Ratownicy TOPR w środę około godziny 20.30 otrzymali zgłoszenie ze szlaku na Rysy z prośbą o pomoc od dwóch osób. Informowały, że jedna z nich ma uraz kolana i nie może dalej iść. Nie zabrali ze sobą także latarek czołowych i mieli być słabo przygotowani na tego typu wędrówkę.
- W rejon udało się 12 ratowników, w tym dwóch operatorów dronów - przekazał Łukasz Stempek, ratownik dyżurny TOPR.
Drony przetransportowały potrzebne rzeczy
Najpierw operatorzy dronami podlecieli do turystów i przekazali im środki łączności, pakiety grzewcze i ciepły napój. Maszynom wystarczyło zaledwie około pięć minut, by dotrzeć do turystów. Szlakiem - dobrym tempem - potrzeba na to około dwóch godzin z miejsca, z którego wyruszyli ratownicy.
- Na miejscu okazało się, że ranny turysta po opatrzeniu będzie w stanie powoli schodzić. Nie trzeba było go znosić. Ostatecznie turyści zostali sprowadzeni do schroniska do Morskiego Oka i stamtąd zwiezieni na dół. Akcja zakończyła się o godzinie 5.30 - dodał Łukasz Stempek.
Sekcja dronowa w TOPR powstała w 2021 roku.