"Dziś w Urzędzie Miasta Krakowa doszło do skandalicznego incydentu. Na dzienniku podawczym została rozpylona drażniąca substancja" - zrelacjonował w piątek w mediach społecznościowych Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa.
W komunikacie na stronie magistratu czytamy, że w godzinach popołudniowych do urzędu weszły dwie osoby w strojach sanitarnych, które po złożeniu pisma do prezydenta, "rozpyliły w kierunku urzędników brunatną, drażniącą substancję".
"Granicą każdego happeningu powinno być bezpieczeństwo"
"Narażeni zostali pracownicy urzędu oraz mieszkańcy, którzy w tym czasie załatwiali swoje sprawy. Poszkodowane urzędniczki skarżą się na podrażnienia błon śluzowych" - skomentował prezydent.
Biuro prasowe precyzuje, w rozmowie z tvn24.pl, że nie było potrzeby wzywania karetki.
"Granicą każdego happeningu powinno być bezpieczeństwo i godność drugiego człowieka oraz szacunek wobec osób, które wykonują swoją pracę. Akcja performerska nie może narażać innych na niebezpieczeństwo, stres czy poczucie zagrożenia. To nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnym wyrażaniem opinii" - zaznacza biuro prasowe w komunikacie.
Natomiast Miszalski w internetowym wpisie zaznacza, że choć nawet najostrzejsza krytyka władz miasta "jest elementem demokracji", to "atak na urzędników i mieszkańców, którzy przyszli do magistratu, nie ma nic wspólnego z debatą publiczną". I dodał: "To forma agresji".
Twórcy bloga: prezydent odleciał na Księżyc
Do "happeningu" przyznali się twórcy lokalnego bloga Krowoderska.pl, krytycznego wobec prezydenta Miszalskiego i Koalicji Obywatelskiej. W nagraniu opublikowanym w piątek wieczorem Grzegorz Krzywak i Tomasz Borejza ironizowali, że po wpisie prezydenta "prosili o aresztowanie przez straż miejską" i że pójdą "na policję oddać się w ręce sprawiedliwości".
Grzegorz Krzywak ocenił, że "prezydent odleciał na Księżyc", a w akcji chodziło o ukazanie - jak stwierdził - "epidemii kolesiostwa". Blogerzy wprowadzili w urzędzie tzw. "strefę epidemii", co miało być żartem. Jego elementem był "rekwizyt do odkażania", którym w rzeczywistości - jak stwierdził Krzywak - był odświeżacz powietrza. Narrację prezydenta Miszalskiego ocenił jako kłamstwo.
Policja: czynności w kierunku zakłócenie porządku publicznego
Na miejsce została wezwana policja, analizowane są też zapisy monitoringu.
- Do zdarzenia doszło około godz. 14.40. Dwaj mężczyźni byli ubrani w kombinezony malarskie, mieli na twarzach maseczki. Rozpylili jakąś substancję. Gdy przybyliśmy na miejsce, już ich nie było - mówi nam podinspektor Katarzyna Cisło, rzeczniczka małopolskiej policji.
Policja czeka na oficjalne zawiadomienie, które ma złożyć urzędu miasta. Ma to nastąpić najprawdopodobniej w poniedziałek.
- Wszystko wskazuje na to, że będziemy prowadzić sprawę w kierunku zakłócenie porządku publicznego (według artykułu 51 Kodeksu wykroczeń grozi za to kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny - przyp. red.) - informuje policjantka.
Autorka/Autor: tm, bp/ tam
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Bogusław Świerzowski / krakow.pl