Polskie zaskarżyły decyzję Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska i oczekujemy na rozstrzygnięcie sądu w tej sprawie - informuje Joanna Niedźwiecka, rzeczniczka prasowa Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

Argumenty ekologów

W opinii Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, inwestycja znacząco oddziaływałaby na obszary Natura 2000, co potwierdzają również ekolodzy z Fundacji WWF Polska.

- Fundacja WWF jest przeciwna budowie kolejnego stopnia wodnego na dolnej Wiśle poniżej Włocławka od początku swojej działalności w Polsce, czyli już 25 lat. Kaskadyzacja dolnej Wisły jest pomysłem rodem z głębokiego PRL-u (lat 50. XX w.), niestety widmo realizacji tego założenia wciąż nad nami krąży - pierwszym etapem ma być budowa stopnia wodnego Siarzewo - wyjaśnia Ryszard Babiasz, specjalista do spraw. ochrony ekosystemów rzecznych z Fundacji WWF Polska.

Jak zauważa Ryszard Babiasz, "nowy zbiornik na Wiśle poniżej Włocławka nie miałby istotnego znaczenia przeciwpowodziowego, energetycznego, ani nie pełniłby funkcji nawadniającej dla Kujaw".

- Nowy stopień nie miałby znaczenia przy redukcji fali powodziowej, na przykład takiej, jaka przeszła w maju 2010 roku. Po prostu nie na to został zaprojektowany. Na długości cofki piętrzenia wysokość zalewu może być wręcz większa, do tego dochodzą zjawiska lodowe, które często zachodzą właśnie w cofkach zbiorników wodnych, czego najlepszym przykładem jest położony powyżej zbiornik Włocławek. W wyniku jego budowy miała miejsce największa od 70 lat powódź zatorowa na Wiśle (1982 rok), a zjawiska lodowe tam zachodzące są niebezpieczne do dziś - twierdzi Babiasz.

Fundacja WWE Polska odnosi się również do kwestii związanych z ewentualnym nawadnianiem Kujaw. Budowa stopnia wodnego w Siarzewie, zdaniem zwolenników tej inwestycji, miałaby zapobiec procesowi stepowienia ziem na tym terenie. Wody Polskie uważają, że stopień wodny w Siarzewie "będzie regulował poziom wody w przypadku pojawienia się niżówki spowodowanej suszą, a zapewnienie wody w tych okresach ma kluczowe znaczenie dla życia biologicznego w Wiśle". Ekolodzy nie zgadzają się z tym.

- Zbiornik powstały w wyniku budowy stopnia Siarzewo nie nawodniłby Kujaw. Tak jak nie nawadnia Kujaw ani Mazowsza zbiornik Włocławek. Rejony w pobliżu tego istniejącego zbiornika należą do najbardziej narażonych na suszę miejsc w Polsce. Do nawadniania czegokolwiek ze zbiornika, trzeba by zbudować niewyobrażalnej długości sieć wodociągową, czego nikt nie planował. Zwiększenie uwilgotnienia w wyniku budowy zbiornika dotyczyłoby niewielkich fragmentów doliny Wisły - do kilku kilometrów od jej koryta - zauważa ekolog.

Czytaj również: Rządowa megainwestycja. Zapora na Wiśle za 2 miliardy złotych

Babiasz zwraca uwagę na coś jeszcze innego, a mianowicie na to, że stopień Siarzewo nie miałby znaczenia dla żeglugi śródlądowej, mimo że ma być realizowany na podstawie uchwały Rady Ministrów w sprawie ustanowienia programu wieloletniego pod nazwą "Zagospodarowanie dolnej Wisły".

- Budowa stopnia jest jedynym zadaniem wpisanym do uchwały, a jego realizacja miałaby umożliwić rozwój żeglugi na Wiśle, jednak tylko do położonego 50 kilometrów poniżej Solca Kujawskiego. Rola stopnia Siarzewo w tej materii jest ograniczona lub wręcz żadna. Dodatkowo, pomiędzy Gniewem, a Solcem Kujawskim ma docelowo być transportowane tylko trzy procent towarów przewożonych drogą wodną dolnej Wisły. Te trzy procent z zakładanych 280 tysięcy ton rocznie, to 8,4 tysiące ton, czyli tyle ile są w stanie przewieźć trzy pociągi towarowe. W tym kontekście budowa stopnia Siarzewo byłoby marnotrawieniem środków publicznych - zaznacza Ryszard Babiasz.

I dodaje: - Olbrzymie byłyby straty środowiskowe i społeczne w przypadku realizacji przedsięwzięcia. Przegrodzenie i spiętrzenie Wisły na odcinku 30 kilometrów (od Ciechocinka do Włocławka) zdewastowałoby rzekę na tym odcinku, siedliska i gatunki związane z ekosystemem płynącej rzeki przestałyby istnieć. Mowa tu o cennych, priorytetowo chronionych w Unii Europejskiej lasach łęgowych, siedliskach wielu rzadkich ptaków lęgowych, szczególnie związanych z wiślanymi wyspami i plażami oraz łachami, a zwłaszcza o organizmach wodnych. Dla ryb byłaby to radykalna zmiana z wód płynących na stojące, oraz powstanie kolejnej bariery, niemożliwej lub prawie niemożliwej do pokonania. Budowa kolejnego stopnia wodnego na Wiśle spowodowały zanik populacji odradzającej się troci wędrownej oraz łososia, którego chronione siedliska tarłowe znajdują się m.in. w karpackich dopływach Wisły. Niemożliwy byłby powrót monumentalnego jesiotra. 

Obawy ekologów budzą także ewentualne wysiedlenia pod budowę zapory. - Nie możemy zapominać też o wysiedleniach pod zbiornik, które objęłyby dolinę od Włocławka po Siarzewo. Wysiedlenia mogłyby objąć kilkunastu-kilkudziesięciu mieszkańców, ale również tysiące hektarów prywatnej ziemi - mówi Ryszard Babiasz.

Z kolei Wody Polskie zapewniają, że "temat zmian własnościowych czyli wykupu działek jest zminimalizowany i prowadzony w kierunku jak najmniejszych ingerencji w obecny stan".

"W trakcie prac nad projektem zmniejszono ponad ośmiokrotnie liczbę terenów, które mogłyby zostać zajęte czasowo lub trwale. Ostatecznie zidentyfikowano około dwudziestu nieruchomości gruntowych w trzech gminach, w których następuje kolizja istniejącej zabudowy z planowaną lokalizacją inwestycji i jej zaplecza. Powierzchnie potencjalnie objęte zmianami własnościowymi obejmą powierzchnię około 56 hektarów, w przypadku grunty rolnych około 1057 hektarów, a użytków leśnych (gminnych i prywatnych – około 220 hektarów.). Nie wszystkie działki objęte inwestycją będą wymagały trwałego zajęcia, a tylko zostaną czasowo zajęte na okres budowy, kwestia ta była i będzie uzgadniana bezpośrednio z lokalnym samorządem i mieszkańcami" - wyjaśniają Wody Polskie.

Ekolodzy zwracają również uwagę na potężne koszty, jakie niesie za sobą ta inwestycja. W ich opinii zdecydowanie za wysokie.

- Oprócz strat środowiskowych niosłaby też za sobą ogromne wydatki, głównie obciążając skarb państwa. Jeszcze w 2017 roku budowa ta miała kosztować około 2,2 miliard złotych, w 2021 roku było to już 4,5 miliarda złotych, a w 2023 roku ówczesny rząd poinformował, że koszt inwestycji to 7,5 miliarda złotych (bez VAT). Zatem w trakcie zakończonego właśnie decyzją Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska postępowania odwoławczego od decyzji środowiskowej dla "Siarzewa" przedsięwzięcie zdążyło podrożeć nieomal trzykrotnie. Dlatego nie ma zgody Fundacji WWF Polska, na tak nieuzasadnioną, szkodliwą przyrodniczo i społecznie, oraz bardzo kosztowną inwestycję, jaką miałaby być budowa stopnia wodnego Siarzewo na Wiśle - podsumowuje Ryszard Babiasz.

Samorządowcy i mieszkańcy za budową zapory

Zgoła odmienny pogląd mają lokalni samorządowcy i mieszkańcy. Pan Łukasz, który jest mieszkańcem i sołtysem pobliskiego Raciążka, w rozmowie z tvn24.pl stwierdził, że ta "inwestycja pozytywnie wpłynęłaby na region, a przede wszystkim poprawiłaby bezpieczeństwo mieszkańców". Ale to nie wszystko.

- Chodzi o kwestie hydrologiczne związane z zatrzymaniem wody i podniesieniem wód gruntowych. Nie od dziś wiadomo, że Kujawy borykają się z suszą hydrologiczną. Na pewno będzie to również pozytywne z powodów ekonomicznych dla gminy, co będzie wiązało się z dodatkowymi wpływami do budżetu. Nasza gmina nie jest bogata, tak naprawdę każda złotówka się liczy. Nie ma na terenie gminy jakichś dużych zakładów pracy, które płaciłyby tu podatki. Do tego wszystkiego dochodzą walory turystyczne - przyznaje Łukasz Jeliński.

Wizualizacja stopnia wodnego w Siarzewie
Wizualizacja stopnia wodnego w Siarzewie
Źródło: Wody Polskie

Siarzewo jest położone w gminie Raciążek. Władze gminy, podobnie jak mieszkańcy, dostrzegają szanse w realizacji tej inwestycji. Maciej Malinowski, kierownik referatu infrastruktury technicznej w Urzędzie Gminy w Raciążku, zauważa, że zapora może przyczynić się do stabilizacji poziomu wody w Wiśle, co wpłynie na bezpieczeństwo mieszkańców, oraz ochronę gruntów rolnych.

- Powstanie nowego zbiornika wodnego może też zwiększyć atrakcyjność turystyczną regionu, przyciągając inwestorów, oraz stwarzając nowe miejsca pracy w sektorze usług i rekreacji. Jednocześnie gmina ma świadomość konieczności uwzględnienia aspektów środowiskowych i społecznych tej inwestycji. Kluczowe jest zapewnienie odpowiednich działań kompensacyjnych, które zminimalizują ewentualny wpływ na ekosystem dolnej Wisły. Gmina liczy na otwarty dialog w tej sprawie, oraz konsultacje społeczne, aby mieszkańcy mogli aktywnie uczestniczyć w procesie decyzyjnym - tłumaczy Maciej Malinowski.

W gminie liczą na to, że inwestycja poprawi bezpieczeństwo przeciwpowodziowe, a także pozytywnie wpłynie na ochronę gruntów rolnych i infrastruktury. Istotnym argumentem jest również rozwój gospodarczy i turystyczny regionu. Jak zauważna Maciej Malinowski, "powstanie nowego zbiornika wodnego może sprzyjać rozwojowi rekreacji, sportów wodnych, oraz zwiększyć atrakcyjność inwestycyjną gminy". Co ponadto?

- Dodatkowo, zapora umożliwi produkcję ekologicznej energii, co wpisuje się w działania na rzecz zrównoważonego rozwoju. Jednocześnie gmina ma świadomość, że tego rodzaju inwestycja wymaga odpowiedniego wyważenia interesów gospodarczych i środowiskowych. Przeciwnicy wskazują na potencjalny wpływ na ekosystem dolnej Wisły, w tym na zmiany w siedliskach przyrodniczych i migracji ryb. Dlatego kluczowe jest, aby wszelkie prace były prowadzone w sposób uwzględniający ochronę przyrody i rekompensujące ewentualne straty środowiskowe. Gmina Raciążek liczy na dalszy dialog i analizę rozwiązań, które pozwolą na realizację inwestycji w sposób zrównoważony, przynoszący korzyści zarówno mieszkańcom, jak i środowisku naturalnemu - kończy Maciej Malinowski.

W podobnym tonie wypowiada się Lidia Tokarska, starosta powiatu aleksandrowskiego. - Stopień wodny w Siarzewie to bardzo ważna inwestycja dla mieszkańców powiatu aleksandrowskiego. Zapora miałaby wspierać swoim działaniem istniejącą tamę we Włocławku, co znacznie przyczyniłoby się do zwiększenia ochrony przeciwpowodziowej regionu oraz przeciwdziałania suszom - zauważa, odnosząc się jednocześnie do obaw ekologów. - Inwestycja budzi obawy ekologów z uwagi na pobliskie, cenne przyrodniczo obszary Natura 2000. Wierzę jednak, że analizy z udziałem ekspertów i przedstawicieli partnerów społecznych, jednostek samorządu terytorialnego oraz organizacji pozarządowych pozwolą na uzyskanie rozwiązań, które będą satysfakcjonujące zarówno dla przedstawicieli organizacji ekologicznych jak i mieszkańców powiatu.

- Bez dwóch zdań jest zapotrzebowanie w naszym regionie na drugi stopień wodny na Wiśle. Chodzi o poprawę żeglowności na Wiśle. Poza tym Kujawy osuszają się. W ubiegłym roku poziom Wisły sięgnął 20 centymetrów, występuje coraz więcej łach. To wynika z tego, że wody z gór schodzi coraz mniej, a co za tym idzie u nas jest jej również mniej. Wisła jest mało żeglowna, a kaskadyzacja mogłaby uporządkować pewne kwestie. Dla nas dochodzi też element turystyczny, czyli możliwość przejazdu na drugą stronę. W planach była trasa rowerowa i piesza. Otworzyłoby to nas turystycznie na drugi brzeg, co jest dużym plusem. Oczywiście do tego wszystkiego dochodzi bezpieczeństwo mieszkańców - zauważa z kolei Jarosław Jucewicz, burmistrz Ciechocinka.

Jucewicz zwraca uwagę, że przez obecne zawirowania prawne, inwestycja znów może mocno się opóźnić. - Czekanie teraz na wojewódzki sąd administracyjny, później na naczelny, to jakieś 7-9 lat. Może warto byłoby zrezygnować z tego wniosku i zacząć wszystko od nowa w ramach mega ustawy, która by przyspieszyła tryb postępowania. Jeśli to tak nie zostanie zrobione, to nie mamy czego się spodziewać w najbliższych latach - przyznaje włodarz Ciechocinka.

Ministerstwo komentuje

- Zadanie "Ochrona przed wodami powodziowymi dolnego odcinka Wisły od Włocławka do jej ujścia do Zatoki – stopień wodny poniżej Włocławka", w ramach którego planowana jest budowa stopnia wodnego Siarzewo, pozostaje w planach inwestycyjnych PGW WP. Zostało również ujęte w Programie wieloletnim "Zagospodarowanie Dolnej Wisły", przyjętym uchwałą nr 185 Rady Ministrów z 10 października 2023 roku - informuje Paulina Pierzchała, zastępca dyrektora biura komunikacji w Ministerstwie Infrastruktury.

Jak dodaje, "z uwagi na skomplikowany i długotrwały proces inwestycyjny oraz odmowę wydania decyzji środowiskowej przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, a także na ewentualną konieczność przeprowadzenia strategicznej oceny oddziaływania na środowisko, Wody Polskie ponownie analizują możliwe rozwiązania w celu zapewnienia bezpieczeństwa powodziowego w regionie Dolnej Wisły pod względem optymalnego doboru metod i środków".

- Szczególnie istotnymi aspektami, które są brane pod uwagę podczas analiz są: zapewnienie bezpieczeństwa stopnia wodnego we Włocławku, możliwość prowadzenia zimowej osłony przeciwpowodziowej oraz bezszkodowe przeprowadzenia wód wezbraniowych - wyjaśnia Paulina Pierzchała.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: