Przerwane juwenalia i odwołane koncerty. Doszło do zamieszek

Zamieszki w Gliwicach
Policyjna interwencja podczas gliwickich juwenaliów
Źródło wideo: Policja Śląska
Źródło zdj. gł.: ZABRZE112.pl
Na juwenaliach "Igry" Politechniki Śląskiej doszło do zamieszek. Ludzie napierali na barierki okalające strefę wydarzenia i rzucali w stronę interweniującej policji różnymi przedmiotami. Koncerty przerwano. Na ten moment zatrzymano jedną osobę. Po spotkaniu przedstawicieli miasta, politechniki oraz policji rzecznik ratusza przekazał, że zaplanowane na piątek koncerty się odbędą.

W czwartek około godziny 23.00 na tzw. Łące Igrowej (w okolicach ulicy Akademickiej) przerwano i następnie odwołano koncerty w czasie juwenaliów. Wśród zaproszonych w czwartek na Igry 2026 muzyków był m.in. Malik Montana, Mr. Polska, Zeamsone. Jak w mediach społecznościowych napisał organizator, koncerty odwołano ze względu na bezpieczeństwo ludzi oraz artystów. Wcześniej informował o zamknięciu wejścia na teren łąki dla kolejnych osób z powodu ogromnych tłumów. W pewnym momencie doszło do zamieszek. To z ich powodu ostatecznie skończono czwartkową imprezę przed czasem.

Po spotkaniu przedstawicieli politechniki z władzami miasta i policji rzecznik prasowy Urzędu Miasta Gliwice Mariusz Kopeć przekazał nam, że zaplanowane na piątkowy wieczór koncerty się odbędą.

- Policja zwiększy siły i środki - będą one większe, niż przewidują przepisy - powiedział rzecznik.

Dodał przy tym, że wydane jeszcze przed czwartkowymi wydarzeniami zgody na organizację koncertów w czwartek i piątek, dotyczą maksymalnie dziesięciu tysięcy uczestników.

Siłą wdarli się na teren imprezy

"Uczestnicy wydarzenia, którzy nie zostali wpuszczeni na imprezę przez służbę ochrony, po przewróceniu barier ochronnych, siłą wdarli się na jej teren. Ochrona organizatora podjęła działania mające przywrócić porządek, które jednak, z uwagi na eskalację agresji, okazały się nieskuteczne. Organizator zawnioskował do policjantów o natychmiastową pomoc. Wtedy też agresja uczestników skierowała się na mundurowych" - przekazała w komunikacie nadkomisarz Marzena Szwed, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach.

Klatka kluczowa-464274
Zamieszki w Gliwicach
Źródło: ZABRZE112.pl

Jak dodała nadkomisarz, w kierunku mundurowych posypały się butelki i kamienie. Nikt nie został ranny, jednak uszkodzone zostały szyby w dwóch radiowozach. Policja zatrzymała 17-latka z Gliwic.

"Rzucając szklanymi butelkami, dopuścił się czynnej napaści na interweniującego policjanta" - wyjaśniła nadkomisarz Marzena Szwed.

Mundurowi nie wykluczają jednak kolejnych zatrzymań - analizowany jest m.in. monitoring z zamieszek.

"Poza bramkami zostało kilka tysięcy osób"

Decyzję o zamknięciu bramek podjęto, gdy na terenie imprezy znalazła się maksymalna liczba uczestników, na jaką wydano zgodę przy organizacji tej imprezy masowej - dziesięć tysięcy osób.

- Poza bramkami zostało kilka tysięcy osób, które bardzo chciały się na tę imprezę dostać. Musimy jasno powiedzieć, że przyszły też osoby, których celem może nie była impreza, ale po prostu chęć zrobienia jakiegoś szumu - powiedział TVN24 rektor Politechniki Śląskiej prof. dr hab. inż. Marek Pawełczyk.

Jak dodał w rozmowie z naszym reporterem, nie sądzi, aby agresywne osoby były studentami. Część uczestników zamieszek miała być według rektora bardzo młoda, a w wielu przypadkach nawet niepełnoletnia.

- Nawet mieliśmy taką informację, że dwie grupy kibiców umówiły się tutaj (poza terenem imprezy) na spotkanie i doszło między nimi do sprzeczki - powiedział TVN24 rektor Politechniki Śląskiej prof. dr hab. inż. Marek Pawełczyk.

- Na tę chwilę nie potwierdzam, że były tam grupy kibiców, jednak cały czas zbieramy materiał dowodowy w tej sprawie - przekazała nam nadkomisarz Marzena Szwed.

Ochrona użyła gazu

Politechnika Śląska potwierdza doniesienia, które pojawiały się na miejskich forach, że wobec niektórych uczestników zajść ochrona użyła gazu. Zrobiła to zanim na miejscu pojawiła się wezwana policja.

- W momencie, gdy "pękło" 10 tysięcy ludzi, organizatorzy podjęli decyzję, że zamykają bramki. Kiedy to zrobiono, część osób się wycofała, choć była wściekła i rozgoryczona, bo stała, aby wejść na Igry. Część z nich postanowiła sforsować bramki. Zaczęli najpierw okładać ochroniarzy i członków komitetu igrowego. W momencie, gdy sforsowano bramki, ochroniarze użyli gazu, bo bali się eskalacji agresji - powiedziała tvn24.pl Iwona Flanczewska-Rogalska rzecznik prasowa Politechniki Śląskiej.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: